Nauczyciele będą musieli prowadzić dodatkowe zajęcia

autor: Łukasz Guza01.10.2008, 17:28; Aktualizacja: 02.10.2008, 13:53

Pensum nauczycielskie nadal będzie wynosić 18 godz. tygodniowo. Nauczyciele będą musieli jednak spędzać więcej czasu z uczniami po zajęciach.

reklama


reklama


Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:GP
  • Herman von Knypke(2008-10-02 14:33) Odpowiedz 00

    hm..a którz z nas jest tak naprawdę obiektywny i wyważony w swych opiniach i w sumie dlaczego miałby takim być ? Wyrażam swoje zdanie, jak ktoś ma inne to proszę bardzo, jeśli mnie do niego przekona będę propagatorem jego poglądów. Na razie jednak nauczyciele mnie nie przekonali swoją argumentacją, zwłaszcza tymi mitycznymi godzinami spędzanymi w domach na sprawdzaniu wypracowań - to zwłaszcza w szkole podstawowej i w gimnazjum musi bardzo wiele czasu zajmować. Przygotowanie do lekcji - no cóż, mając w ciągu roku 70 dni wolnych,w tym dwa miesiące wakacji zamiast jechać na cały ten okres nad morze można się zastanowić nad przygotowaniem się do nadchodzącego roku szkolnego, zwłaszcza, że za ten okres pobiera się uposażenie.

  • były nauczyciel(2008-10-02 19:17) Odpowiedz 00

    Pracowałam w szkole i wiem, jak to wszystko wygląda. Zawsze dziwiło mnie, że ludzie, którzy zielonego pojęcia nie mają o wykonywaniu zawodu nauczyciela, najchętniej się o pracy nauczycieli wypowiadają.
    Zarabiamy krocie! Najwyższa pensja zasadnicza wynosi 2380 zł brutto - to pensja nauczyciela dyplomowanego, czyli posiadającego najwyższy stopień awansu zawodowego (wyższego nie ma). Ktoś doda: "A dodatki?" Będzie miał rację, choć przy okazji zapomni, że wszyscy jakieś dodatki mają (najciekawsza jest premia regulaminowa, której jednak nauczyciele nie mają).
    Mnóstwo wolnego! Hermanie drogi, czy wiesz, jak wyglądały moje wolne niedziele? Od południa w domu, a jednak w pracy. A tzw. wolne między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem? Ślęczenie nad zeszytami ćwiczeń, zaległymi wypracowaniami uczniowskimi itd. I nie mów, że nie wierzysz, bo to tylko będzie świadczyło o braku orientacji i nieznajomości dobrych nauczycieli, którzy faktycznie solidnie przygotowują każdą lekcję.

  • były nauczyciel(2008-10-02 19:31) Odpowiedz 00

    C.d.
    A od połowy sierpnia piszemy plany pracy. Wiesz, jak to wygląda? Musisz zaplanować każdą lekcję na cały rok szkolny (temat, cele do osiągnięcia, metody pracy na danej lekcji itd.). Ja ostatnio oddałam dyrektorowi plany, które zajęły 80 stron napisanych czcionką nr 8. Mała książka, prawda? :)
    W wolnym czasie (weekendy, wakacje, ferie) jeździłam na kursy, warsztaty, konferencje, studia podyplomowe. Za własne pieniądze się dokształcamy i w prywatnym czasie kończymy kolejne studia podyplomowe, bo np. ministerstwo doszło do wniosku, że nauczyciel (a więc pedagog, człowiek, który opiekuje się dziećmi na zajęciach i wycieczkach) nie ma kwalifikacji do tego, by przypilnować dzieci w świetlicy szkolnej (godzinkę, do odjazdu autobusu) i musi ukończyć studia "Pedagogika opiekuńczo-wychowawcza". Oczywiście nikt mu za to nie zwróci pieniędzy, ale jeśli tych studiów nie skończy, to może się okazać, że nie zapewnią mu etatu (bo np. brakuje mu 2 godzin i uzupełnia etat dwiema godzinami świetlicy)

  • dziś rodzic wykształcony, dawny uczeń(2008-10-02 16:02) Odpowiedz 00

    Herman von Knypke

    Święta racja, dużo nauczycieli potrafi tylko zniechęcić do nauki. A na lekcji robi to minimum. Nie lubi uczni dobrych, wręcz im dokucza.
    Z roku na rok spada rzetelność przekazywania wiedzy. Nauczycielom po prostu się nie chce.

