Zgodnie z art. 31 k.p. czynności z zakresu prawa pracy nie musi dokonywać bezpośrednio pracodawca. W spółkach nie musi więc być to zarząd, a w zakładach prowadzonych przez osoby fizyczne, nie musi to być sam przedsiębiorca-właściciel. Mogą oni upoważniać do wykonywania za nich tych czynności dowolnie przez siebie wybrane osoby. W praktyce jest tak w większości przypadków – najczęściej czynności z zakresu prawa pracy dokonują właśnie osoby wyznaczone. Prawidłowość upoważnień często budzi wątpliwości. Najdonioślejsza w praktyce jest sytuacja, gdy osoba z nieprawidłowym pełnomocnictwem lub w ogóle bez pełnomocnictwa zwalnia pracownika.

Skuteczność takiego zwolnienia zależy od woli pracodawcy, a więc w spółkach od woli zarządu, a w przedsiębiorstwach osób fizycznych od woli przedsiębiorcy-właściciela. Jeśli nawet zwolnienia dokonała osoba nieupoważniona, ale jest ono zgodne z wolą pracodawcy, to jest skuteczne – prowadzi do rozwiązania umowy o pracę. Jest jednak obciążone wadą w postaci nieprawidłowej reprezentacji. Wada ta upoważnia pracownika do odwołania się od wypowiedzenia lub zwolnienia dyscyplinarnego. Sąd może go przywrócić do pracy lub zasądzić odszkodowanie. Jeżeli jednak osoba dokonująca zwolnienia działała niezgodnie z wolą pracodawcy i pracodawca nie potwierdzi zwolnienia, to wypowiedzenie lub rozwiązanie bez wypowiedzenia będzie nieważne i do rozwiązania umowy o pracę w ogóle nie dojdzie. Pracownik pozostaje pracownikiem, choćby wydano mu świadectwo pracy, zaprzestano dopuszczania do pracy i wypłacania wynagrodzenia. Pracownik może wówczas zwrócić się do sądu z roszczeniem o dopuszczenie do pracy i zasądzenie wynagrodzenia za okres, w którym nie pracował, a był do pracy gotowy. Pogląd o skutkach działania przez osobę nieupoważnioną wyraził SN w wyroku z 9 maja 2006 r. (II PK 270/05).