Ewa Kopacz, minister zdrowia, podpisała cztery rozporządzenia dotyczące refundacji leków. Mają wejść w życie w środę. To druga tegoroczna zmiana na wykazach leków, do których dopłaca NFZ. Pierwsza odbyła się w marcu.

A zgodnie z ustawą zdrowotną, resort zdrowia ma obowiązek określania wykazu leków refundowanych (podstawowych i uzupełniających) nie rzadziej niż co 90 dni, jeżeli w tym czasie wpłynął co najmniej jeden wniosek rozpatrzony pozytywnie o dopisanie leku do wykazu. W praktyce, ponieważ takie wnioski wpływają, oznacza to, że w ciągu roku nowe wykazy leków powinny być ogłaszane 4 razy.

Dzięki najnowszym zmianom na listach pacjenci mają dopłacić mniej do ponad 400 produktów.

– Jest tam wiele obniżek cen leków, które do tej pory były wysokie – zapewnia Marek Twardowski, wiceminister zdrowia odpowiedzialny w resorcie za politykę lekową.

Na listy refundacyjne zostało wprowadzonych 258 nowych pozycji, ale jednocześnie usunięto z nich 92. Ceny obniżono dla 145 leków, a zwiększono tylko dla czterech.

Wśród tych dopisanych na listach znalazł się również lek przeciw gruźliczy nidrazid, który zastąpił inny lek isoniazid. Ten ostatni zniknął z aptek na początku roku, bo nie przeszedł tzw. procesu harmonizacji.

Jego producent nie dostosował bowiem jego dokumentacji do wymogów unijnych i wycofał się z jego produkcji na terenie Polski. To spowodowało olbrzymie trudności z jego zakupem. Na początku roku część pacjentów nabywała nidrazid w ramach tzw. importu bezpośredniego (za zgodą resortu zdrowia był sprowadzany z zagranicy).

Nowe rozporządzenia refundacyjne mają spowodować, że NFZ zaoszczędzi na dopłatach do leków. Z jednej strony dopisanie nowych produktów do wykazów spowoduje wzrost wydatków Funduszu o około 40 mln zł, ale z drugiej część z nich będzie tańsza, co przyniesie oszczędności w wysokości około 80 mln zł. Po zbilansowaniu tych wydatków nakłady NFZ na refundację leków mają wynieść o około 40 mln zł mniej niż obecnie.