Zasady ponoszenia odpłatności za pobyt w domu pomocy społecznej (DPS) są uzależnione od tego, kiedy dana osoba w nim zamieszkała. Na wszystkie osoby, które zostały umieszczone przed 1 stycznia 2004 r., przekazywana jest dotacja przez wojewodę. Za osoby umieszczone tam po tej dacie koszty ponosi gmina i rodzina mieszkańca do wysokości ustalanego przez organ prowadzący DPS, średniego miesięcznego kosztu utrzymania pensjonariusza. W obydwu przypadkach płaci on 70 proc. ze swojego dochodu.

Jednak kwota przekazywanej dotacji nie jest równa miesięcznemu kosztowi utrzymania mieszkańca, np. w woj. mazowieckim wynosi ona 1620 zł, a ustalana przez samorządy opłata jest zróżnicowana i wynosi od 2,5 tys. zł do 3 tys. zł. Dlatego starostowie województwa podkarpackiego wystąpili do resortu pracy o podwyższenie kwoty dotacji.

– Proponujemy zwiększenie dotacji o 20 proc. dla DPS-ów, które nie spełniają jeszcze wymaganych standardów. Dla tych, które je spełniają, dotacja powinna wynosić tyle, ile kwota utrzymania pomniejszona o odpłatność mieszkańca – uważa Wiesław Siembida, starosta stalowowolski.

Dodaje, że brakujące pieniądze muszą być pokrywane z budżetu ogólnego DPS-u, który i tak jest bardzo niski.

– Ten podział jest krzywdzący, bo bez względu na to, kiedy mieszkaniec został umieszczony w DPS-ie, to koszty związane z jego utrzymaniem są takie same – mówi Dorota Urbańska, dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Pile.

Jednocześnie starostowie zwrócili się do resortu pracy o wydłużenie czasu dochodzenia do standardów przez wszystkie DPS-y. Mija on 31 grudnia 2010 r. Te placówki, które ich nie spełniają, działają na podstawie warunkowego zezwolenia wojewody. Nie mogą przyjmować nowych mieszkańców ani podwyższać kwoty utrzymania.