zaloguj się do e-DGP
statystyki
29 września 2009 r.

Tematy: ochrona zdrowia, pacjenci, szpitale, usługi medyczne

W przyszłym roku mogą się wydłużyć kolejki do specjalistów w publicznych szpitalach

NFZ zapowiedział, że jeżeli oddziały szpitalne nie spełnią wymogów kadrowych i sprzętowych, w 2010 roku nie będą mogły wykonywać świadczeń. W efekcie pacjenci będą stać w jeszcze dłuższych kolejkach.

Ostatnie informacje z NFZ wskazują, że jest on bliski rozwiązania problemu deficytu środków na 2010 rok. Pomocna w tym jest niedawno uchwalona tzw. ustawa koszykowa. Biorąc pod uwagę jej zapisy, Fundusz zapowiada, że nie będzie kontraktował określonych świadczeń w przypadku, jeśli oddziały szpitalne nie spełnią wszystkich wymogów kadrowych i sprzętowych. Skoro bowiem został ustalony obligatoryjny standard usług medycznych, to wykonywać mogą je tylko ci, którzy dokładnie spełniają wszystkie wymagania.

Do tej pory NFZ uwzględniał realia polskich placówek ochrony zdrowia, a w przypadku występowania tego typu braków kontraktował usługi po obniżonych cenach. Okoliczność ta nie stanowiła jednocześnie przeszkody w wykonywaniu potrzebnych usług medycznych. O tym, że są one nadal niezbędne, świadczy np. liczba zrealizowanych nadwykonań, za które szpitale nie otrzymują zapłaty.

Od stycznia 2010 r. ma być inaczej. W praktyce oznacza to, jeśli zapowiedzi miałyby się potwierdzić, że część oddziałów musi być zlikwidowana, a personel zwolniony. W województwie łódzkim, w niektórych szpitalach marszałkowskich np. mogą zniknąć m.in. oddziały nefrologiczne, pediatryczne, ortopedyczne czy oddział neurochirurgii w przypadku placówki kierowanej przeze mnie (Woj. Szpital Specjalistyczny w Zgierzu – red.) pełniący ostre dyżury dla całej aglomeracji. Głównie ze względu na brak pieniędzy nie wszystkim udało się bowiem w krótkim czasie uzupełnić sprzęt.

Nie udało się też zlikwidować niedoboru specjalistów, żeby sprostać normom kadrowym. Warto zaznaczyć, że wymagany przez NFZ angiograf na oddziale neurochirurgii kosztuje około 4 mln zł. Na taki zakup nie stać szpitala, a w krótkim czasie nie może tego zrobić nawet marszałek województwa.

Nie wiem, czy NFZ zdaje sobie sprawę z ewentualnych konsekwencji podjętych decyzji. Mam nadzieję, że dokonał bilansu potrzeb w skali kraju i regionów w zakresie usług medycznych, które będą musiały zostać ograniczone lub zlikwidowane.

Trzeba więc zapytać: o co tak naprawdę chodzi? Otóż, chodzi o oszczędności finansowe w nadchodzącym roku. Czy jednak, oprócz NFZ, pozostałe instytucje odpowiedzialne za funkcjonowanie ochrony zdrowia na danym terenie, czyli samorządy i wojewodowie, zgodzą się na wymuszony proces ograniczania zakresu opieki zdrowotnej. Co mogą zrobić, żeby do tego nie doszło?

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną okoliczność. Informacja o stanowisku NFZ dotarła do szpitali w I dekadzie września. To oznacza, że do końca tego miesiąca dyrektorzy szpitali, których problem dotyczy, muszą wręczyć niektórym pracownikom wypowiedzenia. Fundusz zapowiada, że nie będzie, jak dotychczas, finansował świadczeń przez trzy miesiące po wygaśnięciu umowy. Opóźnienie w podjęciu koniecznych działań oznacza więc dodatkowe koszty utrzymywania personelu, których nikt nie zwróci.

Wszystko wskazuje więc na to, że na nowych rozwiązaniach NFZ stracą zarówno publiczne placówki ochrony zdrowia, jak i pacjenci, którzy się do nich nie dostaną.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Artykuł z dnia: 2009-09-29, ostatnia aktualizacja: 2009-09-29 12:39

Chcesz mieć dostęp do informacji finansowo-księgowych? Do bazy porad, aktów prawnych, orzec zeń, aktualnych wskaźników, wzorów pism i aktywnych druków? Zamów dostęp do Serwisu Księgowego Gazety Prawnej

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Infor Biznes Sp. z o.o.

Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Infor Biznes Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Gazeta Prawna on Facebook

Komentarze: 7

  • 1: anka z IP: 95.49.138.* (2009-09-29 13:28)

    Nogdy ja , ani moje dzieci nie dostałlismy skierowania do specjalisty. Zawsze musiałam iśc do lekarza prywatnie. Nawet wtedy, gdy mój syn , mając wówczas 17 lat poważnie zachorował, to lekarz odesła.ła do prywatnego specjalisty.

  • 2: anka z IP: 95.49.138.* (2009-09-29 13:30)

    Nigdy ja , ani moje dzieci nie dostaliśmy skierowania do specjalisty. Nawet wtedy, gdy sytuacja wyagała połozenia dziecka do szpitala.

  • 3: uważny czytelnik z IP: 83.22.131.* (2009-09-29 21:57)

    Wyjątki ze stenogramów sejmowych. Komisja Zdrowia /nr 202/ Data: 08-07-2004 Posłanka Ewa Kopacz /PO/ : Chciałabym się odnieść do tego, co powiedziała pani poseł Barbara Błońska-Fajfrowska. W pełni się z panią zgadzam i to jest jak gdyby sygnał dla ministra, żeby się przyjrzał naprawdę dokładnie dystrybucji środków, które trafiają do określonych świadczeniodawców. Bo może się okazać, że ten cały system "kolejkowy" straci swój sens w momencie, kiedy środki będą kierowane na podstawie potrzeb danego świadczeniodawcy i populacji mieszkającej w danym okręgu. I wtedy nie trzeba będzie tworzyć kolejek, bo tam zostaną skierowane środki i będzie można zatrudnić więcej specjalistów. Natomiast, jeśli obecnie kontrakty i umowy podpisywane są na zasadzie jakiegoś tam rozdziału, celowo powiedziałam "jakiegoś tam", a nie po głębokiej analizie potrzeb, np. endokrynologicznych czy kardiologicznych istniejących na danym obszarze, to tworzymy kolejki. Ale problem nie polega na tym, jak my skonstruujemy kolejkę i jakie przepisy umieścimy w ustawie. Problem leży gdzieś głębiej, właśnie w systemie dystrybucji środków i zawierania umów oraz kontraktowania poszczególnych świadczeń na poziomie specjalistyki ambulatoryjnej. Odniosę się również do tego, co powiedziała pani poseł Krystyna Herman. Rzeczywiście tak jest. Np. wyjeżdżam na wczasy, mam ustalony nr 7 w konkretnym dniu, ale przychodzę do świadczeniodawcy i mówię: "Panie doktorze, ale ja bym bardzo prosiła, żeby mnie przyjąć za 2 tygodnie". Tym przepisem uniemożliwiamy pacjentowi wybranie dogodnego dla niego terminu, bo lekarz mówi: "Pani ma być przyjęta szóstego, inaczej pani wypada z kolejki". Koniec, kropka. Dlatego uważam, że ta uwaga jest zdecydowanie zasadna.

  • 4: Pacjęt z kolejki do lekarza. z IP: 81.210.43.* (2009-10-05 20:27)

    Myślę, że należy jeszcze "biednym" lekarzom podwyższyć pensje i zatrudnić dla każdego asystę do wypisywania zwolnień i recept to będzie jeszcze lepiej.
    Wstydźcię się Paniska a może tak byście przeżyli za 700 zł jak wiekszość Polaków. Woda uderza wam do głowy. A może tak w ramach kryzysu leczylibyście np. 20% pacjętów nieodpłatnie. Państwo tzn. my podatnicy was wyszkoliliśmy a teraz co mamy z tego? Byłem w szpitalu i lekarza tylko widziałem 1 godzinę reszta to prywatna praktyka. Ja muszę pracować 8, 9 a nawet 10 godzin dzieńnie za te same pieniądze. Szpital pusty ludzi nie przyjmuje ale pensja wszystkim medykom leci. Gdzie będzie lepiej?

  • 5: Pacjęt z IP: 81.210.43.* (2009-10-05 20:34)

    Poszedłem do lekarza specjalisty przymującego bez rejestracji w przychodni.
    Godziny przyjęcia od 10 do 12. Ja byłem o godzinie 11. żadnego klienta a i gabinet zamknięty. Dowiedziałem się, że lekarz jest na oddziale w szpitalu (szpital jest przy przychodni). Mówię do lekarza, że nie zastałem o 11 nikogo w gabineci i przed t0o może mi wypisze receptę. Lekarz się odzywa ale o godz. 10 to ja byłem. Ja mówiem że na gabinecie jest napisane od 10 do 12. To mi znów powtarza, że przecież o 10 byłem. Bo wielkiej burzy wypiał mi receptę. Nie było go w gabinecie tzn w pracy ale kasę wziął. Chańba!

  • 6: lekarz z IP: 79.139.124.* (2009-10-06 14:32)

    AD "PACJĘT"
    Nieporozumieniem jest przychodzenie do specjalisty po receptę.
    Nie taka jest rola poradni specjalistycznych.
    Lekarzom w poradniach przyszpitalnych nikt nie placi za ilość przyjmowanych pacjentów. Mają zatrudnienie jako etat szitalny i w ramach tego etatu sa oddelegowywani do przychodni.
    NFZ placi szpitalowi za ilość wykonanych punktów zakontraktowanych na początku roku w umowie. Każdy dodatkowy ponadlimitowy pacjent oznacza tylko koszt bez zarobku.

  • 7: Lekarz z IP: 79.139.124.* (2009-10-06 14:38)

    Odnośnie przyszłorocznych kontraktów.

    Będzie jeszcze gorzej, bo zniknie możliwość bezpłatnego (dla lekarza) wysyłania przez lekarzy ambulatoryjnych na tomografię komputerową.
    Wróci znowu bezsensowna konieczność przyjmowania pacjenta do szpitala tylko po to, żeby mu zrobić badanie.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Newsletter

Lubisz być na bieżąco? Teraz pierwszy dowiesz się o zmianach w Prawie pracy i ubezpieczeniach społecznych! Zapisz się na bezpłatny newsletter GazetaPrawna.pl

Znajdź szpital, przychodnię, gabinet:

- pierwsza wyszukiwarka medyczna

baner1

Sonda:

Czy chciałbyś, żeby Twój PIT obowiązkowo rozliczał urząd skarbowy?

Poprzednie głosowania

Tematy i serwisy tematyczne