Od 2010 roku z usług firm pracy tymczasowej będą mogli legalnie korzystać także ci pracodawcy, którzy w ostatnich sześciu miesiącach poprzedzających zatrudnienie przeprowadzali grupowe zwolnienia. Senat bez poprawek przyjął nowelizację ustawy o zatrudnianiu pracowników tymczasowych. Trafi teraz do prezydenta.

Nowe przepisy wydłużają też okres zatrudnienia wypożyczanych pracowników. Osoby kierowane do pracy z agencji pracy tymczasowej będą mogły w jednej firmie pracować o sześć miesięcy dłużej (obecnie jest to rok). Prawo zdejmuje też z agencji część obowiązków administracyjnych. Firmy te będą (poza wyjątkami) wystawiać pracownikom zbiorcze świadectwa pracy za okres 12 miesięcy, a nie, jak dotąd, po każdym zakończonym przez nich zleceniu. Bez zmian pozostaje natomiast obowiązek każdorazowego przeprowadzenia przed zatrudnieniem pracownika wstępnych badań lekarskich i szkoleń BHP.

Choć nowelizacja podoba się agencjom, to zauważają jej mankamenty.

– Z nowych uregulowań skorzystają klienci, którzy będą zmuszeni w przyszłości restrukturyzować zatrudnienie. Chodzi głównie o duże zakłady przemysłowe i fabryki, których może nie być stać na utrzymanie etatowych miejsc pracy – przyznaje Anna Wiecha z Adecco.

Według szacunków agencji firmy takie stanowią ok. 20 proc. ich klientów. Niemniej jednak nie rozwiązuje to całkowicie problemu. Utrzymanie limitu zatrudnienia, nawet przy jego wydłużeniu do 18 miesięcy, dyskwalifikuje bowiem agencje jako partnera dla firm, które potrzebują wypożyczyć pracowników na dwa, trzy lata, bo np. przygotowują projekty związane z obsługą Euro 2012.

Z kolei Katarzynę Misiek, prezesa zarządu w firmie Employees, niepokoi utrzymanie przepisów nakazujących wykonywanie każdorazowo badań lekarskich i szkoleń.

– Jednorazowy koszt specjalistycznych testów medycznych dla osoby pracującej np. na wysokości to co najmniej 150 zł – mówi wprost Katarzyna Misiek.

Rynek pracy tymczasowej osiąga rocznie przychód sięgający ok. 1 mld zł. Pracę w agencjach znajduje 0,5 mln osób.