– Przypominam, że wygasiliśmy od początku tego roku większość przywilejów emerytalnych. Z tego względu średnio o 5 lat później Polacy będą odchodzić z rynku pracy – powiedziała wczoraj Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej, na debacie zorganizowanej przez DGP i Fundację FOR Leszka Balcerowicza.

Dodała, że m.in. z tego względu jej resort nie przygotuje projektu ustawy, która wydłużałaby, nawet w długiej perspektywie, wiek emerytalny kobiet.

Skrytykowała też pomysł, aby zarówno mężczyźni, jak i kobiety przechodzili na emeryturę, mając 67 lat. Podkreślała, że takie zmiany mogłyby doprowadzić do ucieczki na emeryturę stosunkowo młodych osób, które obawiałyby się, że ich wiek emerytalny będzie podniesiony.

Jest więc właściwie przesądzone, że w tej kadencji Sejmu nie wpłynie do niego projekt ustawy podnoszący ten wiek.

To resort pracy odpowiada za te kwestie. Bez jego zgody, biorąc dodatkowo pod uwagę kwestie trwania koalicji rządowej (Fedak jest z PSL), nie może być mowy o przygotowaniu projektu w jakimkolwiek innym ministerstwie. Tak wyraźna deklaracja stoi jednak w sprzeczności ze zgłaszanym przez ministra Michała Boniego pomysłem na wydłużanie wieku emerytalnego nawet do 67 lat dla obojga płci.