Nauczyciele, którzy uzyskali stopień nauczyciela mianowanego przed 6 kwietnia 2000 r., tj. przed wejściem w życie ustawy z 18 lutego 2000 r. o zmianie ustawy Karta Nauczyciela (Dz.U. nr 19, poz. 239) reformującej zasady awansu zawodowego nauczycieli, powinni nadal być zatrudniani na podstawie mianowania. Zawieranie z nimi umów na czas określony musi być podyktowane potrzebami faktycznymi i rzeczywistymi związanymi z organizacją nauczania, a nie abstrakcyjnymi. Taki jest sens wczorajszego orzeczenia Sądu Najwyższego.

Umowa na czas określony

Sprawa dotyczy Katarzyny Z., wieloletniej nauczycielki w klasie fortepianu w Zespole Szkół Muzycznych im. Stanisława Moniuszki w Łodzi. W listopadzie 1999 r. zwolniła się z pracy, by nabyć prawo do emerytury (to warunek jej przyznania). 1 grudnia szkoła zatrudniła ją ponownie na umowę o pracę, ale na czas określony do końca sierpnia 2000 r. Pracownica godziła się na taką formę zatrudnienia, tym bardziej że umowy były przedłużane co roku aż do sierpnia 2004 r., gdy zmieniła się dyrekcja szkoły. Wówczas, tuż przed końcem wakacji, poinformowano ją o nieprzedłużeniu umowy na kolejny rok.

Niepewny grafik zajęć

Swoją decyzję dyrekcja uzasadniła kwalifikacjami zawodowymi nauczycielki niezgodnymi z rozporządzeniem z 6 lutego 2002 r. w sprawie kwalifikacji wymaganych od nauczycieli szkół artystycznych i placówek kształcenia artystycznego (Dz.U. nr 14, poz. 135). Wymaga ono bowiem, by nauczyciele legitymowali się ukończeniem studiów wyższych na kierunku zgodnym z nauczanym przedmiotem. Zdaniem dyrekcji, nauczycielka z dyplomem wyższej szkoły muzycznej o kierunku teoria fortepianu, takich nie miała, by uczyć przedmiotu: fortepian podstawowy.

Pracownica zaskarżyła decyzję szkoły do sądu. Domagała się przywrócenia do pracy i wypłaty wynagrodzenia za czas gotowości do pracy. Sądy niższych instancji przyznawały jej rację. Szkoła muzyczna odwoływała się od wyroków. Uzasadniała, że powodem zatrudniania jej na czas określony była m.in. niepewność zapewnienia pełnego grafiku zajęć lekcyjnych w szkole artystycznej, w której nauka jest przecież dobrowolna. A tak zatrudniać można nauczyciela tylko wtedy, gdy zachodzi potrzeba wynikająca z organizacji nauczania lub zastępstwa nieobecnego nauczyciela.

Mianowanie z mocy prawa

Sprawą zajął się Sąd Najwyższy. Szkoła uzasadniała, że powódka nie jest nauczycielem mianowanym, a pedagodzy z tym statusem mają pierwszeństwo w zatrudnieniu. Tym tłumaczyła zatrudnianie Katarzyny Z. na czas określony. Obrońca nauczycielki w odpowiedzi wskazywała, że skoro Katarzyna Z. była nauczycielką mianowaną, to nie można było z nią zawrzeć umowy na czas określony. Nie było też podstaw do zawierania z nią umów na czas określony, skoro zawsze miała zapewniony pełny grafik godzin wraz z nadgodzinami.

Sąd Najwyższy oddalił kasację szkoły muzycznej. Przytoczył wcześniejszą uchwałę 7 sędziów SN z 27 maja 1993 r. (sygn. akt I PZP 14/93). Wyraził w niej pogląd, że uzyskanie przez nauczyciela mianowania z mocy prawa oznacza, że jego stosunek pracy przekształca się w stosunek pracy z mianowania. Szkoła ma zatem obowiązek wydania nauczycielowi potwierdzenia, że uzyskał on mianowanie z mocy prawa.

Sędzia Józef Iwulski powiedział, że organizacja nauczania nie uzasadniała czasowego zatrudniania nauczycielki. Zwrócił też uwagę, że z mocy prawa zachowała po 6 kwietnia 2000 r. uzyskany wcześniej stopień nauczyciela mianowanego. A skoro wcześniej była zatrudniona na podstawie mianowania, to nie można jej było zatrudnić później na umowę na czas określony. Potwierdza to dotychczasowe orzecznictwo Sądu Najwyższego (wyrok z 9 lutego 2000 r., sygn. akt I PKN 517/99). Dlatego nie można było rozwiązać stosunku pracy w 2004 roku, a stanowisko szkoły w tej sprawie jest błędne (sygn. I PK 104/07).

AGNIESZKA ROSA

agnieszka.rosa@infor.pl