PSL musi przejść do natarcia – nie chce powtórzyć losu słynnych przystawek PiS. Wchodzi więc w rolę obrońcy rolników – przykładem może być opublikowany wczoraj w DGP wywiad z Waldemarem Pawlakiem. Liderzy PSL wskazują, że próbuje się demonizować KRUS, a to system nowoczesny, prosty i wypłacalny. Co więcej, powinni być nim objęci wszyscy Polacy.

Posługują się przy tym fałszywymi argumentami, stosując socjotechnikę tzw. zdartej płyty – im częściej powtarza się bezrefleksyjnie jakąś tezę, tym większa szansa, że ludzie w nią uwierzą.

Mit 1. Wypłacalność

Pawlak przekonuje, że za 68 zł składki wpłacanej miesięcznie do KRUS rolnik otrzymuje 600 zł emerytury. Dodaje, że składka w wysokości 100 zł odprowadzana przez 40 lat i lokowana na 5 proc. rocznie dawałaby na koniec ok. 150 tys. zł. – Gdyby te pieniądze wypłacać w ciągu 20 lat, dałoby to 1 tys. zł miesięcznie. Tak właśnie działa KRUS – przekonuje Pawlak.

W tym twierdzeniu kryją się aż cztery manipulacje lub zwykłe kłamstwa. Po pierwsze składka w wysokości 68 zł uwzględnia nie tylko składkę na emeryturę, ale też na rentę – można przyjąć wzorem ZUS (23,5 proc. składki to składka rentowa), że na emeryturę rolnik płaci ok. 50 zł miesięcznie.

Po drugie przeciętna emerytura z KRUS wynosi nie 600 zł, a 793,11 zł. Po trzecie wpłata 50 zł miesięcznie (600 zł rocznie) nawet przez 40 lat daje nominalną kwotę 24 tys. zł i w żaden sposób nie powstanie z niej 150 tys. zł. Tymczasem KRUS musi wypłacić emerytowi więcej. Np. 60-letnia kobieta ma statystycznie do przeżycia 23,1 lat. Otrzymując 800 zł emerytury miesięcznie, dostanie z KRUS 221 tys. zł. Biorąc pod uwagę wartości nominalne (bez uwzględniania waloryzacji kapitału, ale też corocznych podwyżek), dopłata do takiej osoby ubezpieczonej w KRUS wynosi więc 196,8 tys. zł!

Po czwarte to właśnie niewspółmierna hojność systemu emerytalnego w stosunku do wpłacanych składek powoduje, że jest on trwale niewydolny. Dlatego wypłacane z niego świadczenia pochodzą w ponad 90 proc. z budżetu.

Mit 2. Taniej niż w ZUS

Liderzy PSL twierdzą, że dopłaty na jedną osobę ubezpieczoną w KRUS są niższe niż w ZUS, oraz że dotacje do ZUS wciąż rosną i system staje się niewydolny. Kryją się tu kolejne dwie nieprawdy.

Pierwszą weryfikuje banalna operacja matematyczna. W 2009 roku ZUS, który wypłaca emerytury i renty dla 7,53 mln osób, otrzymał z budżetu 30,4 mld zł dotacji (nie uwzględniam dotacji z tytułu refundacji składek OFE, bo to wydatek „inwestycyjny”, tj. obniża zobowiązania ZUS). W ZUS wychodzi więc 4,04 tys. zł na jedną osobę. W tym samym czasie 1,43 mln świadczeniobiorców KRUS otrzymało z budżetu 15,8 mld zł. To 11,04 tys. – prawie trzykrotnie więcej. Powszechny system będzie też zmierzał w długim okresie do równowagi – emerytura ma ściśle zależeć od wpłaconych składek, po likwidacji przywilejów emerytalnych wydłuża się okres pracy ubezpieczonych w ZUS. System KRUS w obecnym kształcie jest natomiast trwale niewydolny – każda osoba, która do niego wchodzi i wpłaca 50 zł miesięcznie na emeryturę, a będzie otrzymywać 800 zł, jest wygrana w stosunku do podatników, którzy będą musieli dołożyć prawie 200 tys. zł do jej świadczenia.