Polskie związki zawodowe muszą przejść swoją aferę Rywina, by wyjść z tego patologicznego stanu, w którym dziś się znajdują, i rozpocząć nową, zgodną ze społecznymi potrzebami działalność.
Publikacja: 25 listopada 2009, 16:00 Aktualizacja: 25 listopada 2009, 18:09
Nie do utrzymania jest obecny stan rzeczy – gdy związki są aktywne jedynie w państwowych spółkach i szybko degenerują się w prywatne folwarki garstki działaczy.
Historie opisane przez DGP – bardzo wysokie pensje działaczy z KGHM czy bezpłatne liczniki prądu dla związkowców z Enei – są bezwzględnie oburzające. Na dłoni widzimy coś, co nie jest szczególnie odległe od korupcji – w sensie takim, że zarządy spółek w ten sposób kupują sobie spokój. Problem jest głębszy, bo przywileje w KGHM i Enei są stosunkowo łatwe do ukrócenia. Pozostaje jednak pytanie o systemową rolę związków zawodowych.
Polski problem bowiem polega na tym, że związki zawodowe są obecne tam, gdzie ich najmniej potrzeba. A nie ma ich tam, gdzie by się przydały. Działają prawie wyłącznie w wielkich państwowych spółkach, gdzie problem łamania praw pracowniczych jest stosunkowo marginalny.
Wielkich centrali związkowych nie było za to w supermarketach. Tam rzeczywiście wyzyskiwani pracownicy sami musieli tworzyć własne reprezentacje. Na dodatek centrale nie są zbytnio skoncentrowane na problemach pracowniczych.
Były odpowiadający za górnictwo wiceminister gospodarki Paweł Poncyliusz opowiadał, że wiele razy przyjmował delegacje związkowców. Jednak ani razu związkowcy nie przychodzili do niego z postulatami dotyczącymi poprawy bytu górników. Ich żądania dotyczyły wyłącznie spraw personalnych – powołania lub odwołania któregoś z dyrektorów kopalni bądź prezesów spółek. Wniosek jest jeden: związkowy establishment sam siebie widział jako część zarządu spółki, a nie reprezentację załogi.
I to jest clou problemu. Życie w polskich centralach związkowych potoczyło się jak w „Folwarku zwierzęcym”, gdzie część stworzeń postanowiła się upodobnić do znienawidzonego farmera Jonesa. Aby być sprawiedliwym – sytuacja jest wygodna dla obu stron. Prezesi państwowych spółek szybko potrafią ułożyć sobie życie ze związkową wierchuszką. Stąd pensje w KGHM i darmowe liczniki w Enei. W końcu nie płacą z własnej kieszeni, stąd lekką ręką dają takie profity. Nawiasem mówiąc, od kilku kadencji w Sejmie zasiada pewien poseł SLD, działacz jednej ze spółek węglowych, którego związkowa pensja jest tak wysoka, że sam zrezygnował z poselskiej diety.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: obserwator z IP: 79.162.102.* (2009-11-25 17:12)
A dlaczego nie napiszecie o innym pośle który jest prezesem klubu z jakiej jest parti ??? PROPAGANDZIŚCI !!!
2: A MOŻE TO FIRMY "OBDAROWUJĄ" ZWIĄZKI z IP: 83.11.209.* (2009-11-25 17:56)
Uczciwe i skuteczne związki są absolutnie konieczne jako ogranicznik skrajnego WYZYSKU ale zarządy próbują je kupować więc nie należy niszczyć związków w firmach tylko wymieniać skorumpowanych związkowców.
Dobre związki współpracują z zarządami w rozwoju firmy a przeciwdziałają złym decyzjom.
Szczucie pracowników na związki powinno być zastąpione konstruktywną debatą
3: Miożetak z IP: 87.248.65.* (2009-11-25 18:23)
Najlepsze związki ? - niektórzy mówią, że pozamałżeńskie.
4: NO... WYBUCHLA NAGONKA NA ZWIAZKI ZAWODOWE, SUPER! z IP: 188.147.70.* (2009-11-25 18:44)
NIECHAJ KAZDY MICHNIKOWSKI REDAKTORZYNA TYRA ZA 5 ZETA DZIENNIE 7 DNI W TYGODNIU, JAK PRZYSTALO NA "OJROPEJSKIEGO" STACHANOWCA XXI WIEKU!
MARZY SIE WAM ZROBIENIE Z LUDZI NIEWOLNIKOW, NIEDOCZEKANIE WASZE!!!
5: NO... WYBUCHLA NAGONKA NA ZWIAZKI ZAWODOWE, SUPER! z IP: 188.147.70.* (2009-11-25 18:49)
NIECHAJ TEN REDAKTORZYNA TYRA ZA 5 ZETA DZIENNIE 7 DNI W TYGODNIU, JAK PRZYSTALO NA "OJROPEJSKIEGO" STACHANOWCA XXI WIEKU!
