Od 1 stycznia 2010 r. w każdym urzędzie pracy musi funkcjonować centrum aktywizacji zawodowej (CAZ). Mają umożliwić skupienie większej uwagi na autentycznych potrzebach bezrobotnych, a nie na działaniach związanych z rejestracją i wypłatą zasiłków. Mają być wydzieloną organizacyjnie częścią urzędu pracy.

Zatrudniony w nich doradca i pośrednik będą zajmować się wyłącznie aktywizacją bezrobotnych. Mają przebywać w jednym pomieszczeniu, co ma sprzyjać podejmowaniu wspólnych działań aktywizujących osoby pozostające bez pracy. Będą też ustalać bezrobotnemu indywidualny tok jego rozwoju zawodowego, proponując mu szkolenia zawodowe lub inne instrumenty aktywizacji, na przykład staż, przygotowanie do zawodu w miejscu pracy, prace interwencyjne czy roboty publiczne.

Jak sprawdziliśmy w urzędach, z centrami jest różnie. W niektórych ich po prostu nie ma.

– CAZ jeszcze nie powstał, ale jesteśmy w fazie przygotowań – mówi Jarosław Król, kierownik działu pośrednictwa i doradztwa zawodowego w Urzędzie Pracy w Koszalinie.

W niektórych urzędach nie ma warunków lokalowych, aby zorganizować centra. W Augustowie wszyscy urzędnicy pracują na jednej sali, w której znajduje się dziesięć stanowisk. W Tucholi centrum będzie musiało niestety znajdować się na dwóch piętrach. Obecnie urząd znajduje się na parterze, drugim i trzecim piętrze. Na parterze jest dział rejestracji, pośrednictwa pracy i ewidencji.

– Nie możemy przenieść rejestracji na drugie piętro, bo ludzie nie mogą tyle się trudzić, żeby zarejestrować się w urzędzie – mówi Jadwiga Łyczywek z Urzędu Pracy w Tucholi.