zaloguj się do e-DGP
statystyki

Komentarz redakcji: Kłopot na życzenie

skomentuj

Na własne życzenie rząd zafundował sobie zamieszanie z becikowym. Jeszcze zanim wprowadzono wymóg posiadania zaświadczenia od lekarza, minister zdrowia wiedziała, że wiele kobiet będzie mieć problemy z uzyskaniem tego dokumentu. A co za tym idzie – z otrzymaniem po urodzeniu dziecka tysiąca złotych.

Publikacja: 4 lutego 2010, 09:24 Aktualizacja: 4 lutego 2010, 09:51

Oczywiście zamysł był szczytny: u podwalin ustawy leżała słuszna troska o zdrowie ciężarnych i ich potomstwa. Ale grzech Platformy jest znacznie starszy niż rodowód pomysłu z zaświadczeniem. Mało kto pamięta, że becikowe wypłacane na każde dziecko, bez względu na dochody rodziny, to również zasługa partii Donalda Tuska.

Ręka w rękę z Romanem Giertychem i Andrzejem Lepperem wielu członków obecnego rządu uznało, że polityczna akcja zaszkodzenia mniejszościowemu rządowi Kazimierza Marcinkiewicza jest ważniejsza niż opinia ekspertów krytykujących becikowe jako akt polityki pseudoprorodzinnej. Dzisiaj rządowi Tuska ta decyzja odbija się podwójną czkawką. Z jednej strony stracił on punkty na pomyśle z zaświadczeniami, z którego teraz wycofuje się rakiem. A z drugiej – ma co roku kilkaset milionów złotych mniej w budżecie. Naprawdę można byłoby je wydać racjonalnie. Także na dzieci, ale nie na becikowe.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter