Resort pracy chce, by domy dziecka nie zajmowały się dziećmi do lat siedmiu
Już za rok do domów dziecka mają trafiać jedynie dzieci powyżej 7. roku życia. Młodsze od razu byłyby przekazywane rodzinom zastępczym.
Tak przewiduje projekt nowej ustawy o wspieraniu rodziny i systemie opieki zastępczej autorstwa Ministerstwa Pracy. Zdaniem ekspertów zaproponowane rozwiązanie jest bardzo dobre, bo zastępcze rodziny zapewnią maluchom lepsze warunki rozwoju już państwowe molochy.
Projekt autorstwa resortu Jolanty Fedak jest odpowiedzią na apele ze strony specjalistów i zaobserwowane w ostatnich latach negatywne zjawiska związane z opieką zastępczą. Z jednej strony rośnie bowiem liczba dzieci umieszczanych w rodzinach zastępczych lub w domach dziecka. Ale z drugiej, mimo wielu kampanii społecznych, wciąż brakuje kandydatów chętnych do pełnienia funkcji rodziców zastępczych.
Przygotowane w resorcie pracy przepisy zgodnie z apelami psychologów szczególny nacisk kładą na utrzymanie dzieci w ich naturalnym środowisku, czyli rodzinie biologicznej. By zwiększać te szanse, gminy mają podejmować więcej działań profilaktycznych. Bezpośrednią pracą z rodzinami przeżywającymi różnego typu trudności w myśl projektu zajmą się asystenci rodzinni. Efektem takiego działania ma być umieszczanie dziecka w placówce opieki zastępczej jako ostateczność. Dziś najczęściej to pierwsza czynność w sytuacji, gdy w rodzinie pojawiają się kłopoty. Na łamach DGP niejednokrotnie opisywaliśmy przypadki dzieci, którymi mogłaby zająć się babcia czy dziadkowie, ale mimo to trafiały one do domu dziecka.
Na większą pomoc, głównie finansową, będą mogły liczyć rodziny zastępcze. Otrzymają one wyższe świadczenia na trafiające do nich dzieci. Dodatkowo dofinansowywany będzie wakacyjny wypoczynek dla dzieci. Świadczenia tzw. zawodowych rodziców będą co roku waloryzowane. Taki rodzic będzie też miał prawo do 20 dni urlopu w ciągu roku. W czasie jego wypoczynku, a także choroby czy nagłych zdarzeń losowych, opiekę nad ich podopiecznymi przejmą rodziny pomocowe.
Pojawi się zupełnie nowa instytucja koordynatorów pieczy zastępczej. Ich zadaniem ma być wspomaganie rodziców zastępczych i udzielanie im specjalistycznego wsparcia w razie problemów z wychowaniem.
1: pedagog z IP: 77.255.165.* (2010-02-01 10:24)
Prawie 80 tys dzieci w Polsce wychowuje sie poza rodzina biologiczna,a na miejsce w jakiejkolwiek placowce oczekuje conajmniej drugie tyle.Te dzieci oczekujace przebywaja w patologi,ktora odcisnie pietno na calym ich dalszym zyciu.Kazdy dzien zwloki to dla wielu z nich glod,brud,a szczegolnie alkoholizm rodzicow.Rodziny biedne mozna wspierac i trzeba,ale alkoholizm jest w wiekszosci przypadkow nie do pokonania i tu nie mozna czekac.Opoznienia w nauce ,wychowaniu,brak pozytywnych wzorcow i niemoznosc zmiany swojega zycia to tragedia tych dzieci.Z tym nie mozna czekac,to jest priorytet,a kazde uratowane dziecko to jeden kryminalista w przyszlosci mniej.Demoralizacja postepuje bardzo szybko ,a wyjscie z niej trwa czasem latami.
2: JW - Legnica z IP: 93.105.84.* (2010-02-01 10:56)
Lepiej wcześniej niż później.
Ingerencja spóźniona, pomoc spóźniona to narastanie problemów. Nie da się człowieka uratować przed demoralizacją, jeżeli wychowuje się w patogennym środowisku. Oczywiście do zawodowej rodziny zastępczej na ściśle określony czas i intensywna praca z rodzina biologiczną np. 6 miesięcy. Penalizować brak opieki i chęć uczestnictwa w programach naprawczych. Także OGRANICZYĆ WIEK DZIECKA KIEROWANEGO DO PLACÓWKI. Kierowanie zdemoralizowanego 16 latka jest bez sensu. Jemu się nie pomoże, a zaszkodzi Bogu ducha winnym młodszym dzieciom. Przemoc i demoralizacja w placówkach jest efektem takich bezmyślnych skierowań. Zreformować sądy rodzinne, bo w obecnej formule funkcjonują kiepsko. Bywa, że formalnie dziecko przebywa w placówce a miesiącami go nie ma. Nie jest rozwiązany problem giga ucieczek. Sądy, policja gopsy i placówki sa bezsilne. Czy nie można przywrócić skreślenie z ewidencji 16 latka przebywającego na ucieczce ponad 6 tygodni ?!
3: czekająca na adopcję z IP: 83.238.246.* (2010-02-01 11:27)
a dlaczego tak długo czeka się w Polsce na adopcję? Najpierw co najmniej 8-9 miesięcy na kurs (w wiekszych miastach dłużej) i po nim jeszcze co najmniej półtora roku na dziecko. Co najmniej! Dlaczego to tyle trwa!? Jest tyle chętnych rodzin adopcyjnych, tylko nie ma dzieci do adocpji, bo mają nieuregulowaną sytuację prawną. Dlaczego z tym nic się nie robi???
4: ja z IP: 89.231.148.* (2010-09-14 19:57)
są dzieci ale ośrodki adopcyjne to sztuczne twory które nie znają dzieci i są Bogami w oferowaniu dzieci nowym rodzicom
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Szpitale przestaną pokrywać koszty pobytu pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, lecz jedynie całodobowej opieki.