zaloguj się do e-DGP
statystyki

W Polsce bezpłatne studia są fikcją

skomentuj

W Polsce bezpłatne studia są fikcją, na uczelniach jest niska jakość kształcenia takich kierunków jak ekonomia czy prawo, brakuje badań naukowych dostrzeganych na międzynarodowym forum - to niektóre wnioski raportu "Szkolnictwo wyższe w Polsce - diagnoza", które dziś przedstawiły firma doradcza Ernst & Young oraz Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową.

Publikacja: 7 stycznia 2010, 14:22 Aktualizacja: 7 stycznia 2010, 15:56

W raporcie, który przygotowano na zlecenie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, zdiagnozowano najpoważniejsze problemy szkolnictwa wyższego w Polsce. Raport jest częścią przygotowywanego projektu strategii rozwoju szkolnictwa wyższego do 2020 r. Koszt projektu to ok. 1,7 mln zł.

"W Polsce bezpłatne studia są fikcją" - powiedział jeden z autorów raportu, prof. Stefan Jackowski z Uniwersytetu Warszawskiego. Według niego, w Polsce za studia płaci prawie 60 proc. studentów, co stawia Polskę pod względem udziału prywatnych nakładów na szkolnictwo wyższe wśród krajów, w których studia są płatne.

Jackowski podkreślił, że udział studentów pobierających naukę w uczelniach niepublicznych jest w Polsce wyższy niż w USA, co - jak zauważył - burzy powszechny stereotyp, zgodnie z którym w Stanach Zjednoczonych są "niemal wyłącznie prywatne uczelnie".

"Niepokojącym problem polskiego szkolnictwa jest zbyt wysoka liczba studentów"

W jego opinii, "niepokojącym problem polskiego szkolnictwa" jest zbyt wysoka liczba studentów (ok. 53 proc. ogółu) przypadająca na jednego doktora habilitowanego na kierunkach masowych jak np. ekonomia, prawo, zarządzanie oraz pedagogika. "Wysoka liczba studentów na tych kierunkach wyklucza wysoką jakość kształcenia" - ocenił Jackowski. Zaznaczył, że z tego powodu kierunki masowe często podlegają negatywnej ocenie Państwowej Komisji Akredytacyjnej.

Za "cechę wyróżniającą polskie szkolnictwo wyższe" uznano także dysproporcje pomiędzy poszczególnymi uczelniami. Z raportu wynika, że 25 uczelni publicznych, spośród 131 uczelni publicznych i 325 uczelni niepublicznych, konsumuje ponad 80 proc. środków na badania naukowe i prawie 70 proc. nakładów na szkolnictwo wyższe. Uczelnie te ponadto kształcą 44 proc. wszystkich studentów, a w ich murach znajduje zatrudnienie 50 proc. nauczycieli akademickich.

Komentarze: 10

  • 1: HL z IP: 195.205.254.* (2010-01-07 14:47)

    Co za brednie. Jak student studiów dziennych nie bumeluje, nie ma poprawek, to wszystkie opłaty jakie wniesie przez cały okres studiów zamkną się w kwocie pon. 200 zł (legitymacja 17 zł, opłata za dyplom 100 zł, opłata rekrutacyjna 80 zł).

    Rozumiem, że tytuł ma być krzykliwy, ale to studia bezpłatne NIE SĄ fikcją, co wiem z autopsji.

    Myślałem, że może chodzi o to, że student musi się utrzymać, wynająć mieszkanie itd... Wtedy tytuł by od biedy pasował. Ale fakt, że 60% studentów płaci za studia niestacjonarne w żaden sposób nie udowadnia tezy, że "studia bezpłatne są fikcją". Co do poziomu, to chyba wszyscy się zgadzają, że studia stacjonarne na uczelniach publicznych stoją na wyższym poziomie niż zaoczne oraz studia na uczelniach prywatnych.

  • 2: Racja z IP: 83.7.179.* (2010-01-07 14:57)

    Nie zgadzam się z Tobą HL! Poziom na uczelniach publicznych nie jest wyższy, ponieważ na Twoim przykładzie widać, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
    Tytuł nie mówi o bezpłatnych publicznych studiach, tylko o bezpłatnych studiach w Polsce. Skoro za studia w Polsce płaci się w 60%, to oznacza, że nie są bezpłatne.

