Obecnie w Polsce koordynatorzy pracują w ośrodkach, w których przeprowadza się przeszczepy, brakuje ich natomiast w tych szpitalach, gdzie mogą być zidentyfikowani dawcy organów. Koordynatorzy kontaktują się ze wszystkimi, którzy biorą udział w akcji pobrania narządów i przeprowadzają rozmowy z rodzinami potencjalnych dawców. Prof. Chmura podkreślił, że jest to dużym odciążeniem dla lekarzy leczących pacjenta, a rozwiązanie takie sprawdziło się w wielu krajach.

"W krajach, w których stanowiska koordynatorów są powszechnie rozwijane, liczba pobieranych i wykorzystywanych do przeszczepienia narządów jest wysoka. W 2008 r. w Polsce pobrano organy jedynie od 427 zmarłych osób, co stanowi w przeliczeniu niecałych 12 dawców na milion mieszkańców. Jedynie w województwach wielkopolskim i zachodniopomorskim liczba ta przekroczyła średnią europejską, wynoszącą ponad 16 dawców" - powiedział prof. Chmura.

Według danych komitetu ekspertów ds. organizacji współpracy w dziedzinie przeszczepiania przy Radzie Europy, najwięcej koordynatorów pracuje w Hiszpanii - sześciu na 1 mln mieszkańców. We Francji liczba ta wynosi 2,2; w pozostałych krajach Europy 0,6-1,6; w Polsce - poniżej 0,5 na milion mieszkańców. Prof. Chmura zaznaczył, że stworzenie stanowiska koordynatora nie jest dla szpitala dużym obciążeniem finansowym.

"Polska Unia Medycyny Transplantacyjnej przeszkoliła dotąd ok. 200 osób"

"Wystarczy dodać pół etatu np. dwóm lekarzom, którzy już są zatrudnieni w szpitalu. Polska Unia Medycyny Transplantacyjnej przeszkoliła dotąd ok. 200 osób. Są wśród nich lekarze i pielęgniarki, szereg osób chętnie podjęłoby się takiej roli. Tylko od dyrektorów szpitali i organów założycielskich placówek zależy, czy takie działania będą podjęte" - powiedział. Dodał, że za wszystkie czynności związane z pobraniem narządów ministerstwo zdrowia przyznaje rekompensaty dla szpitala dawcy, które w pełni mogą pokryć koszty związane z jego badaniami.

Tworzenie stanowisk koordynatorów transplantacyjnych w szpitalach reguluje nowela ustawy transplantacyjnej o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów. Chmura zaznaczył, że przewiduje ona zatrudnienie koordynatorów w szpitalach dawcy - w tych, w których istnieją ośrodki intensywnej opieki, neurologii lub neurochirurgii, czyli wszędzie tam, gdzie potencjalnie może być rozpoznany dawca narządów.

"Ci koordynatorzy, po odpowiednim przeszkoleniu, będą przejmować wszystkie czynności administracyjne związane z koniecznymi badaniami i procedurami, aby w ostatecznym rozrachunku doprowadzić do pobrania, najlepiej wielonarządowego" - powiedział.

W Polsce obowiązuje zasada domniemanej zgody na pobranie, co oznacza, że od zmarłej osoby można pobrać organy, jeśli nie wyraziła ona sprzeciwu

Koordynatorzy zajmują się i wspierają działania związane z identyfikacją i kwalifikacją dawcy, znają zasady i procedury rozpoznawania śmierci mózgowej, organizują, nadzorują i koordynują cały proces związany z pobraniem narządów.

Koordynator rozpoczyna działania w momencie, w którym lekarz poweźmie podejrzenie śmierci mózgu pacjenta, którego leczy; organizuje tzw. komisję śmierci i badania chorego. Jeśli komisja dwiema seriami badań potwierdzi śmierć mózgu, koordynator przejmuje na siebie obowiązek rozmowy z rodziną.

W Polsce obowiązuje zasada domniemanej zgody na pobranie, co oznacza, że od zmarłej osoby można pobrać organy, jeśli nie wyraziła ona sprzeciwu - osobiście lub listownie - w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów. W praktyce decyzja ta jest zawsze konsultowana z rodziną.

"To bardzo istotny moment. Ważne jest, aby z rodziną, która ma wątpliwości lub nie chce pobrania narządów, rozmawiał ktoś, kto ma wiedzę na temat tego, jak rozmawiać z człowiekiem, który jest w dużym stresie po odejściu bliskiej osoby. Człowiek, który nie ma przygotowania, ma dużo mniejsze szanse na przekonanie osób będących w zaburzonym stanie emocjonalnym do racjonalnego myślenia w tym trudnym momencie" - powiedział Chmura.