zaloguj się do e-DGP

Opóźnianie wypłat z UE wpędza firmy w długi

skomentuj

Urzędy wdrażające PO KL z opóźnieniem otrzymują unijne środki. Opóźnienia w przekazywaniu dotacji firmom wynoszą nawet do kilkunastu tygodni. Organizacje pozarządowe i małe firmy muszą zaciągać kredyty.

Publikacja: 24 września 2009, 03:00 Aktualizacja: 24 września 2009, 11:31

Firmy kredytują projekty

Mniejsze lub większe zatory w przekazywaniu środków wystąpiły w tym roku także w innych regionach. Potwierdzają to firmy, które zajmują się obsługą projektów unijnych na terenie kilku województw.

– Mamy klientów, którzy złożyli wnioski w ramach naborów marcowych, rozstrzygnięcia konkursów były w okresie wakacyjnym, podpisali umowy, projekty są realizowane od początku sierpnia lub września i do dzisiaj nie mają pieniędzy na zatrudnienie trenerów – mówi Krzysztof Joachimczak z Europejskiego Centrum Doradztwa Finansowego.

W tym roku Centrum realizuje bądź rozlicza innym podmiotom projekty unijne na terenie sześciu województw: mazowieckiego, wielkopolskiego, pomorskiego, kujawsko-pomorskiego, łódzkiego i lubuskiego, i we wszystkich były problemy.

Jak mówi Krzysztof Joachimczak opóźnienia wyniosły w zależności od województwa od dwóch tygodni do półtora miesiąca w przypadku pierwszej płatności. Rozliczając kolejne transze, województwa spóźniały się jeszcze bardziej, bo od trzech do pięciu miesięcy. Oznacza to konieczność finansowania tych projektów ze środków własnych. Jeśli firma nie zrealizuje projektu w przewidzianym czasie i nie osiągnie założonych rezultatów będzie musiała zwrócić przyznane środki unijne.

– My akurat jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że jesteśmy dużą firmą i sami zapewniamy sobie płynność. Możemy skredytować te projekty z innej komercyjnej działalności lub skorzystać z kredytu obrotowego. Wiele firm, żeby zrealizować projekt, musi zaciągać kredyty konsumpcyjne – podkreśla Krzysztof Joachimczak.

Kosztów finansowania zewnętrznego nie można jednak wliczyć do projektu, a więc przedsiębiorcy ponoszą je z własnej kieszeni.

Bez prawa do roszczeń

Przedsiębiorcy i organizacje pozarządowe są pozbawieni jakichkolwiek roszczeń w przypadku opóźnień w wypłacie transz dotacji.

– Zapisy w umowach o dofinansowanie zawierają klauzulę, zgodnie z którą warunkiem przekazania transz dotacji jest: złożenie przez beneficjenta wniosku o płatność, zatwierdzenie złożonego wniosku przez instytucję wdrażającą, ustanowienie zabezpieczenia prawidłowego wykonania umowy przez beneficjenta oraz dostępność środków na rachunku bankowym. Jeżeli zatem na rachunku instytucji nie ma środków, beneficjentowi nie przysługuje odszkodowanie w przypadku opóźnienia – tłumaczy Magdalena Jabłońska z firmy Deloitte.

Województwa tłumaczą, że środków na kontach nie mają, a przyczyną zatorów jest zmieniony w tym roku system finansowania.

Ze względu na to, że w ubiegłym roku zdarzało się nagminnie, że skarbnicy w urzędach marszałkowskich odkładali pieniądze z dotacji rozwojowej na lokatach, w 2009 roku do regionów pieniądze z MRR docierają podzielone na cztery transze.

40 proc. środków było zarezerwowane w budżecie państwa, pozostałe 60 proc. pochodzi z rezerwy celowej. Środków zabezpieczonych w budżecie państwa starczyło na pokrycie jedynie pierwszej i drugiej transzy, pozostałe środki przekazywane są po rozwiązaniu rezerwy celowej, co wymaga podpisywania przez urzędy marszałkowskie kolejnych aneksów do umowy z MRR i wydłuża termin otrzymywania środków.

