zaloguj się do e-DGP
statystyki

Protest "Solidarności" przed siedzibą resortu zdrowia

skomentuj

Zwiększenia środków na świadczenia medyczne w planie finansowym Narodowego Funduszu Zdrowia na 2010 r. oraz zapłaty szpitalom za tzw. nadwykonania - domagali się związkowcy z NSZZ "Solidarność" Regionu Śląsko-Dąbrowskiego, którzy pikietowali w środę w Warszawie siedzibę Ministerstwa Zdrowia.

Jak mówili związkowcy, przyczyną ich protestu jest m.in. zbyt niskie finansowanie świadczeń medycznych i wiążące się z tym kolejki do lekarzy.

"Kończą się kontrakty szpitali z NFZ, kończą się limity, nie ma pieniędzy, a NFZ rozkłada ręce. My mamy problem, ponieważ pacjenci nadal chcą być leczeni. W tym momencie są wstrzymane praktycznie wszelkie planowane zabiegi, przyjmowani są tylko chorzy z zagrożeniem życia. Może dojść do tego, że w grudniu służba zdrowia będzie zaciągać kredyty" - powiedziała PAP przewodnicząca "S" Pracowników Ochrony Zdrowia w Zawierciu Małgorzata Grabowska.

"Oczekujemy od minister (zdrowia) Ewy Kopacz podjęcia zdecydowanych kroków. Zdrowie narodu jest ważniejsze niż polityka. Nie można doprowadzać do eutanazji pacjentów, mówić, że należy czekać w kolejkach po zdrowie. Tym dobrobytu na pewno nie zbudujemy, im później pacjent trafia do szpitala, tym więcej kosztuje jego leczenie" - dodała.

Grabowska podkreśliła też, że pracownicy służby zdrowia nie mogą liczyć na żadne podwyżki płac. "Pracodawcy straszą nas, że będziemy karani, jak będziemy przyjmować pacjentów ponad limit. Mamy problem, bo etyka zawodowa nie pozwala nam, żeby ich odsyłać" - mówiła.

Delegacja związkowców przekazała do resortu zdrowia petycję, w której domagają się m.in. dodatkowych pieniędzy na leczenie. W komunikacie zapowiadającym pikietę napisano, że "związkowcy są wstrząśnięci" sytuacją szpitali w regionie śląsko-dąbrowskim, gdzie "na świadczenia szpitalne brakuje ok. 300 mln zł".

Protestujących przed ministerstwem - według szacunków dziennikarzy - było ok. 160. Organizatorzy podają, że manifestantów było 250.

Związkowcy trzymali czarne flagi, część z protestujących była ubrana w kostiumy z namalowanym szkieletem. Osoby te miały tabliczki z napisem: "Czekam w kolejce do specjalisty". Związkowcy przynieśli także na noszach kukłę pacjenta z trupią czaszką i napisem: "Zaufałem Ewie Kopacz".

NFZ poinformował przed tygodniem, że w 2010 roku nakłady na świadczenia zdrowotne będą niższe o ponad 1,5 mld zł w porównaniu z bieżącym rokiem.

Komentarze: 3

  • 1: Ada z IP: 156.17.203.* (2009-11-04 15:34)

    To państwo zwiazkowcy, prosze przeswietlić ile porad udzielono w waszym szpitalu osobom, które do tego nie były uprawnione i grosza za to poradnia czy szpital nie wzioł. Słuzba zdrowaia powinna byc płatna i tyle.

  • 2: iwa z IP: 87.204.217.* (2009-11-04 15:40)

    Lekarze nie powinni przyjmować swoich prywatnych pacjentów w szpitalach a kase zabierają do siebie.A teraz gdy nie ma pieniedzy to trzeba chyba zamknąć szpitale i pensji nie płacić bo przecież nie ma pracy.Chciałabym aby NFZ zlikwidowano pieniadze idą do ZUS to niech on rozdziela a nie powołano moloch z ciepłymi posadkami.

  • 3: obywatel z IP: 91.177.82.* (2009-11-04 18:55)

    W sytuacji kiedy pada system emerytalny i zdrowotny rzad powinien podac sie do dymisji.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter