Cięcia czekają nawet 40 tys. osób, które w latach 1944 – 1990 służyły w organach bezpieczeństwa. To efekt uchwalonej w styczniu br. nowelizacji ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy i funkcjonariuszy policji. Celem tego aktu było obniżenie świadczeń takim osobom, jak gen. Czesław Kiszczak czy gen. Wojciech Jaruzelski. Niestety wszystko wskazuje na to, że dotyka głównie niższych rangą funkcjonariuszy.

– Wczoraj odwiedziła mnie wdowa po kapitanie. Jej renta rodzinna została obniżona o 240 zł, czyli tyle, ile potrzeba jej na zapłacenie czynszu. W podobnej sytuacji jest w Polsce wiele wdów, które obecnie są karane za służbę zmarłych mężów – mówi Zdzisław Czarnecki, przewodniczący zarządu głównego Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Policyjnych. I dodaje, że ustawa w największym stopniu dotyka szeregowych funkcjonariuszy, a nie ikony czasów PRL. Bo te najczęściej chroni przynależność do I lub II grupy inwalidzkiej.

– Zdecydowana większość byłego kierownictwa organów bezpieczeństwa państwa postarała się, żeby mieć co najmniej II grupę inwalidzką. Chociaż służyli w organach bezpieczeństwa państwa, ich świadczenie nie ulegnie zmianie nawet o złotówkę – dodaje Zdzisław Czarnecki.

Jak duże są to obniżki? Średnio ok. 1000 zł. Wyliczenia przeprowadza zakład emerytalno-rentowy MSWiA. Resort rozsyła informacje do zainteresowanych. Osoby, które już otrzymały decyzje o obniżeniu świadczenia, mogą złożyć odwołanie do sądu. I korzystają z tego prawa.