Koncentrowanie się nauczycieli na indywidualnych potrzebach i zainteresowaniach uczniów oraz nauka krytycznego myślenia zamiast zachęcania do "wkuwania" to niektóre z zadań polskich szkół wymienionych przez ekspertów ds. edukacji podczas piątkowej dyskusji w Warszawie.
Panel zatytułowany "Nowoczesna podstawa programowa w polskiej szkole" był elementem rozpoczętej w piątek w Kancelarii Premiera dwudniowej konferencji "Od transformacji do modernizacji", która ma podsumować dwa lata rządu PO-PSL.
W dyskusji wzięła udział m.in. minister edukacji Katarzyna Hall. Punkt wyjścia dla uczestników panelu stanowiła nowa podstawa programowa - mająca formę prawną rozporządzenia ministra edukacji - która weszła w życie 1 września 2009 r.
"Zadaniem nauczyciela pracującego zgodnie z nową podstawą programową jest wychodzenie naprzeciw indywidualnym potrzebom, trudnościom, zdolnościom i zainteresowaniom poszczególnych uczniów" - podkreśliła Katarzyna Hall. "Potrzeba indywidualizacji jest wpisana w podstawę programową i są na to przeznaczone dodatkowe godziny pracy nauczyciela" - powiedziała minister.
Zgodnie z ustawą Karta Nauczyciela, nauczyciele w ramach 40-godzinnego tygodnia pracy, oprócz 18 godzin tzw. tablicowych, czyli normalnych lekcji, muszą jedną godzinę przeznaczyć na prowadzenie dodatkowych zajęć zgodnych z potrzebami lub zainteresowaniami uczniów. Od przyszłego roku szkolnego nauczyciele będą mieli dwie takie godziny w tygodniu.
Na potrzebę procesu indywidualizacji w procesie kształcenia zwróciła też uwagę prof. Jolanta Choińska-Mika, historyk z Uniwersytetu Warszawskiego, która uczestniczyła w pracach nad nową podstawą programową nauczania. Uważa, że "traktowanie ucznia w sposób zindywidualizowany pozwoli młodemu człowiekowi osiągać bardzo dobre wyniki w dziedzinach, w których on się specjalizuje, do których jest predysponowany, którymi się interesuje".
Prof. Choińska-Mika spodziewa się, że wymagania wobec nauczycieli sformułowane w nowej podstawie zaowocują tym, że uczniowie w polskich szkołach będą uczeni "sztuki krytycznego myślenia, analizy, interpretacji oraz selekcji danych".
Zgodnie z nową podstawą programową, treści nauczane w gimnazjum i szkole ponadgimnazjalnej mają być spójne. Najpierw budowane mają być podstawy wiedzy - zakres wiedzy ma być taki sam dla wszystkich uczniów. Później uczniowie mają pogłębiać wiedzę odpowiadającą indywidualnym zainteresowaniom i predyspozycjom. Uczeń będzie kontynuował aż do matury naukę w zakresie obowiązkowych przedmiotów maturalnych: język polski, język obcy, matematyka. Ponadto każdy uczeń wybierze kilka przedmiotów, których będzie się uczył w zakresie rozszerzonym, w większej liczbie godzin.
Jak mówiła ekspertka, historia i WOS mają "przestać być przedmiotami +miniuniwersyteckimi+; staną się przedmiotami, tak +sformatowanymi+, by rozwijać przede wszystkim sztukę krytycznego myślenia, analizy, interpretacji, a nade wszystko - by pokazywać związek historii z teraźniejszością" - mówiła.
"Bardzo duży nacisk położyliśmy na to, by WOS stał się przedmiotem kształtującym postawy obywatelskie" - powiedziała Choińska-Mika. Dzięki zadaniom sformułowanym w nowej podstawie, "zarówno historia, jak i WOS będą przygotowywały ucznia do świadomego uczestnictwa w nowoczesnym systemie demokratycznym" - podkreśliła.
Wyraziła nadzieję, że dzięki wprowadzeniu nowej podstawy przedmioty przyrodnicze staną się z kolei "przedmiotami eksperymentalnymi, w których nacisk położony zostanie na stosowanie naukowych procedur, na budowanie hipotez, argumentacji, wniosków - na to, czego - jak się wydaje - do tej pory w szkole brakowało".
Nowa podstawa programowa przewiduje, że dla uczniów nie wybierających zakresu rozszerzonego z geografii, biologii, fizyki czy chemii, obowiązkowy będzie przedmiot "przyroda" - w ujęciu problemowym synteza z nauk przyrodniczych.
Zdaniem dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej prof. Krzysztofa Konarzewskiego, dokonując wyboru przedmiotów zgodnie ze swymi zainteresowaniami, uczeń "zacznie rozkoszować się metodą poznania"."Edukacja to nie jest nuda, to nie jest wkuwanie w nadziei, że to się kiedyś opłaci. W edukacji tyle jest ważne, ile przyjemności przeżyjemy w procesie rozumienia rzeczy, które nam szkoła udostępnia" - zwrócił uwagę prof. Konarzewski.
Podczas piątkowej dyskusji omawiano też m.in. temat przedszkoli. Minister Hall poinformowała, że w ciągu ostatnich dwóch lat powstało w Polsce ok. 500 nowych przedszkoli. "To bardzo dobry wynik" - oceniła. "Ludzie zyskali przekonanie, że warto dzieci edukować w przedszkolu. Obecnie do przedszkoli uczęszcza 72 proc. 5-latków" - powiedziała.
Prezes Fundacji Rozwoju Dzieci im. Jana Amosa Komeńskiego, Teresa Ogrodzińska zwróciła uwagę na sytuację dzieci ze wsi. Odnosząc się do liczby dzieci wiejskich, które uczęszczają do przedszkoli, poinformowała, że "nigdy jeszcze po wojnie nie mieliśmy tak dobrych wskaźników, zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci 3-5 letnie".
Przyznała jednak, że pod względem liczby przedszkolaków, istnieje w Polsce duża różnica między wsią a miastem. "Kilka lat temu średnia dla wsi, dla dzieci 3-5 letnich, to było ok. 14 proc. W tej chwili na wsi jest to niecałe 30 proc., zaś w miastach ok. 70 proc." - wyliczała Ogrodzińska.
1: filologini z IP: 83.11.167.* (2009-11-20 21:12)
Taaaak - 'indywidualizacja ucznia'. A to dobre! Dobrze by było, zeby ci specjaliści od oświaty najpierw nauczyli się poprawnnie i precyzjnie wyrażać w języku polskim. Żenada. Skądinąd czego się było spodziewać po malarzu kominów i jego znajomych.
2: filologini z IP: 83.11.167.* (2009-11-20 21:23)
Ciemna masa rządzi. Kompromitacja.
3: mikunia z IP: 83.16.163.* (2009-11-20 21:28)
Taaa, w 30-osobowych klasach !!! To ci dopiero indywidualizacja...
4: aaa z IP: 83.24.2.* (2009-11-20 22:17)
Indywidualizacja jest możliwa ale trzeba do tego stworzyć warunki a nie pleść farmazony przy braku pieniędzy na specjalistów, przy przeładowanych liczebnie klasach i pomocach dydaktycznych z przed pół wieku, ew. nowszych ale trzech na krzyż.
5: kijtoczymarchewka z IP: 193.200.46.* (2009-11-20 22:33)
żałosne...słów brakuje...będziemy indywidualizować pracę z uczniem w 36 (słownie: trzydziesto sześcioosobowych) grupach... już by śmieszni nie byli... Źle pojęta wolność i pro-zachodni pęd do bylejakości...efekt kształcenia na zachodzie jest taki, że ludzie w Belgii czy USA nie są w stanie stwierdzić gdzie Polska leży...nie mówię o dokłądnym położeniu nawet, ale o kontynencie... (przykłady z autopsji...) biedny kraj...
6: nauczyciel z IP: 85.219.168.* (2009-11-21 13:56)
czekam na rozporządzenie, w którym liczb osób w klasie gimnazjalnej zostanie ograniczona np do 20. Wtedy można zacząć rozmawiać o indywidualizacji pracy, w klasach 29 osobowych nawet nie pamiętam imion uczniów.
7: co jeden to madrzejszy przechwalca z Marsa z IP: 83.4.228.* (2009-11-21 18:01)
Spotkalo sie paru medrcow i przechwalcow i co jeden to wysuwal pomysl niczym z kosmosu i przechwalal sie swoimi durnym, nie realnymi pomyslami, nie znajac realiow jakie panuja niemal w kazdej szkole..Wzorce zachodnie czy dobre, czy zle ale musza byc za wszelka cene...doprowadzily do tego ze nauczyciele boja sie teraz uczniow...:/
Juz tych eksperymentow zachodnich jest bez liku na dzieciach, tylko coraz to glupszych... Najpierw porobili molochy i spedy do klas w liczbie ponad 30 dzieci, potem (egzaminy)gimnazja znowu przenosiny do innych szkol, gdzie czesto dochodzi do roznych kontrowersyjnych dzialan pomiedzy mlodzieza, ktora sciera sie ze soba poprzez nowe znajomosci...POtem znowu egzaminy szkola srednia..Co trzy lata zmiana szkol , a oni mowia o "indywidualizacji"...
8: ren z IP: 83.26.183.* (2009-11-21 19:15)
A może p. prof. Jolanta Choińska-Mika, historyk z Uniwersytetu Warszawskiego umiałaby np odpowiedzieć na pytanie :jakie i kiedy dinozaury zamieszkiwały w dawnych czasach na dzisiejszych terenach naszego kraju ? Bo wyraźnie widać ,że ta kobieta marnuje się tworząc abstrakcje dot tzw "indywidualizacji nauczania" w polskich realiach. A tak na marginesie- ciekawe ile wzięła kasy za swe genialne pomysły !? Szkoda ,że do dziś w tym biednym,okradanym kraju nikt nie odpowiada za swe wysoce szkodliwe czyny !
9: rozgoryczony znpowiec z IP: 83.30.107.* (2009-11-22 08:57)
Ten panel to kpina. Zostali zaproszeni tylko ci, którzy będą chwalić rząd. Zwróćcie uwagę, że ze związków nauczycielskich został zaproszony tylko koalicyjny związkowiec Broniarz, ktróy już kilka razy sprzedał nas nauczycieli.
Poza tym dwie dodatkowe godziny w przyszłym roku miały być poddane negocjacjom z nauczycielami po analizie tegorocznej godziny. analiza jest prosta - MEN do tej pory nie umie zinterpretować tej jednej godziny, bo to jest wszystko oszustwo. Zapis o 40 godzinnym tygodniu pracy nauczyciela został wprowadzony przez ZNP w latach 90tych. Pewnie koalicjant Broniarz i teraz wyrazi zgodę na dodatkowe godziny pracy nauczycieli. Prezesie, jest gorzej jak za komuny.
10: Początki zawsze są trudne. z IP: 89.79.116.* (2009-11-22 11:30)
Łatwo było szkolnictwo zrujnować, tak jak każdą dziedzinę, trudniej odbudować i przywrócić;
- ograniczony, spójny z myślą przewodnią program;
- kółka zainteresowań, zajęcia pozalekcyjne;
- religię do kościołów;
- ocena z zachowania = każdej innej ocenie /niedostateczna -wydalony ze szkoły/;
- ograniczyć prawa ucznia, wzmocnić pozycję, autorytet i merytorykę nauczyciela - każde dokształcanie dofinansowane;
- dolegliwe kary dla rodziców /opiekunów prawnych/ za zaniedbania w posyłaniu dziecka do szkoły;
- wzmocnić rywalizację międzyszkolną /w sporcie i każdej innej dziedzinie/.
NOWOCZESNY NAUCZYCIEL - CZŁOWIEK APOLITYCZNY, SZANUJĄCY PODLĄDY INNYCH, ICH WŁASNE ZDANIE, BĘDĄCY WZORCEM DLA WYCHOWANKÓW /przez 24 godz na dobę/.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Z roku na rok coraz więcej uczniów zgłasza się, aby sprawdzić, czy wynik ich matury jest na pewno prawidłowy.We wrocławskiej okręgowej komisji egzaminacyjnej nawet jedna piąta skarg jest uznawana za zasadne.