zaloguj się do e-DGP
statystyki

Pracodawcy i związkowcy sceptyczni ws. reformy emerytalnej

skomentuj

Pracodawcy oraz związkowcy z Komisji Trójstronnej sceptycznie odnoszą się do zaproponowanych w ubiegłym tygodniu zmian w systemie emerytalnym. Podczas poniedziałkowego posiedzenia ich przedstawiciele zwrócili się do minister pracy Jolanty Fedak o pisemne stanowisko resortu w tej sprawie wraz z uzasadnieniem.

Publikacja: 9 listopada 2009, 17:26 Aktualizacja: 9 listopada 2009, 18:11

Wiceminister pracy Marek Bucior zapewnił, że resort przygotuje takie pismo. Na razie jednak nie wskazał, na kiedy będzie ono gotowe.

Propozycja przedstawiona przez ministrów pracy Jolanty Fedak oraz finansów Jacka Rostowskiego polega na tym, by tzw. II filar prowadzony przez OFE podzielić na dwie części. Ze składki w wysokości 7,3 proc. pensji, która obecnie trafia do OFE, 4,3 byłoby księgowane na indywidualnych kontach ubezpieczonych w ZUS, zaś OFE dostawałyby tylko 3 proc. Fundusze nie mogłyby też pobierać prowizji od część składki, którą inwestują w obligacje skarbowe.

Według propozycji ministrów, bez zmian pozostałby I filar emerytalny prowadzony przez ZUS. Trafia do niego składka w wysokości 12,2 proc. pensji.

Krzysztof Małecki z Forum Związków Zawodowych powiedział PAP po poniedziałkowym posiedzeniu zespołu ds. ubezpieczeń Komisji Trójstronnej, że "część składki przekazywana do OFE nie powinna być zmniejszana, bo tylko ona może zapewnić w przyszłości emeryturę większą od minimalnej, gwarantowanej przez Skarb Państwa". "Na razie jednak resort pracy nie przedstawił na piśmie żadnych argumentów, które uzasadniałyby racje propozycji przedstawionych przez ministrów pracy i finansów na konferencji prasowej" - dodał.

O braku pisemnej informacji o propozycji reformy systemu emerytalnego i argumentów, które by za nią przemawiały, mówił również ekspert NSZZ "Solidarność" Zbigniew Kruszyński.

"Na podstawie szczątkowych informacji, jakie mamy, uznaliśmy, że propozycja ministrów pracy i finansów nie jest korzystna dla przyszłych emerytów. Jesteśmy jej więc przeciwni. Przede wszystkim uważamy, że nie powinno się co jakiś czas proponować kolejnych zmian w systemie emerytalnym, bo najważniejsza jest jego stabilność" - powiedział Kruszyński. Jego zdaniem "rozwiązanie, o którym poinformowali partnerów społecznych ministrowie finansów i pracy jest doraźne i ma zabezpieczać interes rządu".

Przewodniczący OPZZ Jan Guz podkreślił w rozmowie z PAP, że związek jest za reformą systemu emerytalnego, ale uważa, że o przenoszeniu części czy nawet całości składki z OFE do ZUS powinni decydować sami ubezpieczeni. "Jeżeli po 10 latach oszczędzania przeciętna emerytura z OFE wynosi 60 zł, to należy przypuszczać, że po kolejnych 30 latach oszczędzania w funduszach wyniesie ona ok. 240 zł. To oznacza, że niezbędna jest kompleksowa reforma systemu. Dobrze, że rząd już to dostrzega, ale czekamy, aż przedstawi swój pomysł na piśmie" - wyjaśnił.

