zaloguj się do e-DGP

Złe przepisy i brak pieniędzy hamują rozwój telepracy

skomentuj

Firmy nie są zainteresowane telepracą, tylko 2 proc. zatrudnia w ten sposób pracowników. W Sejmie trwają prace nad zmianą przepisów kodeksu pracy dotyczących pracy na odległość. Do 2013 roku rząd zamierza wydać na promocję telepracy tylko 6 mln zł.

Trudne rozliczenia

Pracodawcy zatrudniający w charakterze telepracowników osoby niepełnosprawne wskazują natomiast na problemy z rozliczaniem się z powiatowymi urzędami pracy (PUP), które dysponują funduszami na rehabilitację zawodową osób niepełnosprawnych. W 2009 roku środki te wynosiły zaledwie 5 proc. całego ich budżetu. Według Szczepana Wrońskiego, dyrektora departamentu prawnego POPON, pracodawcy ubiegający się o refundację za stworzenie miejsca pracy osobie niepełnosprawnej kierowanej przez urząd (to warunek ubiegania się o refundację) muszą czekać na zwrot zainwestowanych środków nawet pół roku. Jednocześnie pracodawcy ci są zobowiązani do utrzymania takiego miejsca pracy przez 36 miesięcy.

Ponadto telepraca wzmaga wśród pracowników poczucie zagrożenia wynikające z odcięcia od bezpośrednich kontaktów z pracodawcą. Osoby te czują się jak pracownicy drugiej kategorii.

– Zdalna praca nie jest formą zatrudnienia dla każdego. Powinny ją podejmować osoby ceniące swobodę działania, ale jednocześnie dobrze zorganizowane i zdyscyplinowane. Konsekwencją nietrafionej formy zatrudnienia może być wykluczenie z rynku pracy – mówi wprost prof. Andrzej Falkowski, psycholog pracy ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.

Konieczne zmiany

Pilną potrzebę poprawy sytuacji na rynku telepracy dostrzega sejmowa Komisja Przyjazne Państwo. Jak informowaliśmy w DGP, zleciła ona prawnikom opracowanie nowych przepisów, które byłyby korzystniejsze zarówno dla pracodawców, jak i dla pracowników. Prace nad projektem trwają.

Zdaniem Marcina Czarneckiego, z Kancelarii Sójka & Maciak Adwokaci, polski ustawodawca, powołujący się na Dyrektywę UE nr 90/270/EEC z 29 maja 1990 r. w sprawie minimalnych wymagań w dziedzinie bezpieczeństwa i ochrony zdrowia przy pracy z urządzeniami wyposażonymi w monitory ekranowe, dokonał nadinterpretacji przepisów. Dyrektywa nie wymaga bowiem od pracodawców dbałości o bezpieczny i higieniczny stan pomieszczeń pracy ani zapewnienia odpowiednich urządzeń higienicznosanitarnych, jeżeli telepracownik pracuje w domu.

Według Marcina Czarneckiego problem braku zainteresowania telepracą wynika w Polsce raczej z rozczarowania części pracodawców faktem, że, poza wyjątkami, do telepracownika odnoszą się wszystkie przywileje pracownicze, natomiast korzyści dla firmy z zastosowania tej formy zatrudnienia są niewystarczająco eksponowane.

Problem ten dostrzega również Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) i dlatego jeszcze w tym kwartale rozpocznie ona ogólnopolską kampanią medialną promującą telepracę. Będzie ona poprzedzać nabór 700 firm na bezpłatne szkolenia w zakresie tworzenia zdalnych miejsc pracy. Program ma ruszyć w maju 2010 roku. Niestety, to jedyny projekt bezpośrednio dotyczący telepracy przewidziany aż do 2013 roku.

Komentarze: 6

  • 1: Dziadek Franek z IP: 195.69.80.* (2010-02-02 09:25)

    Poniższy fragment:
    "Zdaniem Marcina Czarneckiego, z Kancelarii Sójka & Maciak Adwokaci, polski ustawodawca, powołujący się na Dyrektywę UE nr 90/270/EEC z 29 maja 1990 r. w sprawie minimalnych wymagań w dziedzinie bezpieczeństwa i ochrony zdrowia przy pracy z urządzeniami wyposażonymi w monitory ekranowe, dokonał nadinterpretacji przepisów. Dyrektywa nie wymaga bowiem od pracodawców dbałości o bezpieczny i higieniczny stan pomieszczeń pracy ani zapewnienia odpowiednich urządzeń higieniczno-sanitarnych, jeżeli telepracownik pracuje w domu".
    Bez nadzwyczajnej wnikliwości ukazuje zuchwałe poczynania kolesiów z sitwy trzymającej władzę, którzy kontrolują ustanawianie przepisów. Widać tu dążenie aby każde nowe rozwiązanie ustawodawcze uzależnić od rozwiązań technicznych firm należących, bądź naprędce tworzonych przez kumpli sitwy.
    Dobitnym przykładem jest tu ZUS, gdzie miliardy złotych "utopiono" i nadal się topi w najdziwniejszym "sposobie" komputeryzacji.