  • Do Herman von Knypke(2008-10-02 14:52) Odpowiedz 00

    Oczywiście, że masz prawo do własnych poglądów i chyba nikt tego nie kwestionuje.Cieszy mnie twoje zainteresowanie moim zawodem. Choć jestem "leniwy i narzekający" to jednak wysilę się w swoim lenistwie i zapytam o twój wspaniały i pracowity zawód.

  • Herman von Knypke(2008-10-03 13:49) Odpowiedz 00

    Wszystkim nie dogodzisz i tu podzielam zdanie byłego nauczyciela. W szkole nie ma żadnego wiarygodnego systemu pozwalajacego usatlić, który nauczyciel się sprawdza, a który nie. Trzeba zmienić sposób myślenia o szkole i zacząć traktować ją jak instytucję mającą osiągnąc określony efekt a nie zło konieczne. Dlatego też powinen być wdrożony system motywacyjno - punktowy pozwalajacy weryfikować jakość pracy nauczycieli i w oparciu o to kryterium gratyfikować ich trud. I nie chodzi mi o miejsca w olimpiadach, bo to akurat zależy często nie tylko od nauczyciela ale przede wszystkim od zdolności ucznia, ale mam na myśli np. ocenę "zdawalności" do innych szkół, dostawania się na studia, poprawy wyników w nauce - czyli dosyć wymiernych efektów. Tymczasem w szkołach panuje "urawniłowka" i tyle samo dostaje dobry zaangażowany w pracę z uczniami nauczyciel jak i miernota, która poszła do szkoły bo nigdzie indziej nie znalazłaby roboty.

  • Herman von Knypke(2008-10-03 13:58) Odpowiedz 00

    Co pracy w niedziele i w wakacje – a nie uważasz były nauczycielu, że mając zbliżone do mnie (tak się wydaje) obciążenia nauczyciel ma 2 x więcej wolnego czasu, a wobec tego ten płacz i utyskiwanie bywa nieco nie na miejscu ? Ale dobrze, zostawmy to na boku, odniosę się do czegoś innego. Szkoły prywatne – piszesz, że rodzice płaca i żądają aby dziecko zdawało z klasy do klasy – ok. ale z drugiej strony jeśli szkoła na wstępie godzi się na postawienie w pozycji „klasycznego” usługodawcy to nie dziwota, ze część ludzi nie postrzega faktu, iż ich dziecko do takiej placówki uczęszcza za coś nobilitującego. Szkoła, jeśli ma być dobra i elitarna musi postawić warunki, tak jak ma to miejsce w renomowanych placówkach w Europie. Wtedy rodzice sami będą starali się temperować pociechę aby jej ze szkoły nie wywalono, bo to będzie dramat.

  • były nauczyciel(2008-10-07 19:26) Odpowiedz 00

    Masz rację. Od początku sprzeciwialiśmy się reformie szkolnictwa w takim kształcie, w jakim ją wprowadzono. Najpierw narzekali na te absurdy nauczyciele podstawówek, później gimnazjów, następnie szkół średnich, teraz "psioczą" szkoły wyższe, bo widzą różnice w poziomie studentów kształconych już przez "zreformowane" szkoły. Nikt nie jest zadowolony z reformy 1999 r. Obniżyła poziom polskiego szkolnictwa.

  • filologini(2008-10-07 21:58) Odpowiedz 00

    Rodzice, zamiast walczyć przeciwko nauczycielom, powinni szukac w nich sojuszników w potyczkach z upolitycznionym, aroganckim i ignoranckim MEN.

  • rodzic(2008-10-06 15:56) Odpowiedz 00

    Do 47
    Piszesz:Rodzice i uczniowie narzekają, że za dużo nauki (kiedyś było dużo więcej, może dlatego poziom wiedzy uczniów był wyższy) i że nauczyciele są źli i nic nie robią.
    Dzisiejszy system to:
    -trzy pierwsze klasy, to przedszkole, a nie szkoła,
    - potem zagubione dziecko wpada w wir nauki, chaotycznej, mając duże braki i jak jest słabsze, a nie ma mu kto w domu pomóc, to z roku na rok coraz bardziej kuleje.
    - idzie do gimnazjum, gdzie czasami zdolne dziecko, trafia do bardzo słabej klasy i się marnuje,, a to słabe do silnej i dostaje rozstroju nerwowego.
    Taki mamy system wypracowany po tylu latach po wojnie.