Wojciech Nagel z Business Centre Club uzależnił akceptację dla propozycji od kompleksowej reformy systemu emerytalnego, w tym od istotnego zwiększenia udziału w tym systemie III filara, a szczególnie pracowniczych programów emerytalnych, które mogą powstawać w jego ramach. "Pracodawcy, którzy zdecydują się utworzyć pracownicze programy emerytalne powinni mieć prawo do ulgi w podatku dochodowym, a pracownicy, którzy do takich programów przystąpią, móc odliczać sobie od podatku kwoty dodatkowo odkładane na przyszłą emeryturę" - powiedział.

Ekspert BCC zaznaczył, że jeżeli do OFE miałoby trafiać tylko 3 proc. składki, to fundusze powinny móc w całości inwestować te pieniądze w akcje. Z tej okrojonej części nie powinny już finansować długu publicznego czyli kupować obligacji i innych papierów dłużnych. Zdaniem Nagela, ograniczenie wielkości składek przekazywanych do OFE powinno mieć charakter przejściowy i obowiązywać nie dłużej niż do końca 2013 r.

Ekspert PKPP Lewiatan Jeremi Mordasewicz opowiedział się przeciwko propozycji ministrów pracy i finansów. Podkreślił, że "jest ona niekorzystna dla ubezpieczonych, sprzeczna z podstawowymi założeniami reformy emerytalnej sprzed 10 lat; nie pozwoli przyszłym emerytom uzyskać emerytury, która powinna w połowie składać się z kwot zebranych w ZUS, a w połowie z tego, co wypracują OFE".

Minister Fedak zaznaczyła, że partnerzy społeczni "nie mówią +nie+ dyskusji o zaproponowanej reformie systemu emerytalnego". "Konieczność taką dostrzegają także pracodawcy, którzy jednocześnie chcą rozmawiać np. o pobudzaniu konkurencji między funduszami emerytalnymi. Także związki zawodowe przyjmują ogólnie sposób widzenia rządu, że system emerytalny wymaga korekty" - powiedziała.

Podkreśliła, że propozycja dotycząca zmiany podziału składek nie jest odwrotem od reformy emerytalnej rozpoczętej 10 lat temu, ale próbą zwiększenia przyszłych emerytur.


Komentarze: 8

  • 1: Nie rozumiem.... z IP: 91.177.90.* (2009-11-09 22:16)

    Nie rozumiem dlaczego Pan Mordasewicz, czlonek rady nadzorczej ZUS, tak broni OFE, ktore jak dzis podaje Gazeta W. chcialy na poczatku zabierac w ramach oplat 20% skladki wplywajacej do II filara.

  • 2: Kto wreszcie postawi Jerzego Buzka przed z IP: 84.234.1.* (2009-11-10 07:00)

    Wiadomość została ukryta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

  • 3: Pro i za z IP: 213.238.70.* (2009-11-10 07:02)

    Trzeba było część składki rentowej skierować na fundusz emerytalny w ZUS-ie - byłyby pieniądze na dzisiejsze emerytury, a w przyszłości większy kapitał na koncie i wyższa emerytura ze składek. A tak nikt już nie pamięta, co mu dało obniżenie składki rentowej. Chyba BALCEROWICZ MUSI WRÓCIĆ !!!

  • 4: Joanna z IP: 193.238.180.* (2009-11-10 08:59)

