Projekt chce wprowadzić do rozdziału Kodeksu karnego dotyczącego przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu karę do trzech lat więzienia za "doprowadzenie do zapłodnienia ludzkiej komórki jajowej poza organizmem matki", za dokonywanie eksperymentów na embrionach - karę pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat pięciu albo karę 25 lat; a za handel embrionami karę pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat trzech.

"Nasze stanowisko wywodzimy z nauczania Kościoła" - powiedział przedstawiając projekt w imieniu jego autorów Ludwik Skurzak, wiceprzewodniczący inicjatywy "Contra In Vitro". Dodał, że argumentacja uzasadniająca konieczność zmiany wywodzi się z prawa naturalnego.

Skurzak poprosił też o to, aby proponowanych regulacji posłowie nie odrzucili w pierwszym czytaniu i autorom projektu "było dane uczestniczyć w dalszych pracach komisji sejmowej".

Proponowana nowelizacja została negatywnie zaopiniowana m.in. przez ministerstwo sprawiedliwości. "Analiza projektu ustawy oraz jego uzasadnienia prowadzi do wniosku, że w świetle obowiązujących przepisów, propozycje w nim zawarte są co najmniej przedwczesne i mogą budzić wątpliwości" - napisał resort sprawiedliwości w swej opinii.

"Niezależnie od braku jednolitego stanowiska nauki w przedmiocie oceny zapłodnienia in vitro, jako metody leczenia bezpłodności, wątpliwości budzi stanowisko, zgodnie z którym doprowadzenie do zapłodnienia in vitro stanowi czyn zabroniony, którego społeczna szkodliwość jest wyższa od znikomej, co uzasadniałoby jego karalność w sposób proponowany przez projektodawcę" - napisało ministerstwo. W swej opinii resort dodał, że "w społeczeństwie dominuje przekonanie o dopuszczalności tej metody jako, wynikającego z postępu medycyny, sposobu na uzyskanie rodzicielstwa przez osoby, które z przyczyn zdrowotnych nie mogą posiadać dziecka w drodze naturalnej".

Negatywną opinię na temat projektu wydała też Naczelna Rada Lekarska, zdaniem której regulowanie stosowanie metody in vitro przez jej penalizację "nie wydaje się właściwe".

W Sejmie przed pierwszym czytaniem jest jeszcze pięć innych projektów dotyczących in vitro. Dwa z nich są autorstwa posłów PO. Jeden został przygotowany przez Małgorzatę Kidawę-Błońską, a drugi przez Jarosława Gowina. Poza tym złożony został poselski Bolesława Piechy (PiS) i projekt b. posłanki, obecnie eurodeputowanej Joanny Senyszyn (SLD).

Pod koniec lipca wpłynął także poselski projekt nowelizacji ustawy transplantacyjnej, opracowany m.in. przez członków zespołu, który działał przy kancelarii premiera pod kierunkiem Gowina, a których założenia nie zostały wówczas uwzględnione. Podpisało się pod nim kilkudziesięciu posłów: Lewicy, SdPl, Demokratycznego Koła Poselskiego, Kazimierz Kutz (PO) oraz posłowie niezrzeszeni.