Dyrektorzy szpitali alarmują, że w 2010 roku pacjenci będą mieli utrudniony dostęp do leczenia. Niższe wpływy do NFZ, niezapłacone tzw. nadwykonania, przesunięte terminy planowych zabiegów i operacji – to główne przyczyny pogorszenia sytuacji pacjentów. Do tego dochodzą jeszcze obniżane właśnie wartości kontraktów dla szpitali z NFZ oraz brak możliwości podpisywania umów przez te placówki, które nie leczyły chorych za pieniądze z NFZ w tym roku.

Fundusz broni się i podkreśla, że mimo pogorszenia sytuacji finansowej w tym roku szpitale dostały o 2 mld zł więcej niż w 2008 roku.

W przyszłym roku nie ma jednak co liczyć na dodatkowe środki, zwłaszcza że rząd nie wprowadził w życie systemu dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych i nie podwyższył składki zdrowotnej.

Niepewne kontrakty

– 2010 rok nie będzie łatwy dla systemu opieki zdrowotnej w Polsce – przyznaje Jakub Szulc, wiceminister zdrowia.

Dodaje, że w porównaniu do tego roku wpływy do NFZ będą niższe – przede wszystkim ze względu na wolniejsze tempo wzrostu wynagrodzeń oraz na wciąż zakładany, przynajmniej w I kwartale 2010 roku, wzrost bezrobocia.

To odbije się przede wszystkim na sytuacji finansowej szpitali. W przyszłym roku ma do nich trafić o 3 mld zł mniej niż w tym. Łącznie mogą liczyć na 22,9 mld zł. To najniższy poziom od 2007 roku, gdy otrzymały na leczenie 18,6 mld zł.

– Mniej pieniędzy oznacza, że przyszłoroczne kontrakty z NFZ będą obniżone – mówi Krzysztof Tuczapski, dyrektor Niepublicznego Szpitala w Zamościu.

Tamtejszy oddział NFZ potwierdza, że średnia wartość zaproponowanych kontraktów na 2010 rok jest niższa o 10 proc.

– Ten spadek nie dotyczy kardiologii czy onkologii. Świadczenia z tych zakresów będą finansowane na niezmienionym, tegorocznym poziomie – zapewnia Karol Ługowski, rzecznik prasowy lubelskiego NFZ.