MARZY SIE WAM ZROBIENIE Z LUDZI NIEWOLNIKOW, NIEDOCZEKANIE WASZE!!!
6: ancymon z IP: 195.194.178.* (2009-11-25 19:26)
zwiazkowiec to ktos taki kto dostaje pare tysiecy, siedzi w biurze i nic nie robi.Ma do tego fure komore i sekretarke najlepiej mloda blondyne z dlugimi nogami. Raz w roku musi sie wykazac wiec gra i manipuluje zwyklymi pracownikami - wycieczka do warszawy zeby zrobic zadyme, pokazac jak to on ciezko pracuje, gdyz zblizaja sie wybory i moze juz stracic to co mu sie nalezalo.
ZZ sa potrzebne jak piate kolo u wozu - opzz czy solidarnosc to nie zz tylko miejsce gdzie paru cwaniakow siedzi od lat i kasuje gruba kase a zwyklych pracownikow to maja w nosie. W KGHM dobrze im placa tylko dlaczego nie ze skladek zwiakowych ale z moich i innych podatnikow pieniedzy - 8 mln rocznie Panowie stworzyli dobrze platne synekury
7: POLAK z IP: 95.41.67.* (2009-11-25 19:29)
WARA od związków PRACODAWCY!!!
8: Z 35 LEYNIM STAŻEM W KGHM z IP: 83.4.68.* (2009-11-25 19:46)
/DO ANCYMONA/
A SKĄD TY ANCYMONIE JESTEŚ.JEŻELI NIE PRACUJESZ W KGHM-IE TO CO PLECIESZ TAKIE BZDURY ŻE ZWIĄZKOWCY MAJA PENSJE Z PODATNIKÓW PIENIĘDZY. JA PRACUJĘ W KGHM 35 LAT I .ZEBY NIE ZWIĄZKI TO ***** BYŚMY DOSTAWALI . DZIĘKI NIM MAMY TO CO MAMY I OBY JAK NAJDŁUŻEJ I NAPEWNO WSZYSCY CO NALEŻĄ DO ZWIĄZKÓW NIE UWIERZA W TE BREDNIE WYPISYWANE W GAZETACH. SZCZERZE TO MY JAKO PRACOWNICY ŚMIEJEMY SIE Z TYCH INFORMACJI.TO TYLKO HCCĄ ZNISZCZYĆ KGHM A NIE ZWIĄZKI I OGRABIĆ NAS Z TEGO CO TUTAJ ZA CIĘŻKIE PIENIĄDZE PRACOWNICY FIZYCZNI DOŁOWI CZYLI GÓRNICY JAK TEŻ PRZERÓBKARZE RUDY I HUTNICY WYPRACOWYWUJA. DLACZEGO W TAKIM RAZIE NIE PISZA ILE ZARABIAJA PREZESI A TYLKO CZEPIAJA SIE ZWIĄZKÓW. MY PRACOWNICY NALEŻĄCY DO ZWIĄZKÓW I TAK JESTEŚMY ZE WSZYSTKIMI ZWIĄZKAMI .TO MY KTÓRZY PŁACIMY SKLADKI MAMY TU NAJWIĘCEJ DO POWIEDZENIA A NIE POSTYRONNI BO TO MY PŁACIMY DOBROWOLNIE SKŁADKI BO TAK CHCEMY I BASTA.
9: PRYWATYZOWAĆ!!! z IP: 89.79.116.* (2009-11-25 19:51)
1. PIP- do roboty, bo za darmo pieniądze bierzecie.
2. Zw. Zawodowe, działają /powinny działać/ społecznie i tylko w ramach składek i tylko w ramach swojego zakładu pracy - jeżeli to robią poza swoim zakładem są ŁOBUZAMI I CHULIGANAMII!!!
10: AK z IP: 89.75.159.* (2009-11-25 19:56)
Związki zawodowe są potrzebne, to nie podlega dyskusji. W Szwecji ponad 80 % pracowników jest w nich zrzeszonych. Ale nie takie jak w Polsce. Ci pseudo działacze sami zeszmacili ten ruch. To jest patologia. Sam zwracałem się do nich dwukrotnie o pomoc w swojej karierze zawodowej - raz do ZNP, i drugi do NSZZ Prac. Cywilnych Policji. Nie będę komentował, bo musiałbym użyć słów wstrzymujących wyemitowanie komentarza.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Z roku na rok coraz więcej uczniów zgłasza się, aby sprawdzić, czy wynik ich matury jest na pewno prawidłowy.We wrocławskiej okręgowej komisji egzaminacyjnej nawet jedna piąta skarg jest uznawana za zasadne.