Firmy, które chcą uniknąć zatrudniania pracowników na stałe, nie powinny zawierać z nimi długoterminowych umów na czas określony. Zgodnie z ustawą antykryzysową, która weszła w życie 22 sierpnia tego roku, przedsiębiorcy mogą zatrudniać pracownika na podstawie umów terminowych tylko przez 24 miesiące.

Zdaniem prof. Kazimierza Barana z Uniwersytetu Jagiellońskiego oznacza to, że jeśli firma zawrze z pracownikiem umowę terminową na czas dłuższy niż 24 miesiące, już w dniu jej zawarcia jest ona z mocy prawa umową na czas nieokreślony. A umowa taka jest znacznie korzystniejsza dla pracownika. Pracodawcę obowiązuje wówczas m.in. dłuższy okres wypowiedzenia, konieczność uzasadnienia zwolnienia oraz przywrócenia zwalnianej osoby do pracy, jeśli tak orzeknie sąd.

Z opinią prof. Kazimierza Barana zgadza się Bartłomiej Raczkowski, adwokat z kancelarii Bartłomiej Raczkowski Kancelaria Prawa Pracy. Podkreśla, że zawarcie przez firmę umowy terminowej na okres dłuższy niż 24 miesiące byłoby niezgodne z przepisami.

– A zgodnie z art. 18 par. 2 kodeksu pracy, postanowienia umów o pracę mniej korzystne niż przepisy prawa pracy są z mocy prawa nieważne – dodaje.

Jednak zdaniem części prawników umowa terminowa zawarta na okres dłuższy niż 24 miesiące przekształci się w umowę stałą dopiero po upływie wspomnianych dwóch lat.

– Przepisy antykryzysowe można interpretować także w ten sposób. W tym przypadku dalsze świadczenie pracy po terminie 24 miesięcy oznacza, że między stronami zawarty został nowy stosunek pracy, tym razem na czas nieokreślony – mówi prof. Krzysztof Rączka, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Ustawodawca nie przewidział jednak w przepisach takiego skutku. Można przypuszczać, że gdyby chciał go wywołać, wprowadziłby taki przepis w ustawie, podobnie jak w art. 251 kodeksu pracy, który mówi, że trzecia umowa o pracę z tym samym pracodawcą przekształca się w umowę stałą.

– Niestety ustawa antykryzysowa jest po prostu fatalnie napisana. Nie przewiduje wyraźnie sankcji za przekroczenie 24-miesięcznego terminu, w przeciwieństwie do kodeksu pracy, który wyraźnie wskazuje, co dzieje się, gdy pracodawca podpisuje trzecią, kolejną umowę terminową z tym samym pracownikiem – mówi Krzysztof Rączka.

Dlatego jego zdaniem możliwa jest zarówno interpretacja, zgodnie z którą umowy terminowe zawierane przez przedsiębiorców na okres dłuższy niż 24 miesiące już w dniu ich zawarcia przekształcają się w umowy stałe, jak i ta, że do przekształcenia dojdzie po upływie wspomnianych 24 miesięcy. W praktyce wątpliwości te będą musiały rozstrzygnąć sądy. A te, zdaniem ekspertów, coraz częściej podkreślają, że pracodawca nie może dowolnie wybierać rodzaju umowy, jaką zawiera z pracownikiem. Jeżeli podwładny wykonuje pracę o charakterze ciągłym, świadczącą o długoterminowym charakterze zatrudnienia, firma powinna z nim zawrzeć umowę na czas nieokreślony, a nie terminową.

– Sąd Najwyższy orzekł ostatnio, że zawarcie umowy terminowej na okres dziewięciu lat jest nadużyciem i miało służyć jedynie obejściu przepisów o zatrudnieniu na czas nieokreślony – mówi Bartłomiej Raczkowski.

Podkreśla, że bez względu na kierunek orzecznictwa sądów, przedsiębiorca, który chce mieć pewność, że zawierana przez niego umowa terminowa nie stanie się w dniu jej podpisania umową stałą, powinien zawierać kontrakt taki na okres nie dłuższy niż 24 miesiące.

3,4 mln osób jest zatrudnionych na czas określony