Zdecydowana większość pracodawców nie zamierza już zwalniać pracowników. W II połowie przyszłego roku liczba bezrobotnych nie będzie rosnąć. W Polsce pracuje obecnie rekordowa liczba osób, najwięcej od początku lat 90.
Publikacja: 3 grudnia 2009, 03:00 Aktualizacja: 3 grudnia 2009, 08:50
Ponad 75 proc. przedsiębiorców w najbliższym półroczu nie będzie zwalniać pracowników – tak wynika z ankiety przeprowadzonej na naszą prośbę przez Konfederację Pracodawców Polskich (KPP) wśród kilkudziesięciu należących do niej firm. Te pozytywne tendencje potwierdzają także najnowsze dane gospodarcze, z rynku pracy, a także opinie ekspertów.
KPP zwróciła się do firm z ankietą dotyczącą planów zatrudnienia w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Aż 56 proc. spośród 48 ankietowanych firm nie przewiduje właściwie ruchów kadrowych. Nie będą więc zatrudniać nowych pracowników, ale też nie będą zwalniać.
– Zebrane dane potwierdzają to, o czym mówiliśmy od dawna, że kryzys był i jest w Polsce demonizowany – mówi Adam Ambrozik z KPP.
Dodaje, że przedsiębiorcy nie poddali się tej psychozie i nie zaczęli radykalnie zwalniać pracowników.
Zdaniem Jarosława Cholewińskiego z Noble Bank o niewielkiej skali zwolnień w firmach zdecydowało to, że w ostatnich latach zlikwidowały one przerosty zatrudnienia.
– Pracownicy w czasie kryzysu zaakceptowali też bardziej elastyczne kształtowanie wynagrodzeń i czasu pracy – dodaje Jarosław Cholewiński.
Z ankiety wynika też, że 21 proc. firm planuje, że w najbliższym półroczu będzie zatrudniać nowych pracowników. W zdecydowanej większości są to małe i średnie przedsiębiorstwa.
– Małe firmy są bardziej elastyczne i szybciej reagują na potrzeby rynku. Dlatego mogą częściej zatrudniać niż duże przedsiębiorstwa – mówi Wiktor Wojciechowski z Fundacji Obywatelskiego Rozwoju FOR.
Z ankiety wynika, że zatrudnienie nowych pracowników przewidują przede wszystkim firmy sprzedające na rynek krajowy należące do branży opieki zdrowotnej, transportu morskiego i chemicznej. Tę tendencję potwierdzają dane GUS. W ostatnim czasie więcej kupujemy. Popyt wewnętrzny zmniejszył się w ostatnim kwartale o 1,2 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Podczas gdy od kwietnia do czerwca spadek wyniósł 2,1 proc.
Wiktor Wojciechowski twierdzi, że najwięcej osób będą zatrudniały nie firmy sprzedające w kraju, ale eksporterzy, którzy skorzystają na ożywieniu gospodarczym w Unii Europejskiej, między innymi w Niemczech.
Podobnie uważa Andrzej Arendarski z Krajowej Izby Gospodarczej. Jego zdaniem eksporterzy będą zatrudniali, jeśli euro będzie drożało. Zwłaszcza firmy z sektora elektromaszynowego, metalurgicznego i meblarskiego.
1: antypo z IP: 88.199.111.* (2009-12-03 08:13)
ot typowa propaganda w stylu Lewiatana!! 20% chce zatrudniać a inne 20% zwalniać a DGP twierdzi, że na rynku pracy euforia!! ot analfabetyzm matematyczny!! do szkoły nieuki!!
2: ArnoldUPR z IP: 78.8.23.* (2009-12-03 08:21)
moze i zatrudni ale na pewno nie mlodych...
3: Tolek z IP: 194.152.46.* (2009-12-03 10:26)
w małym mieście nie jest tak łatwo o pracę: duża konkurencja, coraz większe wymagania, mało zróżnicowany rodzaj pracy( głownie handel, kierowca)...pomoc w przekwalifikowaniu się praktycznie zerowa- dla wybranych
organizują śmieszne targi pracy ( Urząd Pracy) , gdzie ofert praktycznie nie ma( niektóre firmy po prostu się promują )...
4: alice z IP: 89.230.203.* (2009-12-03 20:24)
pracuja emerycie i rencisci
5: Przypadek z IP: 81.190.7.* (2009-12-03 20:48)
Ciekawe bzdury piszą,w październiku w Gdyni bezrobocie wzrosło o 13,1%,ofert oczywiście nie ma.
6: CZŁEK z IP: 79.186.145.* (2010-01-30 21:33)
BIURA POŚREDNICTWA PRACY TO INSTYTUCJE PRZYKRYWKI - ŻĘ NIBY SĄ POTRZEBNE NARODOWI ,BO JEST PROBLEM BEZROBOCIA NO I RZĄD COŚ ROBI?! SAME UP , NIE MAJĄ OFERT PRACY , A TE OFERTY KTÓRE SĄ TO OFERTY NIE AKTUALNE , NA 100% OFERT PRACY -REALNYCH OFERT JEST MOŻE ZE 20%.W KOŃCU W UP TEŻ LUDZIE PRACUJĄ I POZORACJA PRACY W URZĘDZIE PRACY ,TEZ MUSI BYĆ ! żeby urzędnicy up sami nie zostali bez pracy.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Z roku na rok coraz więcej uczniów zgłasza się, aby sprawdzić, czy wynik ich matury jest na pewno prawidłowy.We wrocławskiej okręgowej komisji egzaminacyjnej nawet jedna piąta skarg jest uznawana za zasadne.