Uczelnie publiczne, których dług przekroczy 25 proc. rocznej dotacji, wdrożą plan naprawczy. Władze uczelni zostaną zawieszone, jeśli deficyt w budżecie nie ulegnie zmniejszeniu. Rektor powołany przez ministra przywróci równowagę finansową szkoły.
Publikacja: 7 października 2009, 03:00 Aktualizacja: 7 października 2009, 12:38
Zdaniem ekspertów szkolnictwa wyższego w nowych przepisach ustawy obowiązkowo musi się też znaleźć przepis uniemożliwiający uczelniom publicznym zadłużanie się wykraczające ponad pewien procent ich majątku.
Do tej pory rozporządzanie składnikami majątku uczelni ograniczone było jedynie przepisami ustawy o zasadach wykonywania uprawnień przysługujących Skarbowi Państwa z 8 sierpnia 1996 r. (Dz.U. nr 106, poz. 493 z późn. zm.). Artykuł 90 pkt 4 ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym mówi, że zgody ministra właściwego do spraw Skarbu Państwa wymaga rozporządzanie środkami trwałymi uczelni o znacznej wartości (np. sprzedaż ziemi lub budynków), ale już nie zaciąganie zobowiązań kredytowych.
Tymczasem o kłopotach z gospodarowaniem środkami publicznymi na uczelniach świadczą też kontrole Urzędu Zamówień Publicznych (UZP). Na osiem zakończonych w ubiegłym roku kontroli tylko w dwóch przypadkach UZP nie stwierdził naruszeń ustawy o finansach publicznych.
– W dwóch przypadkach naruszenia były na tyle poważne, że skutkowały zawiadomieniem rzecznika dyscypliny finansów publicznych – informuje Anita Lichniak-Olczak, rzecznik prasowy UZP.
Według Marcina Chałupki, eksperta prawa szkolnictwa wyższego, podstawowym źródłem problemów z zadłużeniem może być prawna nieobecność instytucji właściciela uczelni.
– W skutek tego za długi uczelni odpowiada sama uczelnia – mówi Marcin Chałupka.
Jego zdaniem warto, by osoby podejmujące na uczelni decyzje finansowe odpowiadały nie tylko za naruszenie dyscypliny finansów publicznych, ale też przed społeczeństwem, które musi spłacać zaciągnięte długi.
Jak uczelnie publiczne będą odpowiadać za długi
Tak jest
● Uczelnie wyższe są autonomiczne, mogą zaciągać zobowiązania finansowe praktycznie bez żadnych ograniczeń.
● Zobowiązania szkół publicznych spłacane są ze środków publicznych w kolejnych dotacjach.
● Minister nauki i szkolnictwa wyższego może wystąpić do senatu uczelni z wnioskiem o odwołanie rektora w przypadku stwierdzenia istotnych naruszeń przepisów prawa lub statutu.
● Rektor zawieszany jest z mocy prawa wyłącznie w przypadku, jeśli przeciwko niemu toczy się postępowanie karne z oskarżenia publicznego
Tak będzie
● Uczelnie publiczne nie będą mogły zadłużać się w nieskończoność. Jeśli zadłużenie w dwóch kolejnych latach sięgnie 25 proc. rocznej dotacji, uczelnia będzie musiała wdrożyć plan naprawczy.
● Jeśli restrukturyzacja nie powiedzie się, minister może wysłać do uczelni eksperta z zewnątrz – p.o. rektora. Dotychczasowy rektor oraz senat uczelni automatycznie zostaną zawieszeni na trzy lata w swoich obowiązkach.
● P.o. rektora będzie samodzielnie podejmował wszystkie decyzje finansowe, także te dotyczące wygaszania pracy poszczególnych, deficytowych, wydziałów uczelni.
b.r.
134 uczelnie publiczne działają w Polsce (94 podlega MNiSW)
14 uczelni publicznych podległych MNiSW jest zadłużonych
71 mln zł wzrósł łącznie deficyt uczelni publicznych w 2008 roku
Źródło: MNiSW
1: Undercover Economist z IP: 87.64.141.* (2009-10-07 08:39)
"Tanie panstwo" zaczyna przekladac sie, poza zdrowiem,na uczelnie.
2: tyle z IP: 80.50.233.* (2009-10-07 09:21)
A co to kogo moze interesowac?Studia dzienne sa finansowane z budzetu panstwa nie uczelni i kazdy kto ma stosowne punkty moze miec to w ...
Niech zmienia szefow uczelni,widocznie sie nie nadaja...
Pazernosc nie poplaca...
3: czyli 1/3 calego naboru w innych krajach z IP: 80.50.233.* (2009-10-07 09:24)
Co UMCS robi z kasa studentow.przeciez na prawo przyjmuja 1000 osob na rok,w tym 80% placi za nauke
4: a z IP: 83.28.169.* (2009-10-07 10:36)
UMCS - niech się prokurator zajmie sprawą anteny na dachu rektoratu
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Bartosz Arłukowicz złożył wniosek do premiera o odwołanie prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza. To przez zamieszanie z umowami uprawniającymi do wypisywania recept na leki refundowane?