Reforma szkolnictwa wyższego jest konieczna, zyskają na niej zarówno studenci, jak i uczelnie - uważa minister nauki Barbara Kudrycka. Jej zdaniem podczas prac nad projektem zmian uwzględniono większość postulatów środowisk studenckich.
Publikacja: 19 października 2009, 18:22 Aktualizacja: 19 października 2009, 18:40
Jak tłumaczyła Kudrycka, zmiany w szkolnictwie wyższym spowodowane są członkostwem Polski w Unii Europejskiej. "W UE jest wspólny rynek usług. W tej sytuacji, jeśli nie zlikwidujemy problemów (...), to może dojść do tego, że większość studentów wyjedzie z Polski, żeby studiować w innych krajach unijnych" - powiedziała minister w poniedziałek w I Programie Polskiego Radia.
Mówiąc o planowanych zmianach przypomniała, że w ich efekcie uczelnie, które mają uprawnienia do habilitowania, będą mogły m.in. same określać kierunki studiów, same ustalać programy studiów. "W efekcie będą mogły tworzyć kierunki interdyscyplinarne, międzywydziałowe" - powiedziała Kudrycka.
Jej zdaniem, pozytywny efekt przyniesie też wprowadzenie ograniczenia, zgodnie z którym wykładowcy będą mogli pracować maksymalnie na dwóch uczelniach. "Wszyscy zyskamy" - oceniła. "Wreszcie zakończy się okres bylejakości, pracy na wielu etatach: trzech, czterech. Skończy się okres, kiedy uczelnie otwierały różne punkty, w których zamiast kształcić studentów, tylko to markowano - studenci nie będą oszukiwani przez niektóre instytucje, bo nawet trudno jest je nazwać uczelniami" - podkreśliła.
Kudrycka odniosła się też do zapowiedzi protestów studentów zrzeszonych w inicjatywie "Stop płatnym studiom!". Są oni przeciwni planowanemu wprowadzeniu odpłatności za drugi kierunek studiów. "W tej chwili średnio w Polsce 10 proc. studentów uczelni publicznych, studiów stacjonarnych, studiuje drugi kierunek. Chcemy, żeby byli to tylko najzdolniejsi, najrzetelniejsi studenci" - mówiła minister.
Według niej, projekty zmian w szkolnictwie wyższym zostały tak przygotowane, by były korzystne dla studentów. "Jeśli studenci zaznajomią się z projektami zmian, (...) to zobaczą jak wiele poważnych uprawnień zyskają" - zaznaczyła Kudrycka. "Na wszystkich uczelniach będzie określony katalog usług, za które studenci nie będą musieli płacić. Będą mieli też prawo wglądu do recenzji swoich prac dyplomowych" - wymieniała. "W zasadzie mogłabym powiedzieć, że większość postulatów Parlamentu Studentów i środowisk studenckich uwzględniliśmy. Nie widzę żadnych powodów, by studenci się buntowali, wręcz przeciwnie" - przekonywała Kudrycka.
Poinformowała również, że wbrew zapowiedziom mediów, założenia reformy szkolnictwa wyższego nie będą omawiane na najbliższym wtorkowym posiedzeniu rządu, lecz prawdopodobnie za tydzień. Jak tłumaczyła, temat ten nie zmieścił się w porządku obrad rady ministrów, który i bez niego "jest bardzo obszerny".
1: Milka z IP: 213.25.175.* (2009-10-19 19:23)
Pani minister nauki Barbara Kudrycka ma racje. Wielu mlodych powinno zastanowic sie zeby zostac w Polsce i ksztalcic sie a nie za granica gdzie nauka jest duzo trudniejsza i oczywiscie to wiecej kosztuje niz w polsce i tylko ci co znaja dobrze jezyk beda w stanie wyjechac.
2: ukderby z IP: 195.194.178.* (2009-10-19 19:33)
Nie moze byc tak ze studiujesz na 2 kierunkach dziennych i masz je za darmo.Studiuje obecnie w UK. Jak tu chce ktos studiowac drugi kierunek na poziomie BA musi zaplacic z wlasnej kieszonki 3225 funtow za rok.
Jakos uczelnie z tego powodu nie odnotowaly braku chetnnych
To regulacje ktore weszly w zycie w tym roku dotycza studentow z calego swiata i UK.Czasy socjalizmu sie skonczyly bezpowrotnie.
3: prof. dr hab .Józef Beton z IP: 83.28.64.* (2009-10-19 20:57)
Widocznie prof. Kudrycka nie zna mojego nauczania zakresu filozofii , aksjologii i liturgii systemu nauki w Polsce. Jak by znał moje listy pasterskie , które ślę wzorem euro-biskupa Józefa z Lublina, to wiedział by , że nasz wspaniały systemu nauki jest oparty na solidnych podwalinach którymi są: habilitacja, zatrudnieniowa polityka prorodzinna, rodzinne dziedziczenie katedr, wielo-etatowość samodzielnych pracowników nauki oraz zdolność sprawowania stanowisk kierowniczych przez samodzielnych pracowników nauki do momentu dobrowolnego położenia się na katafalk oraz transparentne przyznawanie grantów. A najważniejsza jest habilitacja bo ona spaja system. A zgodnie z moim nauczaniem szkoły wyższe, nie są po to by zaspokajać rynek potrzeb edukacyjnych studenta na wiedzę, a rynek pracy samodzielnych pracowników naukowych posiadających stopień doktora habilitowanego nauki w Polsce . I dlatego jej wypowiedź ma charakter xenofobicznego ataku sił klero-faszystowskich z zaścianka. A rzadnych reform nie poprowadzi , bo za dużą kaskę trzepią n wielu etatach posiadacze habilitacyjnego kwitu z papieru czerpanego o mocy: listu żelaznego , Nagrody Pulitzera i Nobla w jednym . Za cienka to zawodniczka
4: SERWIS21-AHE z IP: 77.112.150.* (2009-10-30 20:07)
REFORMĘ SZKOLNICTWA WYŻSZEGO NALEŻY ZACZĄĆ OD JEJ USUNIĘCIA Z MINISTERSTWA, GDYŻ WS. AHE WYDAWANE SĄ DECYZJE BEZ PODSTAWY PRAWNEJ, CO UJAWNIA SERWIS21-AHE na swojej stronie internetowej.
KOMUNIKAT SIS WS. AHE Z DN. 28.10.2009
1. Jak się dowiedzieliśmy, Akademia Humanistyczno-Ekonomiczna złożyła wnioski o ponowne rozstrzygnięcie decyzji z dn. 13.10.2009 r. dot. cofnięcia uprawnień na kierunku zarządzanie w AHE w Łodzi i ZOD w Wieluniu oraz w wydziale zamiejscowym w Koninie.
2. Złożenie wniosku oznacza, iż zgodnie z prawem decyzje MNiSW są nieprawomocne i tym samym ich wykonanie jest wstrzymane (art.130§2 kpa). Oznacza to, że AHE w Łodzi może, jeżeli nie zostaną wydane nowe decyzje, kształcić na kierunku zarządzanie także po 28 lutego 2010 roku. MNiSW nie może wydać decyzji na niekorzyść strony odwołującej się (art.130 kpa), chyba że decyzja rażąco narusza interes społeczny.
3. Stowarzyszenie Interesu Społecznego informuje, że będzie dążyć do rozstrzygnięć sądowo-administracyjnych (przypuszczalne terminy rozstrzygnięć – pierwsze ws. wykonalności w lutym, końcowe - pomiędzy lutym a czerwcem 2010).
4. Stowarzyszenie informuje również, iż analiza prawna tych decyzji wskazuje, że decyzje MNiSW ws. cofnięcia uprawnień na kierunku Informatyka i Zarządzanie wydano bez podstawy prawnej i z rażącym naruszeniem prawa formalno-procesowego. A zatem nawet w przypadku wydania ponownych decyzji utrzymujących w mocy poprzednie rozstrzygnięcia, AHE ma wszelkie podstawy prawne, by nie wykonywać tych decyzji, gdyż są dotknięte wadą nieważności, co zostanie stwierdzone w toku postępowania sądowo-administracyjnego po złożeniu skargi administracyjnej (inny wyrok byłby niezgodny z dotychczasowym orzecznictwem NSA, przepisami KPA, doktryną prawa i zasadami państwa prawnego). Do władz AHE należy jednak ocena czy kontynuować kształcenie czy też podporządkować się MNiSW w oczekiwaniu na wyrok sądowy.
5. W związku z namowami prawników, informujących studentów, iż ich sytuacja będzie gorsza po decyzji o likwidacji AHE, czyli że będą mieli utrudnione możliwości odzyskania pieniędzy, przypominamy art.27 ustawy Prawo o Szkolnictwie Wyższym - Likwidacja uczelni niepublicznej polega na zadysponowaniu składnikami materialnymi i niematerialnymi jej majątku po zaspokojeniu lub zabezpieczeniu wierzycieli, w szczególności pracowników i studentów.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Bartosz Arłukowicz złożył wniosek do premiera o odwołanie prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza. To przez zamieszanie z umowami uprawniającymi do wypisywania recept na leki refundowane?