Gminy coraz dotkliwiej odczuwają kryzys i związane z tym mniejsze wpływy do budżetów z podatków. Ich trudna sytuacja nie przekłada się jednak na stan zatrudnienia. Jak sprawdziliśmy, w urzędach marszałkowskich, starostwach, dużych i małych miastach oraz gminach nie zwalnia się pracowników z powodu trudnej sytuacji finansowej. Co więcej niektóre gminy planują zwiększyć zatrudnienie i podwyższyć pensje.

Samorządy korzystają też jednak na pogarszającej się sytuacji na rynku pracy. Specjaliści rzadziej uciekają z urzędów do prywatnych firm.

Stabilizacja etatów

W niektórych gminach wpływy do budżetów są tak niskie, że w przyszłym roku nie będzie w ogóle podwyżek dla urzędników. Samorządy wskazują, że mniejsze wpływy są wynikiem zastosowania dwóch stawek podatkowych i podwyższenia pierwszego progu. Mają też niższe wpływy z podatku od czynności cywilnoprawnych. Zdaniem samorządowców szukanie oszczędności przez zwalnianie pracowników nie przyniesie gminom znacznych oszczędności. O pracę nie muszą się więc na przykład obawiać urzędnicy zatrudnieni w urzędzie gminy Tarnów.

– Mimo trudnej sytuacji nie zwalniamy i nie zamierzamy zwalniać – podkreśla Sławomir Wojtasik, zastępca wójta gminy Tarnów.

Podobnie jest w starostwie powiatowym w Chodzieży.

– Nie przewidujemy zwolnień, nawet jeśli sytuacja budżetowa znacznie się pogorszy – mówi Jadwiga Skrzypacz-Kopaszewska, sekretarz starostwa.

Jej zdaniem w przyszłym roku, że względu na dodatkowe zadania, trzeba będzie wręcz zwiększyć zatrudnienie. Likwidacji stanowisk nie przewiduje też Urząd Miasta w Krakowie.

– W naszym urzędzie około 40 pracowników odchodzi na emeryturę. Nie zamierzamy dodatkowo zwalniać pracowników – mówi Barbara Skrabacz-Matusik, zastępca dyrektora Wydziału Organizacji i Nadzoru Urzędu Miasta w Krakowie.

Tłumaczy, że na miejsce pracowników, którzy odejdą na emeryturę, będą ogłaszane nabory w wydziałach skarbu miasta, geodezji i architektury.