statystyki

Rekrutacja: Firmy chcą referencji i opinii o kandydatach do pracy

autor: Katarzyna Bartman01.12.2009, 03:00
  • Wyślij
  • Drukuj

Pracodawcy, którzy żądają od kandydatów opinii z ostatniego miejsca pracy, łamią prawo. Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych chce zmienić nieżyciowe przepisy. Firmom łatwiej będzie, w czasie rekrutacji, uzyskać dodatkowe informacje o kandydatach.



Firmy coraz częściej żądają od kandydatów do pracy przedstawienia opinii z ostatniego miejsca zatrudnienia. Kontaktują się też same z byłym pracodawcą, aby zweryfikować referencje danej osoby. Chcą jak najlepiej zabezpieczyć się przed przyjęciem niewłaściwej osoby. Z kolei pośrednicy pracy chronią się przed ewentualną utratą dochodów w przypadku reklamacji.

Takie praktyki mogą oznaczać jednak łamanie prawa wynikającego z ochrony danych osobowych. Problemem zajął się Michał Serzycki, generalny inspektor danych osobowych (GIODO). Przygotowuje rekomendację dla resortu pracy i marszałka Sejmu w sprawie zmiany art. 221 k.p., ograniczającego pracodawcom dostęp do informacji o pracownikach.

– Pracujemy nad zmianami w przepisach, które wyważą interesy obu stron stosunku pracy. Pracodawcom zapewnią właściwą kontrolę pracowników, a pracownikom lub kandydatom zagwarantują ochronę prywatności – mówi Michał Serzycki.

W praktyce może to oznaczać zalegalizowanie referencji i zwiększenie dostępu pracodawców do danych szczególnie chronionych, które są kluczowe przy ocenie przydatności danej osoby do pracy. Warunek: firmy będą musiały precyzyjnie uzasadnić, dlaczego domagają się tych informacji.

Zatrudnię z dobrą opinią

Firmy coraz częściej domagają się referencji już nie tylko od kluczowych menedżerów, lecz także ochroniarzy, kierowców czy księgowych. Artur Witkowski, właściciel Biura Obsługi Projektów Europejskich Europrogres z Elbląga, obecnie poszukuje szkoleniowca do Katowic. W ogłoszeniu o pracę zaznaczył, że bezwzględnie wymaga referencji. Tłumaczy to chęcią zabezpieczenia się na wypadek problemów.

– Referencje dają mi pewną gwarancję, że osoba, którą przyjmę, faktycznie prowadziła podobne projekty i zna się na swojej pracy. Może prowadzić je bez mojego nadzoru – przekonuje Artur Witkowski.

Anna Piotrowska-Banasiak, headhunter z firmy Antal International, też nie widzi nic niewłaściwego w zbieraniu informacji o kandydatach w ich byłych, a nawet aktualnych miejscach pracy. Procedurze tej poddawane są wszystkie osoby, które poszukują pracy za pośrednictwem ich firmy.

Według headhunterki same referencje pisemne wystawione przez byłego pracodawcę są zwykle mało wiarygodne. Zdarza się, że byli pracownicy sami je dla siebie piszą, wpisując nie swoje sukcesy albo nieprawdziwy zakres obowiązków, a szefowie, tylko po pobieżnym sprawdzeniu, pod takim dokumentem się podpisują. Rozmowa z byłym szefem pomaga ustalić, czym dany człowiek naprawdę się zajmował, jego silne i słabe strony i prawdziwy powód jego odejścia z firmy.

Pracodawcy przyznają jednak, że czasami są wciągani w dyskusje na temat uczciwości byłych podwładnych, ich uzależnień, preferencji seksualnych, poglądów politycznych czy aktywności w związkach zawodowych. Problem może pojawiać się wówczas, gdy podawane przez byłych szefów informacje są pomówieniem. Taki przypadek niesłusznie posądzonego o kradzież przez byłą szefową kierowcy zawodowego opisywał niedawno Kurier Krapkowicki.





  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 9

  • 1: niewłaściwa osoba z IP: 84.234.1.* (2009-12-01 06:47)

    to taka osoba która nie daje się oszukiwać ,okradać i zna kodeks pracy a nawet przepisy BHP i obowiązki w tym zakresie pracodawcy!

