Mija pół roku od ogłoszenia tzw. Pakietu Antykryzysowego Ministerstwa Rozwoju Regionalnego (MRR). Przewidywał szybsze rozpatrywanie wniosków o przyznanie dotacji i wsparcie osób podejmujących pracę poza miejscem zamieszkania. Jednak pomysł wypłacania im specjalnych dodatków, relokacyjnego i motywacyjnego, się nie sprawdził. Na razie nie powstają unijne projekty, które oprócz szkoleń doradztwa zawodowego i psychologicznego przewidują znalezienie przez realizatora szkoleń lub przez osobę szkoloną zatrudnienia w innej miejscowości lub za niższym wynagrodzeniem w innej firmie oraz wypłatę dodatków.

W kilku województwach (warmińsko-mazurskim, łódzkim, mazowieckim) konkursy, w których zostaną wybrani realizatorzy projektów dla osób tracących pracę i pozostających bez zatrudnienia, jeszcze trwają. W regionach, które szybko rozpisały i rozstrzygnęły konkursy (lubelskie, podlaskie i pomorskie), dodatki relokacyjne i motywacyjne nie będą wypłacane.

Niechciana mobilność

– Nieliczni projektodawcy deklarowali zainteresowanie dodatkami relokacyjnymi, ale i tak nie będą ich oferować ze względu na brak zainteresowania ze strony tracących pracę – mówi Kamila Siwak, dyrektor Departamentu EFS Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego.

Podobne doświadczenia ma Wojewódzki Urząd Pracy w Gdańsku, który zamiast organizować nowy konkurs, zaproponował instytucjom szkolącym w tym województwie osoby bezrobotne dodatkowe 600 tys. zł na wypłatę dodatków relokacyjnych. Skorzystała tylko jedna. Pozostałe obawiały się, że niewiele ponad 3 tys. zł dodatku relokacyjnego nie będzie dostateczną zachętą dla uczestników szkoleń do zmiany miejsca zamieszkania.

Warunkiem uzyskania świadczenia jest podjęcie zatrudnienia w odległości powyżej 50 km od miejsca zamieszkania.

– To duża odległość. Jak potwierdziło nasze badanie, jedynie co 10 mieszkaniec Pomorza byłby skłonny dojeżdżać do pracy, pokonując codziennie taki dystans. Liczy się też koszt wynajęcia mieszkania – mówi Joanna Witkowska, wicedyrektor WUP w Gdańsku.