Ruszył wyścig o miejsca w żłobkach i przedszkolach. Rodzice koczują nocami przed placówkami, szukają znajomości wśród personelu, a nawet zapisują na listę kandydatów potomka, który... jeszcze się nie urodził. Wszystko dlatego, że miejsc w żłobkach i przedszkolach jest dramatycznie mało.
Publikacja: 12 stycznia 2010, 10:06 Aktualizacja: 12 stycznia 2010, 13:50
Irena Gabinecka prowadzi niepubliczne przedszkole "Promyczek" w Bydgoszczy. Kiedy w ubiegły poniedziałek przed siódmą rano dojechała do pracy, przed budynkiem czekała na nią przeszło setka rodziców. Nie zdziwiło jej to: tamtego dnia rozpoczynały się zapisy na rok szkolny 2010/2011. Rodzice ustawili się w kolejkę dwanaście godzin wcześniej.
Stali tak całą nic z termosami gorącej herbaty, owinięci kocami, bo w Bydgoszczy była wtedy mroźna pogoda. Wytrwałość opłaciła się jedynie 28 pierwszym osobom, których dzieci zostały zapisane do pierwszej grupy.
Podobnie jest w całej Polsce. Niepubliczne przedszkole Siódme Niebo w Katowicach ma 110 miejsc i ani jednego wolnego na rok 2010/2011. Przedszkole "Robuś" w Starej Miłosnej pod Warszawą już dziś prowadzi zapisy na rok 2011/2012. "Połowa miejsc już dziś jest zajęta. U nas takie zainteresowanie to standard, mamy sporą renomę" - mówi dyrektorka Bogusława Wiśniewska.
Jeden żłobek w mieście
Jeszcze uboższa jest niestety oferta żłobków. Kiedy Małgorzata Dzikowska z Warszawy chciała zapisać do żłobka 5-miesięczną córkę, przeżyła szok.
"W listopadzie usłyszałam, że nie ma szans, by Marianka trafiła do placówki od lutego. Wpisano nas na listę rezerwową, córka jest na 400 miejscu" - mówi matka.
W warszawskim żłobku nr 5 jest podobnie. "Nie ma szans na dostanie się. Ani teraz ani we wrześniu" - usłyszeliśmy w sekretariacie.
Są w Polsce miasta, takie jak np. Częstochowa, w których działa tylko... jeden żłobek.
Mają Kokoszka z Forum Rodziców twierdzi, że zna kobiety, które zrezygnowały z pracy, gdyż nie miały jak zorganizować opieki nad dzieckiem. "Nie mogły znaleźć miejsca w żłobku, a nie było ich stać na wynajęcie opiekunki" - tłumaczy. Inni eksperci zwracają uwagę, że wiele Polek nie decyduje się na potomstwo właśnie w obawie, że nie będzie w stanie połączyć pracy zawodowej z wychowywaniem dzieci.
Ułatwień jest jak na lekarstwo
Problem jest poważny, bo Polska ma jeden z najniższych wskaźników dzietności w Unii Europejskiej. "To już naprawdę ostatni moment na podjęcie przez rząd realnych kroków, które ułatwią Polakom decyzję o posiadaniu potomstwa" - ostrzega prof. Irena Kotowska, demograf z SGH.
Tymczasem takich ułatwień jest jak na lekarstwo. Prawo dotyczące tworzenia żłobków jest przestarzałe i wymaga spełnienia mnóstwa bardzo restrykcyjnych warunków. Konieczne jest np. posiadanie pomieszczenia, które odpowiadałyby surowym wymogom sanitarnym. Maluchy muszą mieć też możliwość wyjścia na teren przyległy do żłobka, niedostępny dla osób postronnych i wyposażony w urządzenia do zabawy. Kierownik żłobka powinien mieć wykształcenie wyższe pielęgniarskie i co najmniej 3-letni staż pracy w zawodzie.
Kolejne rządy obiecują zliberalizowanie tych przepisów. Prace nad ustawą rozpoczęła jeszcze Joanna Kluzik-Rostkowska, minister pracy w rządzie PiS. Trwają one do dziś, a ustawa nie trafiła jeszcze nawet do sejmowej komisji polityki społecznej.
"Jestem jednak przekonana, że ministerstwo pracy szybko przedstawi projekt, a wtedy my postaramy się jak najszybciej przeprowadzić go przez Sejm" - mówi Magdalena Kochan, wiceszefowa klubu parlamentarnego PO odpowiedzialna za sprawy społeczne. Posłanka nie chce jednak wymienić nawet orientacyjnego terminu, kiedy zmienione przepisy mogłyby wejść w życie. "Ale zapewniam, że sprawa to dla nas priorytet" - mówi Kochan.
Czytaj więcej: Dziennik.pl
Anna Monkos, Klara Klinger
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: KlaraK z IP: 194.152.46.* (2010-01-12 11:51)
Niestety, problem żłobków i przedszkoli wpływa na to, że nie decydujemy się na dzieci.
Mam 30 lat, jestem mężatka od 3 lat. nie zdecydowaliśmy się jeszcze na dziecko, ze względu na brak żłobków w moim mieście. Z przedszkolami też jest niemaly problem. Spłacamy kredyt mieszkaniowy i nie będzie nas stać na opiekunkę, stan zdrowia rodziców nie pozwala im na opieke nad wnukami. z pracy nie zrezygnuję, bo będziemy mieć problem ze splatą kredytu. Dzieci chę mieć, pytnie - kiedy? Czy doczekam w bliskiej przyszlości rozwoju żłobków i przedszkoli w moim miasteczku?
2: zak z IP: 80.55.6.* (2010-01-12 13:29)
w podobnej sytuacji jest xx Polaków. a mundre głowy zwane posłami jęcżą że ujemny przyrost demograf. że mało Polaków się rodzi, itp. rzucają jakieś ochłapy w stylu becikowe czy ulga na dziecko. i co? i nic.
3: A może ktoryś z nich założyłby przedkszkole??? z IP: 195.117.255.* (2010-01-12 15:25)
A może ktoryś z nich założyłby przedkszkole???
4: aaa z IP: 83.24.43.* (2010-01-12 18:02)
Brak żłobka decyduje o posiadaniu potomstwa? Ludzie! Pomimo nieprzychylności państwa w temacie nie przesadzajcie i nie wywracajcie hierarchii wartości do góry nogami.
Żłobek to zło konieczne ;do 3 roku życia dzieckiem powinna się opiekować jedna osoba: matka ew. ojciec. Czas płynie i nic nie zastąpi dziecku poczucia bezpieczeństwa, pierwszych kontaktów, tworzących się więzi emocjonalnych z najbliższą osobą. Trzyletni urlop wychowawczy, to wymaga wsparcia finansowego państwa a nie budowa żłobków. I budowa przedszkoli przede wszystkim, kiedy dziecko jest emocjonalnie dojrzałe do rozstania z domem i funkcjonowania w grupie społeczne.
5: frt z IP: 78.8.211.* (2010-01-12 18:39)
Budowa przedszkoli? A co to komuna się jeszcze nie skończyła?
Należy zmienić kretyńskie przepisy, a przedszkoli będzie w bród, prywatne, miejskie to wyboru do koloru. Ludzie żyjemy w kraju, w którym są pełne półki ale dalej o lokalizacji , ilości, pozwoleniach, zgodach decydują durnowaci politycy.
6: wiktor z IP: 89.79.6.* (2010-01-12 20:46)
a PO obiecywało normalność.. haha
7: S-w z IP: 62.111.200.* (2010-01-12 21:23)
Który to już kolejny rząd ślizga się po tym temacie?
8: emeryt z IP: 87.105.136.* (2010-01-13 19:51)
W komunie miałyśmy lepiej, bo pzynajmniej przedszkolas były, np. zakładowe. Dlatego rodziło msię więcej dzieci bo ludzie byli mniej wymagający co do warunków materialnych - a teraz każdy chce być bogaty, zaraz własne mieszkanie, dobra praca, ludzie stali się matarialistami. Ale mają rację, telko Polaków zastąpią azjaci iwtedy się ockniemy.
9: tak jest w całej Polsce z IP: 77.253.68.* (2010-01-14 07:04)
Nie tylko SB miało udział w niszczeniu narodu, ale na pierwszych posiedzeniach w wybranych wolnych wyborach ( najwięcej krzyczały posłanki) domagając się likwidacji żłobków i przedszkoli za panowania Pana Mazowieckiego.
A kobiety matki miały pozostać w domach i opiekować się maluchami.
I w efekcie pokolenia płacą za brak wyobraźni , intuicji którą należało sie kierować będąc w ławach poselskich. I nie pozwolić na odbieranie nam zagwarantowanych nabytych praw socjalnych . Nie wolno było dopuścić do likwidacji nie tylko żłobków, przedszkoli ,ale bronić zakładów pracy.
Zakłady Pracy były dobrem narodowym.
Tak jak iluzjozjoniści w swoich sztuczkach zrobili z narodu "medium ", i bez oporu co chcieli to mieli.
A matki powracające do pracy z urlop w wychowawczych , nie miały gdzie wracać, Uświadamiano nas wszystkich , że robią to z myślą o wolnym rynku . Tylko zadziałało w odwrotną stronę . Mamy ale kapitalizm , nie taki jak w karajach zachodnich, ale dziki z XIXwieku
Dziś na wagę złota jest zdobycie jakiejkolwiek pracy, to również nie ma ani dostatecznej ilości żłobków , przedszkoli , mieszkań. I nikt za to nie ponosi odpowiedzialności.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Szpitale przestaną pokrywać koszty pobytu pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, lecz jedynie całodobowej opieki.