Z informacji, jakie docierają do redakcji, wynika, że aplikanci prawniczy, którzy mają status bezrobotnego, chcieliby otrzymać z Funduszu Pracy pieniądze na opłacenie aplikacji. Ich zdaniem jest to możliwe, bo aplikacja jest tym samym co szkolenie. A za nie dyrektor urzędu może zapłacić bezrobotnemu kwotę odpowiadającą maksymalnie trzem średnim pensjom. Obecnie jest to 9,3 tys. zł, a tyle wystarczy na opłacenie na przykład dwóch semestrów aplikacji radcowskiej.

Zdaniem przedstawicieli urzędów pracy aplikanci nie otrzymają pieniędzy na opłacenie swojej aplikacji. Dlatego że kancelaria prawna, na rzecz której aplikant wykonuje różne zadania, nie jest instytucją szkoleniową zarejestrowaną w wojewódzkim urzędzie pracy, który prowadzi rejestr takich instytucji.

– Bezrobotny może otrzymać pieniądze na szkolenie, jeśli jest ono prowadzone przez zarejestrowaną firmę szkoleniową – mówi Marzena Kryszałek z Powiatowego Urzędu Pracy w Poznaniu.

Iwona Trzcińska, kierowniczka działu rynku pracy w urzędzie pracy m.st. Warszawy, wskazuje jeszcze jeden powód.

– Aplikacja radcowska czy inna nie ma charakteru szkolenia, a raczej praktyki zawodowej – mówi Iwona Trzcińska.