Fundusz Rezerwy Demograficznej będzie bezterminowo gromadzić środki na przyszłe emerytury. Rząd chce, aby prawie połowa przychodów z prywatyzacji trafiała obligatoryjnie na konto Funduszu. W Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych na emerytury w ciągu najbliższych pięciu lat zabraknie od 158 mld zł do 226 mld zł.
Publikacja: 15 września 2008, 03:00 Aktualizacja: 28 października 2008, 11:58
130
Od 1 stycznia 2009 r. w Funduszu Rezerwy Demograficznej (FRD) nadal będą gromadzone pieniądze na wypłatę przyszłych emerytur. Środki te mają zabezpieczyć emerytów przed groźbą nieotrzymania pieniędzy z ZUS. Na konto FRD będzie trafiać nie tylko część składek emerytalnych, ale obowiązkowo co czwarta złotówka z prywatyzacji. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej przygotowało w tej sprawie projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych.
Eksperci podkreślają, że bezpieczeństwo wypłat przyszłych emerytur gwarantowałoby dopiero przekazanie do FRD wszystkich środków pochodzących z prywatyzacji. W kasie ZUS z roku na rok na wypłatę tych świadczeń będzie bowiem brakować coraz więcej pieniędzy - w ciągu najbliższych pięciu lat kilkaset miliardów zł. Tymczasem w przyszłym roku ze sprzedaży majątku należącego do Skarbu Państwa do budżetu ma trafić 12 mld zł. Z tego 4,8 mld zł do FRD.
Reforma emerytalna przesądziła o stworzeniu Funduszu Rezerwy Demograficznej. Ma gromadzić pieniądze na wypłatę emerytur w sytuacji zagrożenia płynności ZUS. Środki te mogą być wykorzystane wyłącznie na uzupełnienie niedoboru wynikającego z przyczyn demograficznych. Na konto FRD miały trafiać nadwyżki funduszu emerytalnego, część składki emerytalnej oraz środki pochodzące z prywatyzacji.
W praktyce okazało się, że do Funduszu wpłacano wyłącznie część pochodzącą ze składek. Co więcej pierwotnie założono, że do FRD ma wpływać 1 proc. podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie emerytalne. Jednak, jak przypomina Krzysztof Pater, były minister polityki społecznej, chociaż reforma weszła w życie w 1999 roku, to w latach 1999-2001 Fundusz nie powstał. W praktyce nie odłożono więc w tym czasie na przyszłe emerytury ani złotówki. W latach 2002-2003 zmniejszono natomiast wysokość odpisu dziesięciokrotnie - do 0,1 proc. Od 2003 roku ta wysokość jest podwyższana o 0,05 proc. w każdym roku. W 2007 roku na ten cel przekazano 0,3 proc. składek emerytalnych, a w tym - 0,35 proc.
Zgodnie z ustawą z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz.U. z 2007 r. nr 11, poz. 74 z późn. zm.) środki w FRD miały być gromadzone do końca tego roku. Ustawa przesądza też, że mogą być one wykorzystane najwcześniej w 2009 roku. Rząd musi więc podjąć decyzję, co stanie się z FRD od stycznia.
- Od nowego roku na konto Funduszu będzie nadal wpływać 0,35 proc. podstawy wymiaru składek. Wielkość ta będzie stała przez kolejne lata funkcjonowania Funduszu - mówi Agnieszka Chłoń-Domińczak, wiceminister pracy i polityki społecznej.
Wyjaśnia, że cała składka jest zapisywana na koncie emerytalnym ubezpieczonego, więc zabieg ten nie powoduje zmniejszenia wysokości przyszłej emerytury.
Od 1 stycznia 2009 r. na konto FRD obowiązkowo będzie też wpływać 40 proc. przychodów z prywatyzacji w danym roku. Pieniądze te będą inwestowane w papierach skarbowych.
- Można tylko żałować, że takie rozwiązanie zostało przygotowane dopiero teraz. Za kilka lat wydatki na przyszłe emerytury mogą być bowiem wyższe, niż obecnie zakładamy. Dopiero teraz powstaje bowiem lista prac uprawniających do emerytur pomostowych - mówi Jan Klimek, wiceprzewodniczący Związku Rzemiosła Polskiego.
Zwraca uwagę, że obecnie związki zawodowe domagają się dopisania do listy wszystkich pracowników szpitali i przychodni mających kontakt z pacjentami. Nie wiadomo także, czy prawa do emerytur pomostowych nie uzyska większość pracowników PKP pracujących w systemie zmianowym w nocy.
- Dlatego trzeba przeznaczyć na przyszłe emerytury 100 proc. przychodów z prywatyzacji. W innym przypadku Fundusz ten nigdy nie będzie pełnić swojej roli, jaką jest ochrona wypłaty świadczeń z powodów demograficznych - uważa Wojciech Nagel, członek rady nadzorczej ZUS.
Przypomina, że w wielu krajach funkcjonują podobne fundusze mające gwarantować wypłatę świadczeń. Jednak we Francji odpowiednik polskiego FRD ma na swoim koncie 50 mld euro.
- Musimy zagwarantować środki na wypłaty przyszłych emerytur. Najgorsza sytuacja będzie w 2040 roku, kiedy na emerytury będą już przechodzić dzieci urodzone w latach 80. - mówi Agnieszka Chłoń-Domińczak.
ZUS ma jednak już dzisiaj poważne kłopoty z wypłatą świadczeń. Z przygotowanej przez niego prognozy na lata 2009-2013 wynika, że budżet będzie musiał coraz więcej środków przeznaczać na dotowanie Zakładu. Przygotowuje on trzy warianty każdej prognozy: optymistyczny, neutralny i pesymistyczny. Ostatnia powstała w grudniu 2007 r. Szacuje, że deficyt zarządzanego przez niego Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS) w latach 2009-2013 wyniesie co najmniej 216 mld zł. Maksymalnie - 333,6 mld zł. Z prognozy wynika też, że największy deficyt będzie miał fundusz wypłacający emerytury. W ciągu najbliższych pięciu lat wyniesie on minimum 157,6 mld zł, w wariancie pośrednim 180,55 mld zł, a maksymalnie aż 226,36 mld zł. Co więcej sytuacja się stale pogarsza, gdyż ostatnia pięcioletnia prognoza na lata 2008-2012 szacowała deficyt FUS na kwotę od 93,8 do 183,56 mld zł. Zdaniem ekspertów ubezpieczeniowych konieczne jest zwiększenie wpływów do systemu oraz zaprzestanie przyznawania wcześniejszych emerytur na obecnych, liberalnych zasadach.
- Sytuacja finansowa FUS jest już teraz niedobra, bo coraz więcej osób chce skorzystać z przywileju przejścia na wcześniejszą emeryturę. To główny powód, że wysokość dotacji do FUS jest ciągle wysoka. W tym roku kwota ta wyniesie 33,2 mld zł, a w 2009 roku 31 mld zł - mówi Jeremi Mordasewicz, członek rady nadzorczej ZUS.
31 mld zł w 2009 roku wyniesie dotacja do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych
1: Kuba z IP: 84.234.1.* (2008-09-15 05:54)
powiedzmy prawdę -pieniędzy na EMERYTURY nie ma ,PRZEZ PO czyli byłą UW.!!bo to oni wszystkim bez względu na zawód zafundowali minimalną płacę.. doprowadziło, że od takiej odprowadzane są składki na ZUS a więc też minimalne i dlatego pieniędzy w ZUSie nie ma . Tracą nie tylko pracujacy obecnie ale również emeryci i chorzy .Prezesi nie odprowadzają składek ,wolą ukrywać wysokie dochody,oni mają Was gdzieś ,gdyż wiedzą, że to złodziejski system i wyjeżdżają na wakacyjne SAFARI tam tracić swoje pieniądze.a KRUS to już całkiem stara śpiewka.
Taka jest prawda
2: Oszukiwać ZUS to nie jest okradanie! z IP: 84.234.1.* (2008-09-15 05:57)
- bo to oni w imię złodziejskiego prawa okradają pracujących. Jeżeli ktoś pracował 10 lat i płacił składki to ma nie dostać emerytury ze swoich pieniędzy tylko dlatego,ze nie ma minimalnego okresu składkowego? Ma zostać bez środków do życia a swoimi składkami finansować Rząd? SBeków ? Ma nie odzyskać własnych składek nawet w formie nie oprocentowanej tylko dlatego ze nie ma minimalnego okresu składkowego. Ktoś inny ma wziąć te pieniądze a płacący ma iść na żebry? to jest Uczciwe?
3: maltik z IP: 83.13.216.* (2008-09-15 07:28)
A ile w tym roku dołożono do KRUS??. Świadczenie nabyte powino być respektowane, a nie takie huśtawki. A jesli już reformować to ustalić lata składkowe jednakowe dla wszystkich i nie ważne ile kto ma lat, tylko ile funduszy zgromadził i jaką emeryturę sobie wypracował. Obecnie opłaci się obijać całe życie a pracować przez ostatnie 20 lub 10 lat do 65 i emeryturka jest.
4: 1949 z IP: 79.190.167.* (2008-09-15 07:41)
A co stratedzy ZUSu nie mieli prognoz demograficznych, a może nie wiedzieli, że do KRUSU więcej się dopłaca niż wpływa składek, a na mundurowe emerytury to skąd wpływają pieniądze, po co było bez powodu produkować nieletnich emerytów, kto za to ponosi winę może emeryci ??? bardzo śmieszne.
5: konsul z IP: 195.184.82.* (2008-09-15 08:04)
Wara od naszych pieniedzy z prywatyzacji! To nie sa srodki panstwa, tylko publiczne, zatem obywateli. Przeciez oni je znowu rozkradna...
6: Ha! A co będzie, jeśli rzad wstrzyma wiele kolejnych prywatyzacji???? z IP: 81.15.226.* (2008-09-15 09:06)
Tak jak dotychczas ?!
Rząd nikomu tu łaski nie robi! Na emerytury muszą iść nasze wspólne pieniadze! Bowiem to rząd wydał pieniądze emerytów. Teraz poprostu niech je odda!!!
No i niech powstanie jeszcze tysiąc pięcset pośredników wypłaty emerytur, bo jak widać to rosną one jak grzyby po deszczu... i mają się całkiem dobrze... kosztem przyszłych emerytów!!!
Dla jasności: nie jestem emerytką i jeszcze długo nie będę. Ale zawsze jestem za sprawiedliwością i... nie jestem pazerna, jak wielu decydentów.
7: HONO z IP: 83.3.252.* (2008-09-15 09:26)
tO ŻE PAŃSTWO MA PROBLEMY Z POSIADANIEM ŚRODKÓW NA WYPŁATY EMERYTUR, TO JEGO PROBLEM - EMERYCI PRACOWALI W INNEJ RZECZYWISTOŚCI (SOCJALIZM) ALE NAPEWNO ZAPRACOWALI NA SWOJE ŚWIADCZENIA (ICH WYSOKOŚCI NIE BĘDĘ KOMENTOWAĆ ) A ŻE W NASZYM PAŃSTWIE GOSPODAROWANIE JEST BYLE JAKIE TO INNA BAJKA. pRZEZ WIELE LAT DOPŁACA SIĘ DO PKP - MOLOCHA KTÓRY ZNISZCZYŁ WSZYSTKIE DWORCE, WIELE LINII KOLEJOWYCH A ZA TO STWORZYŁ WIELE SPÓŁEK MATEK - CÓREK I CZORT WIE CZEGO JESZCZE. aLE PAŃSTWO DO NICH DOPŁACA WIĘC JEST JAK JEST. pOZA TYM PAŃSTWO DOPŁACA DO PRZEMYSŁU WĘGLOWEGO A NA PEWNO WIELE LAT TO ROBIŁO I SZŁY DUŻE PIENIĄDZE. TERAZ WIEMY ŻE TEZ DOPŁACA DO STOCZNI- BARDZO BOGATE BYŁY TE SOCJALISTYCZNE POZOSTAŁOŚCI SKORO DO TYLU ZAKŁADÓW MOLOCHOW PAŃSTWO DOKŁADA. tYLKO O LUDZIACH SIĘ NIE MYSLI - MAJĄ PRACOWAĆ DO ŚMIERCI I SZYBKO UMIERAĆ - tO JEST NAPRAWDĘ CHORY KRAJ. dOBRZE ŻE CHOCIAŻ MŁODZI UCIEKAJĄ W NORMLNE STRONY ŚWIATA.
8: Polak z IP: 83.14.75.* (2008-09-15 09:37)
W PRL emeryci właśnie nie zapracowali na swoje emetrytury. Pełen dobrobyt socjalny (gdy był), dofinansowania do wczasów, służby zdrowia, węgla etc. - to wszystko było finansowane z bieżących składek na ZUS. Do tego było więcej pracowników niż emeryrtów. Teraz struktura demograficzna ulega stałemu pogorszeniu, a my, młodzi, mamy utrzymywać tych,. którzy po prostu (częśto zresztą bez ich winy) po prostu przejedli swoje przyszłe emerytury. Dziękuję bardzo za takie perspektywy. Jeszcze trochę i wyjeźdżam na zachód. Z moimi kwalifikacjami będę tam jeszcze zarabiał więcej niż obecnie.
9: rolnik mający żonę urzędniczkę z IP: 78.8.105.* (2008-09-15 09:46)
Może wreszcie ten obligatoryjny przymus, coś da.
Jeszcze obligatoryjnie powinny wzrosnąć składki KRUS. Sami rolnicy, uważają, że to co proponują, to śmiech na sali.
Zęby chłop, który ma 300 ha płacił mniej, niż mieszczuch mający średnią płace krajową.
10: filozus z IP: 90.156.36.* (2008-09-15 09:56)
TAK FUNKCJONUJE PAŃSTWO PRAWA
Nadzorujący ZUS rząd wciąż nie reaguje na sabotowanie polityki prozatrudnieniowej państwa przez wrocławskich funkcjonariuszy tej instytucji państwowej: Antoniego Malakę, Zbigniewa Raka, Annę Kapucińską i Danutę Marciniszyn, którzy ponad 9 miesięcy represjonowali bezrobotnego na podstawie przepisu premiującego podjęcie przez niego pracy (upodlaliby mnie znacznie dłużej, gdyby nie moje zabiegi o przyspieszenie biurokratycznych procedur). O rozliczenie winnych bezprawia walczę głównie w internecie, gdyż w tej sprawie prokuratura i sąd dają PO-PiS (dotyczy to zarówno poprzedniego rządu premiera Jarosława Kaczyńskiego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, jak i obecnego gabinetu z Donaldem Tuskiem i Zbigniewem Ćwiąkalskim) zadziwiającego kunktatorstwa i zastanawiającego lekceważenia. Adam Klykow
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Bartosz Arłukowicz złożył wniosek do premiera o odwołanie prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza. To przez zamieszanie z umowami uprawniającymi do wypisywania recept na leki refundowane?