  • 2: tak jest w całej Polsce z IP: 77.253.68.* (2009-12-01 07:02)

    Powinny obowiązywać jasne reguły w przyjmowaniu pracowników.
    A nie jak to ma miejsce obecnie , kiedy każda oferta pracy jest na wagę złota. Dobry pracodawca ma stałą załogę ,i wolnych wakatów brak.
    Natomiast obserwuje się , że wakaty sa i ciągle oferują nowe miejsca pracy i przyjmują nowych prim wiodą urzędy ( wykorzystując młode osoby do uporządkowania nadpiętrzałych spraw na bieżąco). Najczęściej za darmo.
    Ofiarami padają osoby młode , które w poszukiwaniu pracy zostały zwerbowane przez rózne osoby podstawione przez nieuczciwych pracodawców ( jak również skierowani przez UP) , najczęściej są zatrudniane bez umów, i bez wynagrodzeń.
    Praca tak wykorzystanych młodych zazwyczaj kończy się kiedy już młoda osoba wykonała swoją pracę , i jest chwilowo niepotrzebna pracodawcy.
    A automatyczne zerwanie następuje w momencie upomnienia się młodej osoby o umowę i zapłatę za pracę.
    Tak wykorzystana i nabrana młoda osoba , nie ma prawa żadnego . A o REFERENCJACH mowy nie ma.
    I to dot. zarówno wykształconycyh po studiach , jak i nie wykształconych

  • 3: ..... z IP: 79.188.204.* (2009-12-01 07:52)

    A jezeli pracodawca mial zatarg z pracownikiem i slusznosc byla po tej drugiej stronie, to jak beda wygladaly referencje od takiego pracodawcy?
    Stawiamy tutaj sprawe ,ze kazdy pracodawca jest uczciwy a wszyscy wiemy jak to wyglada.Gdyby tak bylo nie byloby szarej strefy i zatrudnien na minimalnych placach.

  • 4: gość z IP: 213.17.183.* (2009-12-01 09:14)

    Bzdura, taki system ma prawo funkcjonować w małych firmach, gdzie szef zna dobrze swoich podwładnych i zakres ich obowiązków. Co w sytuacji, kiedy szef ma pod sobą tyle spraw i ludzi, że nie orientuje się końca kto się czym zajmuje? Nie trzeba chyba wspominać, że o ewentualnych sukcesach, postępach, itd. pracownika nie będzie pamiętać... ile warte sa takie referencje? Można się domyslić, kto w takiej sytuacji dostanie dobre referencje, tylko ile wart jest taki pracownik...

  • 5: robotnik z IP: 213.192.66.* (2009-12-01 12:14)

    I vice wersa.Firma powinna udostępnic opinię o sobie : czy jest wypłacalna,
    czy ubezpiecza pracowników,czy płaci w terminie itd itd

  • 6: do 5 - i tu racja ale Platfusy nie z IP: 84.234.1.* (2009-12-01 13:51)

    pozwolą.

  • 7: Karol z IP: 87.105.54.* (2009-12-01 14:26)

    Mój obecny pracodawca mnie oszukał, upominałem się o swoje, kiedy nie dotrzymywała nadal obietnicy postanowiłem złożyć w iosek o rozwiązanie stosunku pracy za porozumieniem stron...łaskawie się zgodziła ale cały czas jest złośliwa wobec mnie...nie przejmuję się tym ale jakie wystawi mi ewentualne referencje to wolę nie wiedzieć...czy jestem już spalony wobec tego na rynku pracy ?

  • 8: adi z IP: 83.31.50.* (2009-12-03 10:48)

    są jasne reguły rekrutacji - całe to gadanie o referencjach itd. to tylko po to, aby stworzyć formalny powód że kogoś nie przyjmą. A liczą się tylko znajomości i plecy - w Polsce od zawsze, w kryzysie szczególnie. I nie wierzcie w cokolwiek innego że nabór, testy, rozmowy kwalifikacyjne itd. To wszystko bujda - kto ma się dostać to się dostanie, czyli znajomi królika. Reszta może składać tony zaświadczeń a i tak na nic się to zda.

  • 9: Mac z IP: 79.188.212.* (2013-01-18 13:33)

    Byłem na wielu rozmowach z rekruterami znanych firm Headhunterskich. Moim skromnym zdaniem to wszystko to jak mawiają "konia kują, a żaba nogę nadstawia". Żeby dostać pracę trzeba mieć 1. ZNAJOMOSCI, 2. Przynajmniej minimum wiedzy predestynującej na dane stanowisko (choć nie zawsze to jest regułą)... . Dorabianie ideologii do procesu rekrutacji w stylu: pisanie właściwego CV, jak się zachowywać na rozmowie, na jakie pytania i jak odpowiadać lub nie to wszystko POZA i nie potrzebna nikomu zasłona. Karty zazwyczaj są rozdane na wstępie (decyduje pkt 1. j.w.) a rekruterzy zapraszają kandydatów (którzy często dojeżdżają nadaremno po kilkaset kilometrów) bo dorabiają sobie "papiery" z iloma to osobami oni rozmawiali i ilu sprawdzili a na końcu robotę dostaje ten "wyselekcjonowany" ;-) Śmiech na sali... .

Dowiedz się więcej

Poradniki

Galerie