  • 2: Dziadek Franek z IP: 195.69.80.* (2010-02-02 09:25)

    Poniższy fragment:
    "Zdaniem Marcina Czarneckiego, z Kancelarii Sójka & Maciak Adwokaci, polski ustawodawca, powołujący się na Dyrektywę UE nr 90/270/EEC z 29 maja 1990 r. w sprawie minimalnych wymagań w dziedzinie bezpieczeństwa i ochrony zdrowia przy pracy z urządzeniami wyposażonymi w monitory ekranowe, dokonał nadinterpretacji przepisów. Dyrektywa nie wymaga bowiem od pracodawców dbałości o bezpieczny i higieniczny stan pomieszczeń pracy ani zapewnienia odpowiednich urządzeń higieniczno-sanitarnych, jeżeli telepracownik pracuje w domu".
    Bez nadzwyczajnej wnikliwości ukazuje zuchwałe poczynania kolesiów z sitwy trzymającej władzę, którzy kontrolują ustanawianie przepisów. Widać tu dążenie aby każde nowe rozwiązanie ustawodawcze uzależnić od rozwiązań technicznych firm należących, bądź naprędce tworzonych przez kumpli sitwy.
    Dobitnym przykładem jest tu ZUS, gdzie miliardy złotych "utopiono" i nadal się topi w nawdziwniejszym "sposobie" komputeryzacji.

  • 3: Marcin Czarnecki z IP: 95.48.60.* (2010-02-02 10:26)

    Niestety, powołany cytat jest wynikiem omyłki redakcyjnej.

    Przedmiotem mojej wypowiedzi było bowiem wskazanie, że pracodawca nie ma obowiązku dbałości o bezpieczny i higieniczny stan pomieszczeń pracy, jeżeli telepracownik pracuje w domu. Nie ma także wówczas obowiązku zapewnienia odpowiednich urządzeń higienicznosanitarnych.

    Poniżej podaję konkretny przepis kodeksu pracy.

    Art. 67(17). Jeżeli praca jest wykonywana w domu telepracownika, pracodawca realizuje wobec niego, w zakresie wynikającym z rodzaju i warunków wykonywanej pracy, obowiązki określone w dziale dziesiątym, z wyłączeniem:
    1) obowiązku dbałości o bezpieczny i higieniczny stan pomieszczeń pracy, określonego w art. 212 pkt 4,
    2) obowiązków określonych w rozdziale III tego działu,
    3) obowiązku zapewnienia odpowiednich urządzeń higienicznosanitarnych, określonego w art. 233.

    Pozdrawiam.

  • 4: Dziadek Franek z IP: 195.69.80.* (2010-02-02 11:38)

    Wiadomość została ukryta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

  • 5: Dziadek Franek z IP: 195.69.80.* (2010-02-02 14:23)

    Wiadomość została ukryta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

  • 6: Dziadek Franek z IP: 195.69.80.* (2010-02-02 14:47)

    Dziękuję za wyjaśnienie i wyjaśniam, że nie zamierzałem przypisywać Panu jakichkolwiek intencji. Zacytowana treść pasowała do moich spostrzeżeń w ustanawianiu prawa i postanowiłem dać trochę upustu mojej goryczy. Do niedawna o przepisach i prawie nie miałem żadnego pojęcia. podobnie jak każdy typowy robol cały swój intelekt zatraciłem w wykonywanej pracy. Do analizowania zagadnień związanych z przepisami zmusiła mnie okoliczność przejścia na "zasłużoną" emeryturę, gdy okazało się, że ZUS wykorzystuje każdą sytuację, aby dodatkowo, poza drastycznymi przepisami, zagarnąć jak najwięcej z mojej mizernej emerytury. Przy próbie wyjaśnienia tych nieuczciwości okazało się, że jestem wtórnym analfabetą i nie potrafię sklecić poprawnie nawet najprostszego zdania. Dzięki pomocy najmłodszym wnukom trochę się podciągnąłem, ale do całkowitego rozwiązania problemu jeszcze nie doszło. Część szczegółów zamieściłem w indeksie .
    jeżeli byłby Pan zainteresowany, to proszę zajrzeć. Z ciekawością poznałbym Pańską opinię na ten temat.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter