Dwa lata po wprowadzeniu do kodeksu pracy przepisów dotyczących telepracy okazuje się, rynek zdalnej pracy w Polsce nie rozwija się. Telepraca stanowi obecnie zaledwie 2 proc. wszystkich miejsc zatrudnienia – wynika z ankiety przeprowadzonej na zlecenie Dziennika Gazety Prawnej (DGP) przez Business Centre Club (BCC).

Dla porównania w Szwecji i Finlandii telepracownicy to ok. 15 proc. ogółu zatrudnionych, w krajach Beneluksu, Danii czy Wielkiej Brytanii – powyżej 10 proc. To dokładnie tyle, ile według szacunków Polskiej Organizacji Pracodawców Osób Niepełnosprawnych (POPON) wynosi w Polsce wskaźnik zatrudnienia w formie telepracy osób niepełnosprawnych.

Plecami do Europy

– Wyniki ankiety pokazują, że telepraca jest w Polsce marginalną formą zatrudnienia – przyznaje Dominika Staniewicz, ekspert BCC i autorka ankiety.

Jest to przeciwieństwo tego, co dzieje się obecnie na obszarze UE. Tam państwa silnie wspierają rozwój swoich teleinformatycznych społeczeństw. Z ubiegłorocznych badań zleconych przez Komisję Europejską firmie e-Rewards wynika, że w małych europejskich firmach (zatrudniających do 80 osób), aż 2/3 pracodawców chciałoby wypróbować telepracę.

W Polsce zapał przedsiębiorców studzą głównie sztywne przepisy kodeksu pracy. Nakładają one na pracodawcę np. obowiązek wyposażenia telepracownika w atestowany i bezpieczny pod względem wymogów BHP sprzęt biurowy, przy jednoczesnej odpowiedzialności za niego jak za osobę pracującą w firmie.

– Pracodawcy zatrudniający telepracowników muszą uzyskać ich pisemną zgodę na każdorazową kontrolę BHP w miejscu wykonywania pracy, czyli w prywatnych mieszkaniach pracowników – podaje Rafał Hubczyk, menedżer ds. telepracy w firmie konsultingowej PBS DGA z Warszawy.

Ważnym problemem dla firm są też rozliczenia podatkowe dotyczące wyposażenia telepracownika. Pracodawca jest zobowiązany wyposażyć pracownika w niezbędny do pracy sprzęt. Z drugiej strony wszystko, co otrzyma pracownik (komputer, łącze internetowe, telefon, oprogramowanie), może być wykorzystywane również do celów prywatnych i wtedy jest przychodem, który pracodawca, po potrąceniu mu zaliczki, musi uwzględnić w rozliczeniu pracownika z fiskusem. To powoduje, że pracodawcy często podpisują umowy z pracownikami na wykorzystywanie ich prywatnego sprzętu do telepracy. Jednak i w tym przypadku urzędy skarbowe kwestionują te rozliczenia jako koszty prowadzenia firmy.

– Z tego powodu wiele firm wymaga, aby telepracownicy posiadali własny sprzęt do pracy, a za dostęp do internetu płacili z własnych pieniędzy – informuje Teresa Piotrowska, telepracownik z woj. dolnośląskiego.