Brak niezbędnych pomocy naukowych, puste biblioteki, wyposażenie, które lata świetności ma już dawno za sobą - to codzienność wielu polskich szkół, pisze "Metro".
Publikacja: 5 listopada 2009, 00:19 Aktualizacja: 5 listopada 2009, 10:01
Jednym z najważniejszych argumentów, który podnosili przeciwni reformie oświaty rodzice, buntujący się przeciw wysyłaniu sześciolatków do szkół, było fatalne wyposażenie placówek. Opiekunów martwił brak pomocy dydaktycznych, materiałów do nauki, zabawek, a nawet sprzętów klasowych. Potwierdzili to dyrektorzy szkół, którzy wzięli udział w międzynarodowym badaniu edukacyjnym TALIS.
Aż 52 proc. (niemal dwukrotnie więcej, niż wyniosła międzynarodowa średnia) dyrektorów skarży się, że brakuje pomocy dydaktycznych, a połowa badanych uważa, że niewystarczające jest też pozostałe wyposażenie w ich szkołach.
Nie inaczej jest z bibliotekami
Sytuacje, w których czytelnia dysponuje zaledwie kilkoma egzemplarzami lektury obowiązkowej, najczęściej mocno zniszczonymi, to norma. Na pustki w bibliotekach skarży się aż 46 proc. dyrektorów.
1: ji z IP: 155.158.49.* (2009-11-05 11:12)
Boże... dlaczego ludzie tak długą w tej Polsce żyją w takim marazmie... nie dziwi ich fakt, ze sos do spaghetti kosztuje 6zł, ze nie ma szans na to, zeby na ulicy przeprosila Cie osoba, ktora Cię trąciła łokciem, że dzieci w szkole nie mają na czym siedzieć i mało tego, nawet na kolanach nie mają książki. Dobry Boże, ratuj biernego Polaka. W głowie mi się nie mieści, jak porównuję kulturę szeroko pojętą chociazby Anglii (w polityce, kontaktach miedzyludzkich) a teraz patrzę na niestety- Polaka-Buraka-Chama-Ksenofoba. Przepraszam, ale niestety to prawda i nie ma sie co buntowaćl. TAK JEST!
2: Alibaba z IP: 83.22.125.* (2009-11-05 11:46)
W pełni to popieram a fajnie to widać na przykładzie zatrzymywania się na pasach, ludzie nie wierzą i patrzą się na rejestrację czy niemiecka. To fakt bezinteresowna zwaiść i fałsz, jakby tu coś wykombinować. Oczywiście to nie całe społeczeństwo bo wielu ludzi b. dużo pracuje i dają z siebie wiele ale są i tacy, że do pracy nie pójdzie bo sie nie opłaca, ubezpieczenia dziecku w szkole nie zapłaci ale na fajki zawsze będzie i do OPS zawsze sie zdąży. Ech rzeczywistość. A kontakty międzyludzkie? Wystarczy zobaczyć co się dzieje w zwykłym autobusie niemieckim, francuskim no i polskim. Ale Polak 0 pokory i zawsze wie lepiej inni to głupki rusek, szwa itp. Oczywiście nie wszyscy ale...czasem to sie można wstydzić
3: Czerwony pajączek z IP: 83.5.5.* (2009-11-06 00:33)
Tak musi być ! W bogatej szkole belfry nie będą brać Łapówek !
a bez tego nie będą co roku wprowadzać nowych podręczników co rok . A jak spadną zyski i będzie brak lewej kasy to ską forsa na łapówki dla resortu oświaty ? Panowie prezesi wydawnictw oświatowych dbają o nowości . Piętnaście lat doświadczeń spółki POL-ANGELO w przekonywaniu Belfrów do swoich nowości nowych produktów oświatowych nie może keżeć odłogiem . Trzeba było wykorzystać kobiecine co nie ma na fryzjera bo gdy i ją wreśżcie nasz jaśnie panujący donek wywali z salonów ?
A kto nam wtedy zrobi Kulejną reformę ? Przcież jeszcze niestrawiliźmy tego "gxxxa " które zafundowali nam panowie : hendke , buzek i maryjan za kirownica .
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Z roku na rok coraz więcej uczniów zgłasza się, aby sprawdzić, czy wynik ich matury jest na pewno prawidłowy.We wrocławskiej okręgowej komisji egzaminacyjnej nawet jedna piąta skarg jest uznawana za zasadne.