Od tego roku gminy mogą umieszczać wszystkich rodziców niepłacących alimentów na jednej z trzech ogólnopolskich list dłużników prowadzonych przez biura informacji gospodarczej. Znalezienie się na takiej liście powoduje, że dłużnik nie może otrzymać kredytu lub korzystać z innych usług finansowych. Ta dodatkowa możliwość miała znacznie poprawić ściągalność alimentów. Jak zauważają gminy, pomaga w ściąganiu alimentów, ale do tej pory nie zauważają, że dzięki niej dłużnicy zaczęli w zdecydowanie większym stopniu regulować długi.

– Na 2,5 tys. dłużników tylko dwóch, którzy prowadzą działalność gospodarczą, zgłosiło się do nas właśnie z powodu znalezienia się na czarnej liście i spłaciło całą należną kwotę – mówi Małgorzata Harasimowicz, dyrektor Wydziału Świadczeń Rodzinnych Urzędu Miasta w Toruniu.

Edyta Łukowiec, kierownik sekcji świadczeń alimentacyjnych Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie we Włocławku, dodaje, że dłużnicy alimentacyjni są grupą osób, która często nie ma dochodów. Takie osoby w ogóle nie są zainteresowane np. zakupami na raty. W związku z tym przez wiele lat mogą nie wiedzieć, że znajdują się na czarnej liście, i nie będzie to miało dla nich żadnego znaczenia.

– Na pewno nie można liczyć na to, że samo umieszczenie na liście dłużników spowoduje, że rodzice zaczną płacić alimenty. Potrzebne są dodatkowe działania, jak np. informowanie samych dłużników – mówi Andrzej Kulik z Krajowego Rejestru Długów.

Dodaje, że samo wysłanie listu do dłużnika, co ma miejsce w przypadku pozostałych osób umieszczanych w KRD, z informacją, jak wysokie ma zaległości i co grozi za niepłacenie długów, powoduje, że zaczynają spłacać wierzytelności.

Zdaniem Joanny Błachowskiej-Kurbiel, dyrektora Szczecińskiego Centrum Świadczeń, największą skuteczność daje intensywna praca z dłużnikiem i korzystanie ze wszystkich przewidzianych przez przepisy działań w stosunku do niesolidnych rodziców.

– Podpisaliśmy umowy ze wszystkimi biurami informacji gospodarczej, na bieżąco wysyłamy wnioski o odebranie prawa jazdy. Szukamy pracy dla tych dłużników, którzy deklarowali nam w wywiadach środowiskowych, że płaciliby alimenty, ale nie mają pracy – mówi Joanna Błachowska-Kurbiel.

Dodaje, że właśnie dla takich rodziców przeznaczona jest nowa oferta w ramach porozumienia z urzędem pracy i miejskim ośrodkiem sportu i rekreacji. Część dłużników znajdzie wkrótce zatrudnienie przy konserwacji obiektów sportowych, co umożliwi im stopniowe spłacanie długów. Podobnie jest w Toruniu, gdzie dzięki intensywnej pracy z dłużnikami miastu udało się odzyskać w ubiegłym roku 1 mln zł z zaległych alimentów.

W I półroczu 2009 r. rodzice niepłacący alimentów zwrócili 11,37 proc. kwot, które zamiast nich wypłaciły gminy. W biegłym roku wskaźnik ten wynosił 6 proc.