Resort pracy nie zamierza przygotować ustawy o zawodzie pracownika socjalnego. Zamiast pracą z podopiecznymi pracownicy socjalni wypełniają dokumenty. Zawód pracownika socjalnego nie jest doceniany mimo ważnej roli, którą pełni.
Publikacja: 9 października 2009, 03:00
Kilkadziesiąt tysięcy pracowników socjalnych od wielu lat czeka na uchwalenie ustawy regulującej zadania i uprawnienia osób wykonujących ten zawód. Chcą mieć swój samorząd. Zwłaszcza że kolejne ustawy nakładają na takich pracowników coraz więcej obowiązków, a nie zwiększa się ich zarobków ani liczby.
Zawód pracownika socjalnego jest stosunkowo młody. Pojawił się dopiero w 1990 roku, kiedy zaczęła obowiązywać pierwsza ustawa o pomocy społecznej. Jego podstawowym zadaniem powinna być praca socjalna z rodzinami niezaradnymi życiowo i przeżywającymi problemy. Takie osoby mają więc np. przeciwdziałać patologiom w rodzinie, chronić najsłabszych, zapobiegać sytuacjom kryzysowym, które czasami prowadzą do dramatycznych konsekwencji.
Marek Rymsza z Instytutu Spraw Publicznych zwraca jednak uwagę, że pracownicy socjalni przeprowadzają wywiady środowiskowe nie po to, aby lepiej poznać rodzinę, ale aby mieć podstawę do wydania decyzji o przyznaniu pomocy materialnej. W konsekwencji działania ośrodków pomocy społecznej często sprowadzają się do wypłaty zasiłków.
– Praca socjalna jest wielkim nieobecnym systemu pomocy społecznej – mówi Marek Rymsza.
Agata Bednarz, kierownik działu pomocy środowiskowej Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Kielcach, dodaje, że samo wypełnienie wielostronicowego druku wywiadu środowiskowego zajmuje wiele czasu, a oprócz tego do pracownika trafiają wszystkie wymagane przez przepisy zaświadczenia, które trzeba potem sprawdzić.
– Pracownik socjalny w ogóle nie powinien zajmować się przyznawaniem pomocy finansowej, ale wspieraniem rodzin z problemami – uważa Agata Bednarz.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: filologini z IP: 83.11.183.* (2009-10-11 15:44)
Rozdęta do absurdalnych rozmiarów biurokracja niszczy wszystko. W oświacie spowodowała, ze nauczyciel nie ma czasu na pracę z uczniem. Nauczyciel wypełnia stosy papierów, których nikt potem nie czyta, ale dyrektorzy na wyścigi obarczają nauczycieli coraz to nowymi papirkowymi robótkami. Upokarzające formuły awansowania każą nauczycielowi dokumentować wszystkie niemal czynności. Niedługo po pracy, według ściśle opracowanych wzorów będziemy opisywać każdy dzień swojej pracy i żądać potwierdzenia wykonania każdej czynności przez osoby trzecie. Tu chyba chodzi o to, aby niewolnik nie miał czasu na refleksję i żeby mu czasem do głowy nie przyszło, żeby położyć kres idiotyzmom wymyślanym przez wybrańców narodu. W sumie cała UE ma niezły wkład w rozbudowanie mechanizmów biurokratycznych. Mam pytanie: jak polski poseł dokumentuje każdy dzień swojej pracy, bo ani efektów, ani dowodów na podejmowane działania nie widać. Przecież słowa i zapewnienia, ze wszystko jest O.K. nie wystarczą. Czy ta papierowa zabawa jest przeznaczona wyłącznie dla maluczkich?
2: c.michalska z IP: 83.29.225.* (2009-10-11 19:26)
Tak...problem jest, pozwoliłam sobie napisać krótki esej, biorąc pod uwagę ten temat
http://szkicezsocjologii.blogspot.com
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Bartosz Arłukowicz złożył wniosek do premiera o odwołanie prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza. To przez zamieszanie z umowami uprawniającymi do wypisywania recept na leki refundowane?