zaloguj się do e-DGP
statystyki

Nie stać nas na armię młodych emerytów

skomentuj

„Czy w Polsce trzeba podwyższyć wiek emerytalny?" – debata pod takim tytułem odbyła się w siedzibie Dziennika Gazety Prawnej. Jej współorganizatorami byli DGP i Fundacja Forum Obywatelskiego Rozwoju

Publikacja: 4 listopada 2009, 09:40 Aktualizacja: 4 listopada 2009, 11:22

IRENA KOTOWSKA

W najbliższych 10 latach liczba osób w wieku produkcyjnym spadnie o 2 mln. Równocześnie o około 1,8 mln zwiększy się liczba osób starszych. Dlatego nie można odkładać dyskusji o tym, co zrobić, by Polacy pracowali dłużej. Ostatnie działania rządu, czyli wygaszenie wielu przywilejów emerytalnych od tego roku, spowodują zapewne, że w końcu przestanie spadać aktywność osób w wieku starszym. Nie rozumiem jednak, dlaczego tak emocjonalnie traktowane jest inne rozwiązanie tej kwestii, czyli wydłużenie wieku emerytalnego. Nie unikniemy tego. Możemy tylko dyskutować, jak do tego dążyć.

WIKTOR WOJCIECHOWSKI

Żyjemy coraz dłużej. Od początku lat 90. przeciętna długość życia wzrosła o trzy lata. Wydłuża się też okres, w którym jesteśmy zdrowi i możemy pracować. Nie jest tak, że gdy kobieta skończy 60 lat, a mężczyzna 65, to już nie mogą być dłużej zawodowo aktywni. Badania pokazują, że mężczyźni są w stanie pracować do 66 lat, a kobiety do 70 lat. Zdolność do pracy jest wyraźnie wyższa niż obecny ustawowy wiek emerytalny.

IRENA KOTOWSKA

Analizowane przez nas dane dotyczące wskaźników niepełnosprawności też potwierdzają poprawę zdrowia Polaków. Osoby w wieku 45 – 60 lat cieszą się dobrą kondycją. Jednak tylko 26 proc. kobiet z tej grupy pracuje.

Dyskryminujące przywileje

WITOLD MICHAŁEK

Dyskusja na temat wieku emerytalnego wiąże się z tym, co czeka nas za 10, 20 czy 30 lat. Zmienia się demograficzna struktura ludności. Przybędzie starszych osób, zmaleje liczba zdolnych do pracy. Czekają nas więc poważne wyzwania. Ale dyskusja jest trudna z dwóch powodów. Po pierwsze nikt nie lubi, gdy grozi mu odebranie jakiegoś przywileju. Po drugie dotyczy ona czasu przyszłego, a biorący w niej udział chcą załatwić bieżące, najczęściej polityczne, interesy. Trzeba docenić dotychczasowe działania rządu dotyczące wygaszania przywilejów. Ale brak woli wydłużania wieku emerytalnego jest bardziej reakcją na bieżące problemy polityczne niż racjonalnym działaniem wynikającym z zagrożeń.

JOLANTA FEDAK

W ciągu 10 lat od wprowadzenia reformy w 1999 roku nasz rząd zrobił najwięcej dla wydłużenia aktywności zawodowej. To ja powinnam czuć się jak gwiazda. Zmalała liczba uprawnionych do wcześniejszej emerytury z tytułu pracy w tzw. szkodliwych warunkach. Była to spora grupa osób – około 1 mln. Wydłużyliśmy pracę nauczycieli. Uniemożliwiliśmy też przechodzenie na emerytury 55-letnich kobiet z 30-letnim stażem ubezpieczeniowym oraz 60-letnich mężczyzn z 35-letnim stażem. To ogromna zmiana, bo do tej pory kobiety odchodziły, mając 56 lat, a mężczyźni zaraz po ukończeniu 60. roku życia. A nas po prostu na to nie stać. Co roku dopłacamy do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych kilkadziesiąt miliardów złotych. W 2010 roku będzie to kwota prawie 40 mld zł. Podnieśliśmy więc tzw. efektywny wiek emerytalny o 5 lat. To faktyczny moment odejścia z rynku pracy. Do tej pory nikomu się to nie udało. Wprowadzamy program 50+, czyli zachęcamy pracodawców, by zatrudniali osoby ze starszej grupy wiekowej.

Jednocześnie rozpoczęliśmy pracę nad polityką rodzinną. Bez przyrostu naturalnego przyszłość systemu emerytalnego jest niepewna. Chcemy ułatwić godzenie obowiązków zawodowych i rodzinnych. Po to, by łatwiej było wejść na rynek pracy młodym osobom, zwłaszcza kobietom. Pracujemy więc nad tzw. ustawą żłobkową, uchwaliliśmy też ustawę rodzinną. Aby zachęcić kobiety do pracy, musimy zagwarantować powstanie infrastruktury: żłobków, przedszkoli, świetlic.

Czy w tej sytuacji proponowanie wyrównania i wydłużenia wieku emerytalnego, kiedy przedłużyliśmy efektywnie o 5 lat wiek przechodzenia na emeryturę, jest słuszne? W jakiejś dalekiej perspektywie tak. Jednak wewnątrz systemu mamy tak dużo do zrobienia, że proponowałabym skupić się na tym, by na rynek pracy wchodziły liczniejsze roczniki. Bilans się nie zmieni. Bez względu na to, czy wydłużymy, jak Niemcy, za 17 lat wiek emerytalny z 65 do 67 lat, czy poprowadzimy rozsądną i efektywną politykę rodzinną tak, by za 18 lat weszły na rynek pracy roczniki o połowę lub 25 proc. liczniejsze.

WIKTOR WOJCIECHOWSKI

Podnoszenie dzietności jest ważne, ale podnoszenie wieku emerytalnego nie stoi z nią w sprzeczności. Jeśli nie wydłużymy aktywności zawodowej, a zobowiązania emerytalne będą wzrastały, trzeba będzie zwiększyć podatki. Badania, które analizują główne determinanty dzietności, mówią, że są to wysokość dochodu, możliwość podejmowania przez kobiety pracy w niepełnym wymiarze czasu, a na trzecim miejscu – żłobki i przedszkola. Niepodwyższanie wieku emerytalnego spowoduje wzrost podatków. Zwiększenie sieci żłobków i przedszkoli nie zwiększy wcale zatrudniania kobiet. Jeden czynnik zneutralizuje drugi. Wyższy klin podatkowy zneutralizuje nawet najlepszą politykę rodzinną.

WITOLD MICHAŁEK

Niższy wiek emerytalny kobiet to przypadek dyskryminującego przywileju. Kobiety przechodzą wcześniej na emeryturę, ale są przez to karane niższym świadczeniem. Defensywna reakcja ministerstwa wynika z tego, że duża część obywateli wyborców jest przeciwko podwyższaniu wieku emerytalnego. Przesuwa się więc rozwiązanie tego problemu na jakąś nieokreśloną przyszłość. A przecież można to zrobić spokojnie, wprowadzając stopniowe wydłużanie wieku np. co rok o pół roku od 2014 roku, czyli daty, kiedy w pełni zacznie działać nowy system. Chcę też zaprotestować przeciw słowom pani minister dotyczących hierarchii celów. Trzeba wykonywać jednocześnie wiele działań. Zarówno aktywizować wchodzących na rynek pracy, jak i tych, którzy chcą z niego odejść w stosunkowo młodym wieku. Nie bez znaczenia jest też polityka rodzinna. Ale jednym z tych instrumentów powinno być zrównanie wieku emerytalnego. Dlaczego nie możemy tego robić jednocześnie.

IRENA KOTOWSKA

Tak. Bo skutki nawet bardzo dobrej polityki rodzinnej i rynku pracy, które stwarzają warunki do podejmowania decyzji o urodzeniu dziecka, będą odczuwalne dopiero za 20 lat. Dlatego musimy już teraz podejmować decyzje, aby kobiety dłużej pozostawały na rynku pracy. A takim działaniem może być podnoszenie ich wieku emerytalnego.

Komentarze: 140

  • 1: SA z IP: 77.253.151.* (2009-11-04 09:54)

    PROPNUJĘ ŻĘBY WSZYSCY ZWOLLENNICY PLATFORMY OBYWATELSKIEJ PRACOWALI DO 70 LAT . OD ZARAZ .

  • 2: july04 z IP: 213.73.31.* (2009-11-04 09:55)

    najlepiej podwyższyć wiek emerytalny do 80, ale co z tego skoro pracodawcy i tak zwalniają osoby w wieku 50+ tak jako przykład podać można PKO SA który przechodzi restrukturyzację, jest to firma "państwowa", większościowy pakiet akcji należy do skarbu państwa, tego samego skarbu państwa z którego wydano grube pieniądze na kampanię społeczną "nie wyrzucaj starszych pracowników na śmietnik"

  • 3: Mural z IP: 80.55.175.* (2009-11-04 09:55)

    A czy stać nas na młodych bezrobotnych?bezrobotnych do 40-tki?Bo wygląda na to,że stary ma pracować do śmierci,bo nie ma na emeryturę dla niego.Młody nie ma pracy,bo blokuje mu stary-więc jak ma uzbierać te wiele lat płaconych składek na swoją i tylko swoją emeryturę???lepiej niech rząd się nad tym zastanowi.Bo tak to jest tylko ukrywanie starej,znanej prawdy;nie ma kasy,bo była źle zarządzana,wydawana na pensje prezesów,na doraźne renty i świadczenia/często dostawane za łapówki niesłusznie./BI teraz trzeba to ukryć,opóźniając pójscie na emeryturę wielu spracowanych i starych ludzi?Takim rządzącym mówimy precz!

  • 4: dc z IP: 212.51.205.* (2009-11-04 10:25)

    To jest trochę jałowa dyskusja. A przecież rząd pana Donalda miał doprowadzić do odebrania / lub znacznego ograniczenia / emerytur byłym pracownikom aparatu PRL-owskiego terroru. Nie tak dawno jeden z naszych senatorów podał ,że wysokie emerytury pobiera zw ZUS-ie ok. 40 tysięcy byłych SB-ków. Zróbmy tu porządek , a w zamian będzie można przyznać emerytury osobom ze stażem np 35-cio czy 40-letnim , które dziś są po prostu dyskryminowane (!)

  • 5: gość z IP: 79.189.36.* (2009-11-04 10:32)

    Mam pracować dłużej bo rząd boi się rolników i górników? Proponuję najpierw zabrać się za KRUS i górnicze przywileje i dopiero po załatwieniu tych spraw próbowć wydłużać pozostałym wiek emerytalny. Na inna kolejność nie ma zgody!

  • 6: ob z IP: 91.177.82.* (2009-11-04 10:39)

    Oczywiscie, ze ze wzgledu na przyszla strukture demograficzna nalezy wydluzyc wiek produkcyjny. Ale trzeba to rozlozyc w czasie, tak jak w Niemczech.
    My "lubimy" szokowe terapie. W 1999 roku z dnia na dzien do ZUS przestalo wplywac prawie 40% naszych skladek emerytalnych. Zeby zalatac dziure w ZUS po odplywie pieniedzy do OFE, rzad musi pozyczac pieniadze za granica i uzupelniac deficyt ZUS. Poniewaz pozyczka rzadowa nie zapelnia calej dziury, ZUS musi dodatkowo pozyczac pieniadze w komercyjnych bankach. Poza splata kredytow dodatkowo musimy zapracowac na splate odsetek dlugu zagranicznego i bankowego. Ponadto musimy zapracowac na wykupienie obligacji z OFE, aby zywa gotowka wyplacic przyszle emerytury.

    Czy to jest dobre rzadzenie? Eksperci i wspoltworcy OFE, zasiadajacy czesto w radach nadzorczych OFE, twierdza, ze II filar jest b. dobrym rozwiazaniem.
    Pytam: dla kogo?

  • 7: an_ders z IP: 145.237.96.* (2009-11-04 10:43)

    Jak zwykle w komentarzach uwidacznia się oburzenie...niestety jak zwykle przeważa myślenie (lub może bezmyślność) typu "co zawłaszczę dziś to nikt mi tego później nie odbierze". Realia życia są już inne i innym społeczeństwem jesteśmy w tej chwili, potrzebne są niestety rozwiązania, niezbyt popularne - a każdy w swej rodzinie ma jakiegoś rolnika, policjanta lub żołnierza...i to boli najbardziej. Przeważa jak zwykle zasada niech inni płacą - ja nie muszę... jakże to "polskie", jakże to naiwne...

  • 8: 1949 z IP: 79.190.167.* (2009-11-04 11:01)

    "uniemożliwiliśmy przechodzenie na emert. osobom z 30 i 35 letnim stażem pracy..." należało podwyższyć to o 5 lat i byłoby do przełknięcia a tak jest wielkie rozczarowanie. Wiedząc, że emerytury będą niskie i zazwyczaj będzie to najniższa, ludzie pracują w szarej strefie, ba nawet przyjmując wynagrodzenie od legalnego pracodawcy do lewej i prawej kieszeni. Ustalić w końcu lata pracy które należy przepracować by odejść na emeryturę bez względu na wiek np. po osiągnięciu 60 lat, Tak jest w większości krajów w UE

  • 9: MB z IP: 79.162.161.* (2009-11-04 11:08)

    Dyskutować sobie można o wydłużaniu wieku emerytalnego, pytanie samo się nasuwa: kto ma zatrudniać ludzi w wieku 50 + do wydłużonego wieku emerytalnego? skoro przedsiębiorcy już dziś zatrudniają tylko młodych na okres 3 miesięcy. Umowy o pracę nie przekraczają 2 lata. Społeczeństwo jest coraz bardziej wyeksploatowane ze swojej energii fizycznej, zmęczone pracą na maksa. Młody pracujący w prywatnej firmie musi nadążyć pracować za trzech, bo jak nie, to chętnych będzie na jego miejsce ze 20 osób za 1.200 brutto. Pracodawcy w ten sposób wykorzystują rynek długotrwałego bezrobocia dla własnego szybkiego wzbogacenia się kosztem tych biednych, ubogich ludzi, młodej siły. Jest to celowe przemilczanie przez was i ukrywane. W jakim celu?
    Ustawa o przedłuzaniu wieku emerytalnego waszej koncepcji jest okradaniem społeczeństwa ze składek. Milczycie ile osób nie doczekało swojego świadczenia po 30 i 40 latach pracy po osiągnięciiu 55 lat kobiety i 60 lat mężczyźni.
    Należałoby wspomnieć również o kosztownych i trefnych inwestycjach pokrywanych ze składk na ubezpieczenia społeczne nie przynoszących zadnych zysków, czyli braku zgromadzonego wcześniej przez nasze pokolenia kapitału na kontach zus-u.

  • 10: ala z IP: 83.31.90.* (2009-11-04 11:16)

    Zlikwidować KRUS , wydłużyć pracę mundurowych , obciążyć składką ZUS duchownych.
    W firmie, w której pracuję jest 7 pracujących emerytów, gdyby był zakaz pracy dla nich 7 młodych osób miałoby pracę .Druga sprawa to jeśli okres skladkowy ma kobieta 35 lat a mężczyzna 40 to powinno być minimum do emerytury bez względu na wiek.Skończyć z emeryturami po 20 i 25 latach przy wieku 60 i 65 lat, bo ludzie masę lat pracują na czarno.Jeśli młode matki mają rodzić to jest konieczna instytuc ja zwana babcią.
    Pani Minister proszę iść w tym kierunku, wiek można wydłużac, ale tym co nie mają odpowiedniego stażu do emerytury.To jest sposób na zlikwidowanie szarej strefy.50 +_ w większości mają staż około 40 lat składkowych i należy im przyznać emerytury, a młodym dać pracę.


    ZAPRASZAM NA BLOGSUBIEKTYWNY

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter