Według KNF w pierwszym półroczu roku o 39,8 tys. (4,6 proc.) spadła liczba prowadzonych kont (w porównaniu z I półroczem ub.r.). Wartość zgromadzonych na IKE środków wyniosła w pierwszym półroczu 2009 r. 1,8 mld zł i była o 1,8 proc. wyższa niż w analogicznym okresie 2008 r. Na otwarcie IKE zdecydowało się 21,1 tys. osób, czyli o jedną czwartą mniej niż w ciągu pierwszych sześciu miesiącu 2008 r. Zmniejszyła się też liczba kont, na które dokonywano wpłat.

Wartość przeciętnego stanu rachunku IKE wyniosła 2,2 tys. zł, a wysokość średniej wpłaty na konto wyniosła 1,1 tys. zł. KNF zwraca przy tym uwagę, że w 2009 r. limit wpłat na IKE, od których dochód korzysta ze zwolnienia z podatku od zysków kapitałowych, wyniósł 9579 zł. Była to kwota ponad dwukrotnie wyższa od limitu obowiązującego w 2008 r., kiedy wyniósł on 4055 zł.

Z raportu wynika ponadto, że w I półroczu 2009 r. do IKE wpłynęło 236,6 mln zł, czyli o jedną czwartą mniej niż w tym samym czasie ub.r. Wpływy netto (czyli pomniejszone o wypłaty z kont) wyniosły 117,6 mln zł, co oznacza spadek o prawie 40 proc.

"Skłonność do wyboru tej formy oszczędzania (IKE) i regularnego gromadzenia środków na emeryturę w ten sposób niestety zmalała" - podsumowuje wyniki raportu Tomasz Najfeld z Departamentu Pracowniczych Programów Emerytalnych Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego. "Można wywnioskować, że na decyzje klientów IKE wpływ mają wyniki inwestycyjne instytucji zarządzających i łatwość wycofywania środków z IKE" - uważa.

Według ekonomisty z fundacji FOR Wiktora Wojciechowskiego raport potwierdza, iż Polacy nie odkładają na emerytury w tzw. trzecim filarze. "Jest mała świadomości tego, że emerytura z pierwszego i drugiego filara będzie niska, więc aby mieć satysfakcjonujące świadczenie musimy odkładać indywidualnie na trzecim filarze" - powiedział. Dodał, że ostatnio uwaga wszystkich nie koncentruje nie na oszczędzaniu, ale na tym, że OFE nie pomnażały zbyt efektywnie naszych środków.

Według niego kwestia wielkości zarobków Polaków nie ma większego znaczenia. "Mimo znacznego wzrostu wynagrodzeń w ostatnich latach nie zauważyliśmy wzrostu zainteresowania odkładaniem na emeryturę. To głównie problem braku świadomości i edukacji ekonomicznej, a nie rzeczywistego braku pieniędzy" - zauważył ekonomista.

Wojciechowski zaznaczył, że miesięcznie nie trzeba oszczędzać wysokich kwot, aby dodatkowy składnik emerytury z III filara stanowił istotną część świadczenia emerytalnego. "Jeżeli wcześniej zaczniemy odkładać mniejsze kwoty, będzie to bardziej efektywne niż gdy zaczniemy później oszczędzać kwoty bardzo wysokie" - powiedział.

Wyniki przedstawione w raporcie nie dziwią także prezesa Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami Marcina Dyla. "Niestety ta forma gromadzenia środków na przyszłą emeryturę, mimo niewątpliwych zalet i korzyści, nie cieszy się popularnością wśród Polaków z kilku najważniejszych przyczyn. Przede wszystkim w obecnym systemie brak realnych zachęt podatkowych, które mogłyby stymulować oszczędzanie w trzecim filarze"- powiedział Dyl.

Zaznaczył, że zwolnienie z podatku od zysków kapitałowych przy wypłacie środków zgromadzonych na IKE gwarantuje korzyści podatkowe w dość dalekiej perspektywie czasowej. "Dobrym rozwiązaniem byłaby taka zmiana zasad opodatkowania IKE, aby uczestnik odczuwał ulgę podatkową nie w chwili wypłaty środków z IKE, czyli za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, lecz już w momencie dokonywania rozliczenia podatkowego za rok, w którym dokonał wpłat na IKE" - uważa prezes IZFiA.

W jego ocenie wprowadzenie takiego rozwiązania usprawniłoby działanie systemu, obniżyło koszty jego funkcjonowania, a także zwiększyłoby atrakcyjność IKE w oczach przyszłych emerytów.