  • były nauczyciel(2008-10-06 15:02) Odpowiedz 00

    A zniechęcenie może wywołać albo apatię, albo agresję.
    Moją szkołę teraz zamknięto, bo była za mała. Ale i tak już od kilku lat myślałam nad zmianą zawodu, mimo że od dziecka chciałam być nauczycielem. Mnie też wykańczały te wszystkie biurokratyczne absurdy. Tylko szkoda mi było rozstawać się z moimi dzieciakami.

  • były nauczyciel(2008-10-06 14:57) Odpowiedz 00

    Na pewno trzeba zmienić system. Skoro ani nauczyciele, ani dzieci, ani rodzice nie są zadowoleni ze szkoły (teraz ja generalizuję, ale próbuję oprzeć się na tym, co przed chwilą napisał rodzic), to system jest zwyczajnie zły. Z nauczycieli już dawno zrobił urzędników obłożonych masą papierów do wyprodukowania lub wypełnienia, tak naprawdę nikomu niepotrzebnych. W tym biurokratycznym bałaganie tkwi człowiek, który ma być równocześnie otwartym, kompetentnym nauczycielem-wychowawcą (przy coraz większej ilości problemów wychowawczych i ciągłych zmianach programów kształcenia) oraz urzędnikiem (bez biura). Władzę (ministerstwo) sprawują ludzie, którzy nie mają pojęcia o specyfice zawodu (jeśli byli nauczycielami, to akademickimi, a to zupełnie inna bajka) i ciągle coś zmieniają. Rodzice i uczniowie narzekają, że za dużo nauki (kiedyś było dużo więcej, może dlatego poziom wiedzy uczniów był wyższy) i że nauczyciele są źli i nic nie robią.
    Większość nauczycieli jest zwyczajnie zniechęcona.

  • były nauczyciel(2008-10-03 14:00) Odpowiedz 00

    W obu wypowiedziach. :)

  • były nauczyciel(2008-10-03 13:58) Odpowiedz 00

    I tu masz całkowitą rację, Hermanie! :)

  • Henryk(2008-10-03 19:46) Odpowiedz 00

    Cieszy mnie, że zaczynamy rozmawiać, a nie manifestować.

  • Hrman von Knypke(2008-10-02 11:52) Odpowiedz 00

    no to zaraz się zacznie utyskiwanie nauczycieli na nieludzkie warunki pracy i płacy.

  • H.v K.(2008-10-02 14:33) Odpowiedz 00

    no tak...miało być KTÓŻ, a nie którz :)

  • on(2008-10-02 15:40) Odpowiedz 00

    Do Hermana. Potrafisz tylko : bla, bla bla

  • były nauczyciel(2008-10-06 14:30) Odpowiedz 00

    Próbuję to wszystko jakoś zrozumieć, ale trochę mi trudno. Na pewno masz jakąś swoją rację.
    Być może zespół, w którym pracowałam, był jakiś "inny"? Byłam nauczycielką w wiejskiej szkole (wieś popegeerowska - bieda). Nie dość, że nie było nawet mowy o jakimś dorabianiu do pensji korepetycjami, to my - nauczyciele sami przynosiliśmy na kółka (prowadzone za darmo) kupione za własne pieniądze materiały (np. produkty żywnościowe na kółko kulinarne). Załatwialiśmy pieniądze na wycieczki (przynajmniej raz w roku wszystkie dzieci jechały na darmową wycieczkę). Wielokrotnie uczniowie (będąc już nawet w gimnazjum czy liceum) przychodzili do mnie do domu z prośbą o pomoc przy odrobieniu pracy domowej. Wiedzieli, że mogą na mnie liczyć (na innych nauczycieli też). W wakacje pukali do moich drzwi z pytaniem: "Pójdzie pani z nami do szkoły na komputery?" Szłam. Przykłady można by jeszcze długo wymieniać.
    Dlatego nie mogę pogodzić się z tą nagonką na nauczycieli: "nic nie robią, biorą kupę kasy".

  • rodzic(2008-10-06 13:45) Odpowiedz 00

    Do 44
    Ja nie generalizuję. trochę za dużo jest tych pseudo nauczycieli.
    Nie znam osoby, która by powiedziała, że w jej szkole byli dobrzy nauczyciele.
    Jak byli, to było ich dwóch, trzech - reszta odstawiała chałę i nic się nie zmieniło.
    TRZEBA WRESZCIE Z TYM SKOŃCZYĆ

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!