ZNP apeluje do MEN o sprawdzenie, na co wykorzystywana jest wprowadzona w tym roku szkolnym dodatkowa godzina pracy nauczycieli. Miała być przeznaczona na udzielanie dzieciom dodatkowej pomocy, pogłębianie ich zainteresowań czy na zajęcia opiekuńczo-wychowawcze. Tymczasem - zdaniem związkowców - bywa przeznaczana np. na doraźne zastępstwa.
Publikacja: 15 stycznia 2010, 16:06 Aktualizacja: 15 stycznia 2010, 16:40
Jak powiedział w piątek na konferencji prasowej prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz, z kwerendy przeprowadzonej przez związek wynika, że dochodzi do nieprawidłowości czy wręcz patologii związanych z wykorzystywaniem dodatkowej godziny.
"ZNP uznaje potrzebę wsparcia dzieci dodatkową pomocą, ale zdecydowanie sprzeciwiamy się wypaczaniu idei, która przyświecała wprowadzaniu jednej dodatkowej godziny zajęć" - podkreślił Broniarz.
Jak zaznaczył, nieprawidłowości zdarzają się zarówno w małych szkołach, jak i dużych, na wsi i w wielkich miastach.
Według Broniarza nieprawidłowe są m.in. działania oszczędnościowe samorządów takie jak: wykorzystywanie tej godziny na doraźne zastępstwa na lekcjach, zwalnianie wychowawców świetlic i zastępowanie ich etatów godzinami dodatkowymi innych nauczycieli, wymuszanie, by koła zainteresowań były organizowane tylko w ramach dodatkowych godzin. "Młoda nauczycielka WF mówiła, że w ramach właśnie dodatkowej godziny dyrektor kazał jej odśnieżać szkolne lodowisko" - powiedział prezes ZNP.
Wśród najczęściej pojawiających się nieprawidłowości wymieniane są: określanie minimalnej liczby uczniów - uczestników zajęć realizowanych w ramach dodatkowej godziny na np. 10-15, podczas gdy zgodnie z ustawą Karta Nauczyciela na dodatkowych zajęciach może być nawet jeden uczeń oraz wprowadzanie wymogu sprawdzania listy obecności uczniów na takich zajęciach.
Problemy mogą być nawet z terminem zajęć dodatkowych. Takie pojawiają się w wiejskich szkołach, gdzie ostatni gimbus odjeżdża np. o godzinie 15 oraz w dużych, pracujących na dwie zmiany szkołach, gdzie lekcje kończą się późnym popołudniem. "W Poznaniu nauczyciele, którzy nie mają kiedy zorganizować dodatkowych zajęć, proszą uczniów o przyjście do szkoły w sobotę" - poinformował Broniarz.
Zgodnie z ustawą Karta Nauczyciela od obecnego roku szkolnego każdy nauczyciel ma obowiązek przepracować dodatkowo jedną godzinę tygodniowo (rozliczaną w ciągu sześciu miesięcy, co umożliwiać miało np. w ramach tych godzin realizację różnych projektów, w tym np. wycieczek). Jest to godzina dodatkowej pracy z dziećmi nie wliczana do jego pensum (wynosi ono 18 godzin tzw. tablicowych, czyli lekcji). Od przyszłego roku szkolnego mają być dwie takie obowiązkowe godziny.
Prezes ZNP postuluje wstrzymanie wdrażania drugiej dodatkowej godziny pracy do czasu przeprowadzenia rzetelnej, wnikliwej analizy sposobu wykorzystania tej pierwszej godziny. Zaapelował do MEN także o przebadanie rzeczywistego czasu pracy nauczycieli. Według Broniarza, takie badanie mógłby przeprowadzić podlegający ministerstwu Instytut Badań Edukacyjnych.
"Obserwujemy z jednej strony nieuprawnione stawianie zarzutu nauczycielom związane z rzekomo krótkim czasem pracy wynikającym z wysokości pensum, z drugiej zaś nakładanie na naszą grupę zawodową kolejnych obowiązków" - zaznaczył.
