Dzięki uregulowaniu statusu prawnego stażystów przedsiębiorcy częściej powinni ich zatrudniać. Może to zmniejszyć liczbę bezrobotnych wśród młodych ludzi.
Publikacja: 23 września 2009, 03:00 Aktualizacja: 23 września 2009, 14:02
Od lat młodym ludziom trudno jest znaleźć pracę i to niezależnie, czy gospodarka ma się dobrze, czy źle. W II kwartale tego roku, czyli w czasie kryzysu, stopa bezrobocia wśród osób, które mają 15–24 lata, wyniosła 19,1 proc. W II kwartale 2007 r. wyniosła 21,6 proc. Nowe regulacje o praktykantach obowiązujące od 28 sierpnia 2009 roku (ustawa z 17 lipca 2009 r. o praktykach absolwenckich; Dz.U. nr 127, poz. 1052), zdaniem ekspertów, mogą przyczynić się do zredukowania liczby młodych bezrobotnych.
– Wprowadzone rozwiązania porządkują sytuację prawną praktykantów – mówi Magdalena Sękowska, Recruitment Manager IBM Polska.
Firmy mogą przyjmować na trzymiesięczny staż absolwentów co najmniej szkół gimnazjalnych, którzy nie ukończyli 30 lat. Staż może być nieodpłatny lub za wynagrodzeniem nieprzekraczającym dwukrotnej płacy minimalnej.
– Możliwość niepłacenia za staż zachęci firmy do zatrudniania praktykantów, którzy nie mają doświadczenia i z reguły są słabo wykształceni – mówi Jan Rutkowski z Banku Światowego.
Zdaniem Henryka Michałowicza z Konfederacji Pracodawców Polskich dzięki nowym przepisom firmy nie będą narażone na konieczność wypłacania odszkodowań dla praktykantów, którzy przed sądem mogą dochodzić, że wykonywali czynności w ramach stosunku pracy, a nie praktyki.
Zgodnie z nowymi przepisami praktykant, zanim podejmie pracę, musi podpisać umowę z firmą. Nie jest to umowa o pracę, lecz o praktykę.
– W takiej umowie strony mogą elastycznie kształtować jej warunki – mówi Edyta Górecka, dyrektor personalny DPD Polska.
Przedsiębiorca na wniosek praktykanta jest zobowiązany wystawić zaświadczenie o rodzaju wykonywanej przez niego pracy i umiejętnościach nabytych w czasie praktyki.
– Konieczność wystawienia zaświadczenia zmotywuje firmy do powierzania praktykantom poważniejszych zadań – mówi Henryk Michałowicz.
Zgodnie z ustawą praktykant ma zagwarantowane na podstawie kodeksu pracy pewne uprawnienia. Praktykant nie może też być w firmie dyskryminowany albo traktowany gorzej niż inni pracownicy. Nie będzie mógł pracować dłużej niż 8 godzin na dobę i przeciętnie 40 godzin w tygodniu w przyjętym okresie rozliczeniowym nieprzekraczającym 4 miesięcy. A jego tygodniowy czas pracy łącznie z godzinami nadliczbowymi nie może przekraczać przeciętnie 48 godzin w przyjętym okresie rozliczeniowym.
Ponadto praktykant nie może wykonywać pracy szczególnie niebezpiecznej w rozumieniu przepisów wydanych na podstawie art. 23715 kodeksu pracy. Czyli na przykład prac przy wytwarzaniu i przerobie arsenu oraz jego związków, przy produkcji wyrobów włókienniczych, w trakcie stosowania rtęci i jej związków.
1: taki z IP: 77.253.71.* (2009-09-23 07:32)
Najwyższy czas przejąc incjatywę i nie biernie przyglądać się jak za Was decydują i chcą wykorzystać.
W PRLu uczniowie szkół zawodowych od pierwszego roku uczęszczając do szkoły i odbywając praktykę w swoim uczonym zawodzie otrzymywali skromne ale mieli zagwarantowane wynagrodzenie uzgodnione z Kuratorium. To były dzieci mające 14 lat. I każdy u kogo odbywali praktyke mieli płacone.
Natomiast obecnie chce się wykorzystać za darmo osoby mające wyższe wykształcenie zatrudniając ich na praktykę na okres 3 miesięcy.
A po okresie 3-ch miesięcy zwolnic i przyjąć nastepnych .
CZY Wy MŁODZI LUDZIE PO ZAWODÓWKACH,GIMNAZIUM , STUDENCI
I POZOSYTALI BEZ PRACY NIE MACIE W TEJ SPAWIE NIC DO POWIEDZENIA.
W końcu uwierzcie w swoje mozliwości, i niezgadzajcie się , żeby za Was
i o Was decydowali decydenci , a Wy żebyście nie mieli żadnego zdania .
My liczymy na Was , że doczekamy spokojnej starości.
2: doradca zawodowy z IP: 212.76.37.* (2009-09-23 16:21)
Opisana ustawa jest fragmentarycznym rozwiązaniem, które nic nie zmieni! Potrzebna jest głeboka reforma systemu edukacji i przechodzednia z nie go na rynek pracy absolwentów - w tym jako filar: konstryktuwna współpraca nauki z biznesem.
Zgadzam się z Takim, że rozwiązania umożliwiające prace praktykabntów za darmo sa złe, zarówno dla samych praktykantów jak i całego rynku pracy.
Podstawową cechą pracy z jej kodeksowej definicji jeszt płaca, czemu pozbawiać jej praktykantów. Pewnie, niech zarabiają mniej niz wysokowykwalifikowani pracownicy, ale nigdy nic!!!
Argument, że praktykanci sa niewiele warci bo szkoły źle kształcą jest chybiony ! Jeśli nasze szkoły sa takie keipskie, to czemu nie ma ogłoszeń preferującyh osoby po podstawówce, tylko w większości wymaga się wykształcenia wyższego???
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Bartosz Arłukowicz złożył wniosek do premiera o odwołanie prezesa NFZ Jacka Paszkiewicza. To przez zamieszanie z umowami uprawniającymi do wypisywania recept na leki refundowane?