– W momencie, kiedy my się rozliczamy z MRR z jednej transzy i wnioskujemy o następną, następuje pewna zwłoka i beneficjenci muszą czekać – tłumaczy Jakub Mielczarek, wicedyrektor z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego.

Największe zatory płatnicze powstały w regionach na przełomie maja i czerwca, kiedy minister finansów musiał uwolnić środki z rezerwy celowej. Sytuacja powtarza się przy uruchamianiu każdej kolejnej transzy.

– Za każdym razem czekamy od dwóch do czterech tygodni na środki z rezerwy celowej. To z kolei przekłada się na nasze terminy. Mieliśmy miesięczny poślizg w przekazywaniu pieniędzy beneficjentom – mówi Iwona Nakielska z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego.

Komentarze: 3

  • 1: Piotrek1972 z IP: 89.228.156.* (2009-09-24 11:25)

    Jestem trenerem w kilku projektach w Lubuskiem. I powiem szczerze, taka sytuacja była tylko na przełomie 2005/2006, kiedy wszystkie instytucje uczyły się dopiero w jaki sposób wydawać te pieniądze. Osobiście mogę czekać, trudno. Ale BO oczekujący, przez 4-5 miesięcy od założenia własnej firmy w Działaniu 6.2, na dotację to skandal. Wielu z tych ludzi w czasie oczekiwania straciło najlepszych klientów albo w ogóle bezpowrotnie wypadło z rynku. Wszystko dlatego, że ktoś na górze chce mieć większą kontrole nad finansami. rządzące pod 2004 partie: SLD, PiS i PO, w kwestii pieniędzy z UE zrobiły to sami - poprzez stworzenie systemu kontroli w praktyce uniemożliwiły rzetelne wydatkowanie. Mamy najbardziej zakręcone i niezrozumiałe przepisy w UE w tej kwestii i produkujemy największe ilości dokumentów. Po co? Żeby ktoś miał pracę?Żeby ktoś mógł sobie porządzić? Żeby ludzie miesiącami błagali o wypłatę należnych im na mocy umów pieniędzy? Ministerstwa nie mają świadomości, że środki dla biznesu muszą płynąć szybko, bo "czas to pieniądz"? Chyba nie. Dlatego na wszystko trzeba czekać po 4, 5 albo i więcej miesięcy. Cóż. Polska.

  • 2: marzena z IP: 78.154.67.* (2009-09-30 16:08)

    Funkcjonowanie projektu na kredyt, w szczególności w przypadku jst bądź ich jednostek organizacyjnych narusza dyscyplinę finansów publicznych. Gdyby się uparł, to tak naprawdę 90% realizowanych projektów systemowych przez GOPS i PCPR narusza prawo... Co to oznacza? mozliwość znalezienia "haka" na wójta, sekretarza, skarbnika, kierownika ops'u itd.
    oto Polska właśnie...

  • 3: Kania z IP: 94.254.152.* (2009-10-03 08:46)

    Dodam, że wnioski o płatność są sprawdzane nie 20 dni, ale czekam cały czas na pierwsze informacje nt. wniosków o płatność złożonych na pocz. czerwca i nikogo nie obchodzi, że projekt rozliczyłam ostatecznie na końcu sierpnia i teraz już mogłabym nie mieć ludzi, którzy go koordynowali/rozliczali - po prostyu realizowali. Zatrudniałam zespół na podst. umów zleceń, więc teraz pomimo że projekt zakończony na końcu lipca i rozliczony na końcu sierpnia te osoby jak przyjdą korekty będą do dyspozycji, ale to jest absurdalne, bo podejrzewam, że rozliczenie będzie trwało pewnie do I kw. 2010 o ile w ogóle. Przypomne projekt formalnie zakończony 31 lipca.

    Propozycja: po terminie przewidzianym na sprawdzenie wniosku o płatność należałoby uznać, że sprawozdanie jest prawidłowe i do tego nie wracać. Może takie zapisy zmobilizowałyby szefostwo tych urzędów do bardziej racjonalnego i efektywnego zarządzania kadrami.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Wywiady i Komentarze

Wyszukaj w Panoramie Firm

Sonda:

Na jaką partię oddałbyś/oddałabyś głos, gdyby wybory odbywały się dzisiaj?

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter