Pracownicy uzyskają wkrótce kolejne uprawnienie, które ułatwi im walkę z łamaniem praw pracowniczych. Będą mogli składać pozwy zbiorowe np. o niewypłacone wynagrodzenie za nadgodziny, premie, nagrody lub odszkodowania za nierówne traktowanie lub mobbing. Na ostatnim posiedzeniu Sejm uchwalił bowiem ustawę o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym. Teraz trafiła ona do Senatu. Nowe przepisy mają obowiązywać pół roku po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw.

– Obok konsumentów to właśnie pracownicy mogą najczęściej korzystać z pozwów zbiorowych – uważa Sławomir Paruch, wspólnik w kancelarii Sołtysiński, Kawecki & Szlęzak.

Podkreśla, że obecnie obawa przed szykanami ze strony pracodawców powstrzymuje wiele osób przed składaniem indywidualnych pozwów. Dzięki nowym przepisom ma się to zmienić. Dodatkowo zmniejszy się ryzyko związane ze złożeniem pozwu, a jego jednostkowe koszty będą niższe, bo rozłożą się na całą grupę pracowników.

– Jednego pracownika rzadko stać na skorzystanie np. z profesjonalnej pomocy prawnej. Pracodawcy mieli pod tym względem przewagę – mówi Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ.

Podwładni z jednej firmy łatwo spełnią też wymóg ustawowy, zgodnie z którym pozew zbiorowy może składać grupa osób (co najmniej 10), której przysługuje roszczenie jednego rodzaju, oparte na takiej samej podstawie faktycznej. Wytoczenie powództwa zbiorowego nie uniemożliwi jednak złożenia indywidualnego pozwu przez pracownika, który nie chce działać w grupie.

Ustawy nie popierają pracodawcy. Ich zdaniem może ona negatywnie wpłynąć na funkcjonowanie firm i rynek pracy. Z analizy wykonanej na zlecenie PKPP Lewiatan wynika, że np. tylko z powodu niepłacenia wynagrodzeń za nadgodziny w zadaniowym systemie pracy zagrożonych upadłością z tytułu pozwów zbiorowych może być nawet 1,9 tys. małych firm i ponad 300 dużych i średnich przedsiębiorstw. Pracę może stracić nawet około 100 tys. pracowników. Dlatego ich zdaniem pozwy zbiorowe powinny być ograniczone wyłącznie do spraw konsumenckich.

– Pozwy zbiorowe mogą budzić poczucie zagrożenia wśród firm. Na pewno jednak wyrównają szanse pracowników na prowadzenie równorzędnego sporu z pracodawcami – mówi Sławomir Paruch.