Firmy ze Specjalnych Stref Ekonomicznych, wykonawcy autostrad, czy właściciele sklepów w centrach handlowych, którzy uzależnieni są od terminowych umów inwestycyjnych lub dzierżawy, mogą na czas ich trwania zawierać z pracownikami czasowe, długoterminowe umowy o pracę.

Przełomowy wyrok w tej sprawie wydały właśnie dwa wrocławskie sądy pracy (rejonowy oraz okręgowy).

Pracownik na 10 lat

Sprawa dotyczyła menedżera, który domagał się przekształcenia swojej 9,5-letniej czasowej umowy o pracę na umowę na czas nieokreślony. Mężczyzna był zatrudniony na pełny etat w jednej z dolnośląskich fabryk produkującyh elektronikę. Jego umowa na czas określony przewidywała dwutygodniowy okres wypowiedzenia i wygasała w styczniu 2016 r. W marcu 2009 r. menedżer został zwolniony z pracy z bez podania przyczyny z zachowaniem umownego terminu wypowiedzenia. Pracownik skierował sprawę do sądu, domagając się m.in. ustalenia, że jego 9,5-roczna umowa była de facto umową na czas nieokreślony.

Wrocławskie sądy oddaliły jednak w całości powództwo pracownika, przychylając się do argumentów działającej na ternie Specjalnej Strefy Ekonomicznej spółki. Firma broniła się prawem do swobody nawiązywania stosunku pracy, brakiem górnego limitu trwania takich umów i ważnym gospodarczym interesem wynikającym z zobowiązań inwestycyjnych wobec państwa. W zamian za dotacje oraz ulgi inwestycyjne fabryka zobowiązywała się utrzymać zatrudnienie do końca grudnia 2015 r. na stałym poziomie.

W uzasadnieniu Wrocławski sąd napisał, że utrata wsparcia finansowego w dużej mierze wpłynie na możliwość zapewnienia przez pracodawcę określonej w umowie inwestycyjnej ilości miejsc pracy, stąd granice wyznaczone umową uzasadniały jej wygaśnięcie w styczniu 2016 r.