Wczoraj w Sejmie Ewa Kopacz, minister zdrowia, odpierała zarzuty posłów, którzy twierdzą, że systemowi lecznictwa grozi zapaść.

– Istnieje poważne zagrożenie, że ze względu na spadającą ściągalność składki zdrowotnej w przyszłym roku szpitale mogą tracić płynność finansową, a pacjenci będą mieli utrudniony dostęp do leczenia – mówił Czesław Hoc, członek sejmowej Komisji Zdrowia.

Minister, odpowiadając na wątpliwości posłów, podkreślała, że obecnie sytuacja szpitali jest znacznie lepsza niż jeszcze dwa lata temu. W tym czasie tylko na lecznictwo szpitalne NFZ przeznaczył o 9 mld zł więcej, niż wynikało to z jego planów finansowych.

Zdaniem rządu, w 2010 roku więcej pieniędzy na leczenie będą miały te województwa, które dotychczas dostawały ich najmniej. To wynik zmiany tzw. algorytmu podziału środków na leczenie.

– W związku z obowiązującym algorytmem rozpiętość w poziomie nakładów na jednego pacjenta wynosiła między poszczególnymi województwami od 115 proc. średniej pensji krajowej w oddziale mazowieckiem, do 86 proc. w oddziale podkarpackim – tłumaczy Włodzimierz Karpiński, poseł PO.

Ta dysproporcja w podziale środków na leczenie wynikała z tego, że obowiązujący w tym roku algorytm opiera się m.in. na wskaźniku dochodowym. Oprócz zmiennych demograficznych i epidemiologicznych, bierze więc pod uwagę także wysokość dochodów gospodarstw domowych w poszczególnych województwach. Tam, gdzie jest niski (np. województwo podkarpackie, kujawsko-pomorskie, lubelskie) oddziały NFZ otrzymują najmniej środków na leczenie na dany rok.

Najwięcej na tej zmianie mają zyskać województwa: podkarpackie (36,5 mln zł), lubelskie (około 26,1 mln zł), świętokrzyskie (20,2 mln zł) i kujawsko-pomorskie (14,4 mln zł). Tyle samo środków, ile w tym roku, trafi do województw mazowieckiego, pomorskiego oraz śląskiego i wielkopolskiego. W podobnej sytuacji będzie również dolnośląski NFZ. Jest to o tyle zła sytuacja, że tam już teraz brakuje środków na leczenie.

– Do czerwca tamtejszy oddziała NFZ wykorzystał 70 proc. środków, które łącznie były przewidziane na leczenie na cały rok – tłumaczył wczoraj w Sejmie Jakub Szulc, wiceminister zdrowia.

Jest to również jedyne województwo, które nie zakontraktowało świadczeń szpitalnych do końca roku, ale jedynie aneksowało umowy do października. Teraz proponuje się tamtejszym świadczeniodawcom podpisanie kontraktów na listopad i grudzień średnio o 20–30 proc. niższe w porównaniu z poprzednimi miesiącami.

– To może przełożyć się na ograniczenia w dostępie do świadczeń zdrowotnych w tym roku, ale również wydłużyć szpitalne kolejki w przyszłym – alarmuje Elżbieta Witek, posłanka Prawa i Sprawiedliwości.

23,8 mld zł przeznaczy NFZ w tym roku na lecznictwo szpitalne