    Popieram Pro i za od dawna mam takie samo zdanie jak Pan, dodatkowo chcialam dodac, ze osoby ktore nie wykorzystaly kapitalu rentowego bo nie korzystaly z renty badz byly na niej np. do 3-ch lat powinno sie niewykorzystany kapital rentowy doliczyc do kapitalu emerytalnego bo tak naprawde to co sie dzieje z tymi skladkami sa tylko mniejsze 25 procent niz emerytalna skladka, ponadto uwazam, ze nalezaloby przeprowadzic weryfikacje wszystkich rent stalych nie traktowac ich jak prawa nabyte i nie do ruszenia, znam wiele przykladow ludzi naprawde mlodych posiadajacych renty stale, kazdy powinien posiadac wyliczony kapital rentowy jesli jest chory wtedy dopiero bedzie mogl z niego korzystac, a nie zyc na koszt tych ktorzy placili na fundusz rentowy, na dobra sprawe to nalezaloby osoby korzystajace z rent dokladnie obliczyc, w przypadku braku kasy powinni wrocic do pracy przyznac im tylko grupe niepelnosprawnosci, a osoby ktore juz sa na emeryturze w przypadku gdy maja przekroczony limit finansowy rentowy powinni zwrocic nieslusznie pobrane pieniadze, moze ktos kto czyta to co pisze uzna ze to nie mozliwe do zrealizowania, jak najbardziej jest to mozliwe, jako przyklad przytocze, ze pracownicy resortu spraw wewnetrznych, policji, wsw od 2010 roku beda mieli zmniejszane kwotowo juz przyznane i pobierane renty i emerytury od 240,00 zlotych do tysiaca zl, i tym to sposobem nieco powiekszyl by sie budzet zusu na nasze emerytury, emerytom kase potracano by z ich emerytur np. od. 10 procent podstawy emerytury np. do 25 procent, uwazam ze to dobre rozwiazanie, powinien ktos sie tym wreszcie kontretnie zajac z ministerstwa pracy lub np. z Komisji Trojstronnej ds. rent i emerytur.

  • 5: Kobieta 1956. z IP: 87.199.17.* (2009-11-11 16:12)

    A dlaczego nie można dać możliwości osobom które dobrowolnie weszły (a właściwie zostały oszukane) wycofania się dobrowolnego z OFE by mogły wrócić do ZUS !.Chodzi o osoby zwłaszcza kobiwty z roczników od 1954,1955,1956,1957,1958,1959 bo one najwięcej straciły.!!!
    Dla rocznika 1953 -możliwość wcześniejszej emerytury,możliwość wyjścia z OFE
    a inni to co? gorsze dzieci?

  • 6: Barbara z IP: 89.228.64.* (2009-11-20 23:00)

    Uważam, za bardzo niesprawiedliwe przyznawanie emerytur.Dlaczego to kobiety,które przepracowały 35 lat i mężczyżni 40 lat nie mogą przejść na emeryturę? A co ma zrobić kobieta, rocznik 1954 zwolniona z zakładu pracy, czy godnie żyć za 700,00 zl świadczenia przedemerytalnego.Przy przyznawaniu emerytur nie wiek a ilość przepracowanych lat jest najważniejsza, bo ZUS od tych osób najwięcej otrzymał składek.Jeżeli tego rząd nieweżmie pod uwagę zawsze będzie żle

  • 7: naiwny zusowiec. z IP: 188.124.171.* (2009-12-29 12:02)

    Na temat prof.Buzka sie nie wypowiem.Bo cenzura działa!POwiem tak On nie był swiadomy co czyni lub co gorsza doskonale wiedział co spotka przyszłych E.
    W każdym razie mnie oszukano /1949r/ Wyobrażmy sobie 31.12.48r i E. o 5 lat wcześniejsza i liczona od naj.zarobków.Urodz.0101.1949 r...!1 dzięń a jaka róznica,bez komentarza!Mam nadzieje ,że to zmienią kolejne rządy.Od tych, już nic nie trzeba.No może Pani min.Fedak ruszy sumienie.
    WYBORY oto Nasza jedyna szansa.Oni już się PO Pisali.

  • 8: maria 28.01.2010 z IP: 83.25.84.* (2010-01-27 18:47)

    do Pani barbary zgadzam się zupełnie że to nie wiek ailość przepracowanych lat jest najwa zniejsza przy przyznawaniu emerytur jeżeli tego nie wezma pod uwagę to żeczywiście bedzie zawsze żle ; powinno być przynajmniej prawo wyboru tak jak jest w innych krajach, a nie wciskanie nam na siłę żeby długo pracować to będzie wieksza emerytura,chodzi oto że mało kto jej ma doczekac.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter