zaloguj się do e-DGP
statystyki

Długopisy, benzyna, bazy danych - jak pracownicy okradają firmy

skomentuj

Zaczyna się od wyniesienia firmowego papieru do drukarki. Potem firmowe vouchery na taksówki wykorzystuje się do prywatnych podróży, a z samochodów należących do przedsiębiorstwa przelewa się benzynę do prywatnego.

Publikacja: 2 listopada 2009, 11:20 Aktualizacja: 2 listopada 2009, 11:34

Skończyć może się jak w Szczecinie, gdzie pracownicy Kauflandu ukradli ze sklepu towar o wartości 700 tys. zł. Według najnowszego badania firmy doradczej Euler Hermes aż 9 na 10 polskich firm jest okradanych przez pracowników.

30 października olsztyńscy policjanci zatrzymali 31-letniego Piotra O. Mężczyzna ukradł firmowy towar o wartości ponad 6 tysięcy złotych. 17 października policjanci ze Zgorzelca aresztowali sprzedawczynię z sklepu Żabka: 26-letnia kobieta okradła swojego pracodawcę ze 1053 zdrapek losowych o wartości prawie 2 tys. zł. 10 października po kilku dniach śledztwa policja z Piekar Śląskich znalazła winnego ogromnych strat w tamtejszej firmie informatycznej. Okazało się, że jeden z zatrudnionych w niej informatyków nie tylko wyniósł warte blisko 3 mln zł informacje dotyczące produkcji, ale jeszcze zatrudnił się u konkurencji.

To tylko kilka przypadków pracowniczych kradzieży z ostatnich dni. Jak Polska długa i szeroka pracownicy okradają swoje firmy, a kryzys gospodarczy jeszcze zwiększył liczbę takich przestępstw. Według przygotowywanego przez firmę konsultingową Euler Hermes raportu do strat przyznaje się aż 92 proc. ankietowanych przedsiębiorców. Tymczasem w podobnym badaniu przeprowadzonym jesienią ubiegłego roku poszkodowana była zaledwie połowa firm.

Poszukiwanie winnego

– Pracownicy okradający firmę to ogromny i wstydliwy problem – opowiada szef kadr w jednej z największych polskich firm doradczych, który nie zgodził się podać swojego nazwiska. – Ostatnio musieliśmy o 1500 złotych zmniejszyć pensje kilku naszych kierowców. Ci w ramach zemsty zaczęli odlewać benzynę z firmowych aut. Sprawa oczywiście się wydała i pożegnaliśmy się z tymi pracownikami. Nie zgłosiliśmy sprawy na policję tylko dlatego, że zaszkodziłoby to wizerunkowi naszej firmy. Bo przecież to my zatrudniliśmy na tyle złych pracowników, że wpadli na pomysł oszustwa – mówi.

Kradzieże w polskich przedsiębiorstwach to codzienność, choć trudna do odkrycia. Kierownicy w jednej z firm papierniczych spostrzegli, że dzieje się coś złego dopiero po kolejnym przegranym przetargu. Co ciekawe, konkursy przegrywali zawsze z tym samym konkurentem. Zaś różnica w cenie, którą proponowano klientowi, była zawsze niewielka. Kierownictwo firmy zaczęło podejrzewać, że konkurencja musi mieć w ich firmie kreta, który przekazuje ceny ofert przetargowych. Wynajęli więc informatyków śledczych, by wytropić nielojalnego pracownika. Udało się to dzięki fragmentom stron internetowych, jakie pozostały na dysku twardym komputera jednego z pracowników. – Działał bardzo sprytnie. Był zapalonym graczem gry sieciowej Ogame. Ale z pozoru niewinne kontakty z innymi graczami służyły mu do przekazywania ważnych dla firmy danych – opowiada Zbigniew Engiel z Mediarecovery, firmy zajmującej się informatyką śledczą. On sam pamięta też przypadek, gdy w jednej z firm ktoś wykradł całą bazę klientów i przekazał ją konkurencji. Przeczesując komputery, informatycy zorientowali się, że baza danych została zgrana na CD. Udało im się też ustalić, z czyjego komputera. Pracownika zwolniono. – Takich przypadków jest coraz więcej, a kradzież przestała się już kojarzyć z wynoszeniem sprzętu. Ale najgorzej jest, gdy dochodzi do kradzieży wiedzy czy poufnych danych. Wtedy straty mogą iść w miliony – mówi Bartosz Pikuła, kierownik biura ubezpieczeń ryzyka sprzeniewierzeń z Euler Hermes.

Komentarze: 8

  • 1: bob z IP: 83.28.104.* (2009-11-02 12:18)

    9 na 10 politykow kreci lody o jakich nam sie nie sni, a tu opinie publiczna mami sie afera ze z zabki ktos wyniosl martadele.

  • 2: prawnik z IP: 83.1.88.* (2009-11-02 13:56)

    1. Kradzież trzeba natychmiast zgłaszać na policję, bo inaczej nie oduczymy innych "chętnych".
    2. Trzeba odróżnić kradzież od np. wydrokawania sobie 2 kartek na firmowej drukarce. Znam frmy, gdzie za takie coś wylatywało się z pracy, a inni kręcili lody na tysiące i było ok.
    3. Trzeba zmotywować pracownika by niekradł. Jak to zrobić? Proste, trzeba być szefem a nie ******** . Czasami trzeba pozwolić na chwilę luzu, a gdy trzeba zapieprza.. to trzeba. W przypadku, gdy pracownik nie lubi szefa to specjalnie będzie mu "zawijał" co jakiś czas różne rzeczy, żeby mu tylko dopiec.
    4. To, że kradzieże są w "budżetówce" to jest reguła, jeszcze wyssana z PRLu.

  • 3: pracownik z IP: 87.105.113.* (2009-11-02 16:54)

    i vice versa

  • 4: roberto z IP: 93.105.227.* (2009-11-02 17:05)

    a wynagrodzenie za pracę nie w terminie zmniejszenie wynagrodzeń to co to jest legalne to też okradanie nie należę do osób które popierają kradzież to jest ostateczność

  • 5: ir z IP: 79.163.58.* (2009-11-02 18:19)

    No tak jak sie powie prawde to cie wyrzucają z pracy i nadal kręcą tak sie dzieje w urzedach Panstwowych kradną wszystko co sie da nawet drobnostke z wynajetych firm sprztających niewiem ale muszą miec duzy limit na takie gosodarowanie

  • 6: cd z IP: 83.12.43.* (2009-11-02 18:42)

    A tak miało byc dobrze po prywatyzacji, ludzie mieli niekraść bo tylko podobno państwowe nie miało wlaściciela - a tu okazuje się wielki sru- kradną ale nie u wszystkich podobnie jak u tych państwowych. Problem jest więc inny i nie w tym kto jest właścicielem ale w tym jaki jest właściciel. Złego zawsze okradną - bo traktują to nie jako kradzież a minimalne wyrównanie swoich krzywd.

  • 7: realista z IP: 89.75.159.* (2009-11-02 19:27)

    Co najmniej w 50% jest to sprowokowana odpowiedź na nieterminowe wypłacanie wynagrodzeń, albo nie wypłacanie ich w ogóle. A w tych sprawach w sądach pracy panuje zupełny marazm. Zrobić z kogoś złodzieja jest bardzo łatwo, ale poszukać obiektywnych przyczyn jak widać nad wyraz trudno. Na zakończenie, kto krzyczy najczęściej "łapać złodzieja" - sam złodziej !

  • 8: Dział Kadr z IP: 79.191.86.* (2009-11-20 08:22)

    Oczywiście, najlepiej usprawiedliwiać takie działania pracowników zwalając wszystko na pracodawcę, "bo nie wypłacił w terminie, bo wypłacił za mało, bo przecież jestem tak wspaniały a on mnie nie docenia". Nie ma usprawiedliwienia na oszustwo i kradzież. Jeżeli coś pracownikowi nie pasuje to droga wolna proszę poszukać sobie innej pracy gdzie będą daną osobę traktować tak jakby chciała. Poza tym nawet jak wszystko jest uczciwie i w terminie wypłacane to również firma jest okradana, bo zawsze jest mało. A jak sprawa wyjdzie to jeszcze solidarność pracownicza przedstawi winowajcę jako ofiarę, biednego pokrzywdzonego przez pracodawcę. I zawsze jest źle. Niech każda z takich osób założy firmę i robi wszystko na swój koszt. I co gorsza zatrudni pracownika. Życzę powodzenia.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter