Zaproponowane przez Ministerstwo Pracy przepisy mają związek z ubiegłorocznym wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Orzekł on, że rozporządzenie z 12 października 1993 r. "w sprawie zasad i warunków podnoszenia kwalifikacji zawodowych i wykształcenia ogólnego dorosłych" jest sprzeczne z konstytucją. Zgodnie z wyrokiem TK przestanie ono obowiązywać w kwietniu 2010 r. Aby po tej dacie jakieś rozwiązania prawne, dotyczące urlopów szkoleniowych pracowników mogły funkcjonować, odpowiednie przepisy muszą zostać wpisane do kodeksu pracy.

"Resort pracy przygotował odpowiednie przepisy i przedstawił do oceny Komisji Trójstronnej" - powiedziała w czwartek PAP dyrektor Departamentu Pracy w Ministerstwie Pracy Eugenia Gienieczko. Zaznaczyła, że jest to wstępny etap prac, a przepisy dotyczące szkoleń są w uzgodnieniach międzyresortowych.

Zdaniem Barbary Surdykowskiej z NSZZ "Solidarność", zaproponowane przez resort pracy rozwiązania są bardzo dobre. Wyjaśniła, że przewidują one, iż szkolenia mogłyby odbywać się w czasie pracy, albo w ramach wolnego, udzielonego przez pracodawcę. "Gdyby np. przez cztery dni w miesiącu pracownik uczęszczał na kursy czy studia, to w ciągu 30 dni musiałby otrzymać za nie dodatkowe dni wolne, bez obniżki wynagrodzenia" - wyjaśniła.

"Ministerstwo mówi o finansowaniu przez pracodawcę zakupu pomocy naukowych"

Ekspertka Solidarności podkreśliła, że - według propozycji ministerstwa - to pracodawca miałby ponosić koszty szkoleń. "Pracownikom trzeba uświadomić konieczność podnoszenia kwalifikacji zawodowych, ale ich kosztów nie mogą ponosić sami, bo wtedy na szkolenia zdecyduje się niewiele osób. Często zresztą inicjatywa dokształcania się pracowników wychodzi od pracodawcy" - powiedziała Surdykowska.

Natomiast eksperci reprezentujący w Komisji Trójstronnej pracodawców mają zastrzeżenia do propozycji resortu pracy. Zdaniem Jacka Męciny z PKPP Lewiatan, zbyt rygorystyczne są propozycje dotyczące finansowania szkoleń.

"Ministerstwo mówi np. o finansowaniu przez pracodawcę zakupu pomocy naukowych. Nie wydaje się zasadne, by za wszystko, co zechce kupić sobie pracownik powinien płacić zakład. Oczywiste są takie koszty jak czesne, cena za kurs czy zakup książek fachowych, ale już np. za ołówki, zeszyty itd. powinien raczej płacić sam pracownik" - powiedział Męcina.

Inna ekspertka Lewiatana Grażyna Spytek-Bandurska zwróciła uwagę na to, że do proponowanych przez resort pracy przepisów należałoby wpisać możliwość zawierania jednej umowy na dofinansowanie szkolenia na okres całych studiów czy kilku lub kilkunastu szkoleń w roku. "Na razie z propozycji ministerstwa wynika, że na każde szkolenie czy każdy miesiąc nauki powinny być podpisywane osobne umowy, a to jest nadmierne obciążenie administracyjne tak dla firmy, jak dla pracowników" - dodała.

Zdaniem Męciny, szczególne kontrowersje budzi udzielnie dnia wolnego w zamian za czas szkolenia

Spytek-Bandurska wskazała też na potrzebę uszczegółowienia przepisów w sprawie możliwości uznania przez pracodawcę za koszt uzyskania przychodu wydatków szkoleniowych. "Powinno to dotyczyć nie tylko opłat na naukę pracownika, ale także zakupu materiałów naukowych, dojazdów na szkolenia itd." - powiedziała.

Zdaniem Męciny, szczególne kontrowersje budzi udzielnie dnia wolnego w zamian za czas szkolenia. "Pracodawcy godzą się z tym, że jeżeli pracownik szkoli się np. w sobotę, to powinien mieć dodatkowy czas wolny. Przepisy nie powinny jednak sztywno określać, że musi dostać wolne w ciągu 30 dni, jak proponuje resort pracy. Jeżeli np. firma ma szczególnie wiele zamówień, to takie rygorystyczne rozwiązania mogą być szkodliwe dla zakładu" - powiedział Męcina.

Dodał, że należałoby przewidzieć możliwość wypłaty pracownikowi ekwiwalentu pieniężnego zamiast udzielania mu dni wolnych. "Powinno być to uzgadniane między pracownikiem, a pracodawcą, tak by było korzystne dla obu stron" - zaznaczył.