Nie będzie limitów procentowych i kwotowych w zarządzaniu unijnymi projektami szkoleniowymi. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR) chciało je wprowadzić, aby realizatorzy szkoleń przeznaczali więcej środków na działania merytoryczne, a ograniczyli pensje personelu zarządzającego i wydatki na promocję. Chciało, aby na zarządzanie projektem można było przeznaczyć 10–20 proc. wartości projektu. W przypadku największych projektów szkoleniowych miał jeszcze obowiązywać limit kwotowy (200 tys. zł rocznie).

Pomysł krytykowali przedsiębiorcy, twierdząc, że wprowadzenie limitów prowadziłoby do znaczącego pogorszenia jakości zarządzania projektem.

– Mogło to doprowadzić do różnego rodzaju patologii, np. sztucznego zwiększania wartości projektu – podkreśla Marcin Drewnowski z Biura Doradczo-Szkoleniowego Aplikon.

Wskazuje, że na przykład w przypadku rocznego projektu o wartości 600 tys. zł koszty zarządzania wyniosłyby 90 tys. zł, co pozwoliłoby zatrudnić dwie osoby: koordynatora i pracownika ds. obsługi szkoleń, a nie wystarczyłoby środków np. dla osoby prowadzącej księgowość.

Po konsultacjach MRR wycofało się z tych planów. W obowiązujących od 1 stycznia wytycznych dotyczących kwalifikowania wydatków w Programie Operacyjnym Kapitał Ludzki znalazł się tylko ogólny zapis wskazujący, że koszty personelu zarządzającego i promocji projektu powinny być ponoszone w racjonalnej wysokości. Nadal nie będzie więc jednoznacznych zasad ich wyceny. Na ich brak skarżą się eksperci zasiadający w komisjach oceny projektów, a także przedsiębiorcy korzystający z unijnych dotacji.

– W każdym województwie zasady są inne. Gdyby zostały ujednolicone, wiedzielibyśmy, jakie maksymalne kwoty możemy wpisywać, i nikt nie kwestionowałby nam wyceny – podkreśla Krzysztof Joachimczak z Europejskiego Centrum Doradztwa Finansowego.