Przypomniał, że nauczycieli obowiązuje 40-godzinny tydzień pracy. Zaznaczył, że w czasie, gdy nauczyciele nie prowadzą lekcji, przygotowują się do nich, przygotowują klasówki i sprawdziany, później je sprawdzają, sprawdzają zeszyty uczniów, prowadzą koła naukowe i koła zainteresowań oraz zajęcia wyrównawcze, sporządzają dużo dokumentacji związanej z tokiem nauczania i ocenianiem uczniów, przygotowują uroczystości szkolne. Jak mówił, wycieczki i "zielone szkoły" to także dla nich praca. "To czas wypoczynku dla uczniów, a nie dla nauczycieli, którzy przez cały czas ich trwania są odpowiedzialni za dzieci" - zaznaczył.
1: Ted z IP: 87.206.116.* (2010-01-15 17:11)
Ta dodatkowa godzina to rezultat glupoty jakiegos urzędasa.
2: b. b. z IP: 84.40.155.* (2010-01-15 17:14)
Dla mnie nauczyciela bibliotekarza w szkole sredniej dodatkowa godz. karciana to przede wszystkim awantura z dyrektorem, ze nie bedę biegac na zastępstwa w ramach godzin karcianych. Udało się ! No i siedzę godzinę dłuzej raz w tygodniu(etat 30 godz. + 1) za te same pieniadze. Uczniowie czasami raczą przyjśc. No i dokumentuję tę godzinę, oprócz dziennika biblioteki mam dadatkowy dziennik, gdzie "wymyslam" tematy, które i tak bym robiła bez tej dodatkowej godziny. Czyli podwójna dokumentacja. I robienie na siłę czegos co i tak robie , ale trzeba zrobic na to papiery. Pozatym nauczyciel pracuje 18 godz. tygodniowo, a bibliotekarze 30.
3: Kto pracuje 18h/tygodniowo?? z IP: 87.206.167.* (2010-01-15 17:20)
Pensum to, minimum 25h tygodniowo.
4: koleś z IP: 80.55.221.* (2010-01-15 17:34)
Te bibliotekarz wy nie powinniście być nauczycielami podobnie jak ci kolesie z CKE i OKE. Przez takich jak ty nierobów zabrali nam wcześniejsze emerytury!!!
5: stara bibliotekara z IP: 87.206.172.* (2010-01-15 17:44)
Czasem na forum pisze ktoś, kto nie ma pojęcia o ilości godz. na etacie. 18 godz (45-minutówek). nauczyciele, 26 godz.(zegarowych) pedagog, świetlica; 30 godz. zegarowych bibliotekarz, wychowawca internatu. Te dwa ostatnie stanowisko to prawie dwa razy tyle co nauczyciel przedmiotów. Jak jadą na wycieczkę w charakterze opiekunów, to nauczyciel dostaje za opiekę za każdą godzinę 1/18, a nauczyciel-bibliotekarz 1/30, a więc dwa razy mniej choć zajmują się tym samym. Nie widzę powodu dla którego liczba pensum dla nauczycieli zwiększyłaby się do 25-27 godz. tygodniowo. Zwłaszcza, że na niepłatne zastępstwa, na inne zajęcia wysyła się bez przerwy nauczycieli-bibliotekarzy. Kiedy wreszcie szanowni dyrektorzy szkół zrozumieją, że bibliotekarz jest o niebo lepiej wykształcony od niektórych nauczycieli (może prowadzić zajęcia z przedmiotów humanistycznych, zająć się opieką za świetlicę, a na koniec uczyć umiejętności komputerowych, czego wielu nauczycieli ciągle nie potrafi. Nie spotkałam w całej 30-letniej karierze nauczycielskiej osoby(spoza biblioteki), która radziłaby sobie nieźle w bibliotece szkolnej, nawet poloniści muszą się długo i wiele uczyć, by znaleźć się w tej pracy. I na koniec. Bezwstydnie powiem, że cały proces informatyzacji uczniów w wielu polskich szkołach zaczął się właśnie od bibliotek i bibliotekarzy szkolnych.