  • 3: tr z IP: 77.252.32.* (2010-01-07 15:17)

    A pieniądze na kserówki, podręczniki, zrzutki na sprzęt laboratoryjny, dyskietki, płyty długopisy, korektory, rapitografy, kajety itd. to na drzewach rosną Panie Bumelant :)

  • 4: teza z IP: 83.2.87.* (2010-01-07 15:22)

    Trzeba zapłazcić za studia i mieć wpływ na jakość edukacji , cały swiat to robi.
    Za darmo nic nie ma

  • 5: HL z IP: 195.205.254.* (2010-01-07 15:33)

    Do 2: nikt, nigdy i nigdzie nie twierdził, że wszystkie studia mają być bezpłatne. Jeśli więc tak rozumieć tytuł, jak ty go zrozumiałeś - to analogicznie: bezpłatne drogi w Polsce są fikcją, bo za autostrady trzeba płacić.

    Do 3: tak, masz po części rację: za moich czasów trzeba było jeszcze doliczyć 9 zł na legitymację do biblioteki - ale teraz już ich nie ma.

    Książki można sprzedać (zdarzało mi się jeszcze zarobić na nich). Kserówki najczęściej nie przydają się do niczego. Długopisy rzeczywiście nie rosną na drzewach, ale można je dostać free of charge w każdej najbliższej placówce bankowej.

  • 6: zzz z IP: 89.231.228.* (2010-01-07 16:51)

    tytuł powinien być inny w Polsce studia są fikcją ;)

  • 7: kin z IP: 79.187.100.* (2010-01-07 19:55)

    Tak studja powinne być płatne. Nie będą dzieci mojego sąsiada pętać się po uczelni bo są trochę zdolniejsze od moich.

  • 8: Romek z IP: 92.234.254.* (2010-01-08 15:18)

    A ja studiuje w Anglii i ukoncze je z długiem 50.000zł :)
    Mimo to CIESZE SIE. Tutaj dopiero wiedze ze platne studia to ZNAKOMITE rozwiazanie - mam mozliwosc nauki w nowoczesnym, przyjaznym srodowisku.
    Nie musze kserowac podrecznikow (bo biblioteka jest suto zaopatrzona), ani robic "ksero" - materialy dostarcza mi przeciez uczelnia.
    Ucza nas mili i wyluzowani wykladowcy - wszyscy sa zadowoleni i mozna skupic sie na NAUCE.

  • 9: Grzmot z IP: 91.94.4.* (2010-01-18 20:05)

    Bezpłatna nauka powinna zakończyć się na poziomie szkoły średniej.
    Dalej niech rodzice pomogą. Niech student zapracuje. Niech znajdzie sponsora.
    Mnie i mojej rodziny nie było stać ani na studia stacjonarne (bo nie miałem się z czego utrzymać), ani na niestacjoinarne (tym bardziej). Przez sześć lat odkładałem pieniądze z pracy, by podjąć dopiero wtedy naukę na studiach niestacjonarnych.
    Nikt mi nie może powiedzieć, że żyłem na koszt państwa (innych podatników).
    Kierunek studiów był przez to przemyślany, a moja nauka odpowiedzialna. Lepiej znam materiał od niejednego absolwenta ze stacjonarnych.

  • 10: do HL: z IP: 90.192.234.* (2011-01-06 19:27)

    To zalezy co sie studiuje.
    Ja studiowalam architekture i wydatki na tusze, kalki, papiery, farby, pedzle, materialy do makiet, brystole, rapitografy, deske kreslarska i narzedzia do kreslenia, a pozniej komputer do wizualizacji i oplaty za wielkoformatowe wydruki na fotograficznym papierze formatu B1 (100 cm x 70 cm) po kilka plansz na kazdy z kilku projektow na semestr - ...
    To 10 razy wiecej niz twoje 200 zl.
    Nie wspominam o wyzywieniu, zakwaterowaniu, ksero, podrecznikach, dojazdach i innych wydatkach, ktore ponosi kazdy student.
    Pozdrawiam i gratuluje rozeznania!

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter