Ministerstwo Nauki nie monitoruje efektów programu kierunków zamawianych. Za przerwanie nauki na dotowanej przez UE specjalności studentom nie grozi żadna sankcja. Zdaniem ekspertów lista kierunków zamawianych powinna być ustalana przez przedsiębiorców.
Publikacja: 12 stycznia 2010, 03:00 Aktualizacja: 12 stycznia 2010, 08:40
O sukcesie programu będzie można zdecydować za trzy lata, kiedy na rynek pracy wejdą pierwsi absolwenci kierunków zamawianych. Obecnie osoby ze specjalnością techniczną są trzecią najbardziej poszukiwaną grupą zawodową na rynku pracy. W serwisie Pracuj.pl jest dla nich ponad 3 tys. ofert pracy. Największą szansę na znalezienie zatrudnienia mają obecnie osoby z dyplomem szeroko pojętych kierunków informatycznych oraz budownictwa, najmniejszą natomiast absolwenci mechatroniki oraz fizyki.
– Ukończenie kierunku zamawianego nie gwarantuje pracy w zawodzie. Na przykład osoby, które ukończyły biotechnologię, mogą głównie liczyć na pracę w roli przedstawicieli handlowych i kierowników sprzedaży w firmach farmaceutycznych – uważa Przemysław Gacek, prezes zarządu Grupy Pracuj.
Eksperci podkreślają jednak, że rynek pracy, podobnie jak gospodarka, podlega dynamicznym zmianom. Dlatego trudno z perspektywy dzisiejszego rynku pracy ocenić trafność doboru kierunków zamawianych. MNiSW przygotowało ich wykaz na podstawie informacji z wojewódzkich urzędów pracy oraz wyników badania zamówionego wśród przedsiębiorców.
– Trudno przewidzieć, czy zamawiane dziś przez ministerstwo kierunki będą za kilka lat deficytowe – podkreśla Marek Kiersznicki, wiceprezes firmy inżynierskiej Prochem.
Dodaje, że spowolnienie gospodarcze i zawieszenie części inwestycji mieszkaniowych spowodowało na przykład istotne przesunięcia na rynku pracy dla inżynierów budownictwa. Dlatego, jak podkreśla prof. Lesław Piecuch, program przyniósłby większe efekty, gdyby kierunki zamawiane były ustalane nie przez urzędników Ministerstwa Nauki, lecz przez przedsiębiorców z branż technicznych. Jego zdaniem to ci ostatni powinni fundować stypendia studentom.
47 uczelni wzięło udział w pilotażu kierunków zamawianych w roku 2008/2009
1005 stypendiów przyznano studentom pilotażowych kierunków zamawianych
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: Piper z IP: 193.24.24.* (2010-01-12 10:50)
Inżynierowie są poszukiwanie, ale... z uprawnieniami i doświadczeniem. Ani jednego, ani drugiego studia nie dają. Absolwent jest tylko pół-produktem, którego pracodawcy tak bardzo nie szukają. Niestety pokutuje przeświadczenie, iż studia dają specjalistyczną wiedzę..
Inną kwestią jest nacisk na naukę w LO i na studiach.. dużo energii i czasu idzie na naukę przedmiotów/umiejętności, które są dla absolwenta bezużyteczne, bo albo są za stare (a uczy się ich z powodów dydaktycznych), albo zbyt eksperymentalne, i minie jeszcze sporo czasu zanim zacznie się je wykorzystywać produkcyjnie (przeważnie też w innej formie niż stosowana obecnie).
2: Karol z IP: 78.8.154.* (2010-01-12 14:59)
Należy wprowadzić gwarancje zatrudnienia po kursach za pieniądze z UE - gwarancję znalezienia pracy dawaliby ci do biorcą kasę unijną. A tak to jest zwykła defraudacja publicznych pieniędzy. Brać to każdy potrafi, ale gwarancji dać już nie.
3: malgorzata.academicus z IP: 89.76.133.* (2010-01-12 15:29)
Jak wyglada przykladowo ksztalcenie inzyznierow mechanikow, mozna sie dowiedziec z informacji General Electrics o napotkanych w Polsce barierach przy zatrudnianiu kadry - dokument umieszczony na moim koncie scribd:
www.scribd.com/doc/23976584/Kadry-Inzynierskie-materialy-Dla-DWI
Wiecej danych o poslkim szkolnictwie wyzszym i planowanych reformach w Centrum Informacji FIAP (www.fiappl.info)
4: Bartosz Klimek z IP: 89.174.121.* (2010-01-12 23:51)
Ze studenta politechniki, który musi chodzić na "zajęcia wyrównawcze" z matematyki, będzie inżynier jak z koziej d*** trąbka ;)
5: Zbych z IP: 79.184.78.* (2010-01-13 10:30)
Kierunki zamawiane nie wystarczą potrzeba obowiązkowej matematyki na maturze i więcej zajęć z nauk ścisłych. Zaś uczelnie powinni ściślej pracować z lokalnymi przedsiębiorcami bo inaczej utrzyma się nadprodukcja absolwentów kierunków na których nie ma zapotrzebowania. Poza tym więcej pieniędzy powinno iść na badania podstawowe, które chodź mogą wydawać się pieniędzmi straconymi to i tak w dalszej konsekwencji przekładają się na sukces gospodarczy kraju (patrz USA, UK, Japonia)
6: :-P z IP: 87.207.0.* (2010-01-13 17:19)
a za czyje pieniądze gwarantują?
7: :-p z IP: 87.207.0.* (2010-01-13 17:26)
te postulaty powyżej to nić innego jak powrót do socjalistycznych czasów kiedy to uczelni było tylko kilka, studentów też niewielu, ale jak ktoś już był studentem to znaczy ze się do czegoś nadawał... no... albo miał punkty za pochodzenie:-) oprzeważnie chłopskie, albo miał bogatego i ustawionego tatusia co miejsce załatwil...
ilosc miejsc była ograniczona, a pracę miało się na kiwnięcie palcem. zresztą wtedy po studiach był obowiązek odpracowania studiów, za które zapłaciło społeczeństwo. nie to co teraz, kiedy wykształcony za nasze lekarz ucieka gdzieś i jeszcze mu się należy wszystko co tylko..
8: informatyk z IP: 193.59.72.* (2010-01-23 11:52)
Wprowadzenie zasady, że stypendia trzeba zwracać po przerwaniu studiów prowadzi wprost do patologii polegającej na zmuszania uczelni do zaliczania zajęć studentom, którzy na to zaliczenie nie zasługują. U nas (informatyka, UWr) jedna czwarta studentów rezygnuje z chodzenia na zajęcia w połowie pierwszego semestru - zaraz po tym jak się upewnią, że nie ma szans na zaliczenie za sama obecność... Nie wyobrażam sobie jak można jednocześnie zagwarantować chociażby pozory jakiegoś poziomu i ograniczyć rezygnacje do 10 czy 20 procent.
9: informatyk z IP: 193.59.72.* (2010-01-23 11:55)
Swoją drogą drażni uporczywe nazywanie kierunków zamówionych inżynierskimi w sytuacji kiedy część kierunków nie daje tytułu inżyniera (np. uniwersytecka informatyka)
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Szpitale przestaną pokrywać koszty pobytu pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, lecz jedynie całodobowej opieki.