6: kolo z IP: 80.55.221.* (2010-01-15 18:03)
Stara bibliotekarka - posłuchaj ty mnie uważnie: nauczyciel każdy ma 40 godzinny tydzień pracy (art 42 KN) z tym że ten przy tablicy gada do uczniów 18 godzin a ten tkz. bibliotekarz przez może 10 godzin/tyg wydaje książki a przez resztę czasu się obija (nawet jeśli musi wprowadzać opisy książek do kompa - można je pobrać z Biblioteki Narodowej za free). Co do lepszego wykształcenia. Pani wybaczy ale pani chyba nie wie o czym mówi: zgodnie z przepisami (w większości przypadków ze stanem faktycznym) nauczyciel może być kolesiem od wydawania książek jeśli ma ukończoną podyplomówkę. Jakie większe kwalifikacje??? Jakie prowadzenie zajęć z przedmiotów humanistycznych czy komputerowych??? Jak ma z tego dyplom to moze ida radę a jak nie to wie tyle co uczeń którego to niby ma uczyć. Co do zanlezienia się w pracy bibliotekarza - da sobie w niej radę każdy średnio rozgarnięty. Podkreślam to nie powinnien być nauczyciel - zwykły technik w zupełności by wystarczył (i proszę mi tu nie mówić o konieczności wyszukania informacji w książce - większość bibliotekarzy szkolnych nawet nie wie co ma w bibliotekach !!!).
7: Bibliotekarz, to pedagog??? ha, ha, ha. z IP: 87.206.167.* (2010-01-15 19:38)
Bibliotekarz to nauczyciel ??, to tak jak;
- sekretarka w SB - oficer!!
- kasjerka na dworcu - kolejarz;
- ...
8: filologini z IP: 83.11.160.* (2010-01-15 19:56)
Sprzedajny Broniarz i jego ZNP może sobie darować jakieś tam apele, które są równie bezsensowne jak i dodatkowa godzina karciana. Rozliczyłam się z czasu pracy. Nauczyciel j.ang w LO ponad 45 godz. tyg. - tyle wychodzi, jeśli pracuje się rzetelnie, a tak większość z nas pracuje, co potwierdzają wyniki na maturze. I co? Ja mam prowadzić jeszcze jedną godzinę zajęć, do których, podobnie jak i do pozostałych 18 muszę się dodatkowo przygotować, jeśli te zajęcia mają mieć jakikolwiek sens. Więcej pracy za te same marne pieniądze? Tkwię w zawodzie, bo lubię swoją pracę, swój przedmiot i kontakt z młodzieżą, ale nie przyznaję się przed znajomymi ile w szkole zarabiam, bo nie lubię, jak mi ktoś okazuje współczucie.
A tak w ogóle to wstyd, żeby komentujące powyższy artykuł bibliotekarki nie znały trybu pracy nauczyciela i opowiadały takie głupoty. Panie to chyba w tych bibliotekach czytują Fakty i Klaudię, po których to lekturach mózg ewidentnie się kurczy.
9: ren z IP: 83.23.57.* (2010-01-15 21:00)
Pani Bibliotekarko za wycieczkę nie mamy płacone ani 1/18
10: Mural z IP: 85.222.87.* (2010-01-15 21:49)
Nauczyciel bibliotekarz z 25 letnim stażem.Popieram moje koleżanki.Dobrze wiedzieć,jak nam robią koło pióra niektórzy nauczyciele.Jak na zastępowanie za ich zwolnienia/bezpłatnie/to się świetnie nadajemy i nikt nie kwestionuje naszych kwalifikacji.Wysilcie się i poszukajcie,co było ideą przewodnią stworzenia na WSP/teraz Akademie Pedagogiczne/kierunku Bibliotekoznawstwo i informacja naukowa w latach 70-tych.Specjalności biblioteki szkolne i pedagogiczne.I uderzcie się w piersi,ile razy to nauczycielki bibliotekarki były współ-albo autorami waszych prac,bibliografii i lekcji.Pensum to godziny,które w szkole spędza się w szkole/nauczyciele przy tablicy,bibliotekarze w szkolnej bibliotece/.Więc 18 jednak,a w przypadku bibliotekarzy 30.Plus te godziny karciane.Chodzi o to,że w niektórych wypadkach te pozostałe godziny są różnie traktowane.Ludzie są różni.

Zdecydowaliśmy się na reformę dotyczącą wieku emerytalnego z pełną świadomością, że bierzemy za nią odpowiedzialność i za to, że nie wszyscy będą to w stanie zaakceptować - powiedział premier Donald Tusk.
Na jaką partię oddałbyś/oddałabyś głos, gdyby wybory odbywały się dzisiaj?