Zapotrzebowanie na usługi agencji pracy tymczasowej w II kwartale 2009 r. było aż o 22 proc. niższe niż w analogicznym okresie roku 2008 – wynika z raportu Związku Agencji Pracy Tymczasowej (ZAPT). Pracodawcy najczęściej poszukiwali pracowników tymczasowych na stanowiska produkcyjne (57 proc. zgłoszeń). Średnia długość umów, według danych resortu pracy, nie przekraczała trzech miesięcy.

Zdaniem Katarzyny Gruszyńskiej z ZAPT ten niekorzystny dla agencji trend spadkowy wkrótce się skończy. Po pierwszej fali zwolnień w przedsiębiorstwach, która najbardziej dotknęła pracowników tymczasowych, firmy znowu zaczynają ich zatrudniać. Dotyczy to głównie rynku motoryzacyjnego, transportowego i branży elektronicznej.

Jedna z największych na rynku agencji, Adecco w II kwartale 2009 r. zrekrutowała na potrzeby rynku motoryzacyjnego ponad 2,5 tys. pracowników tymczasowych, głównie do obsługi produkcji. Podobny trend widoczny jest też w sektorze logistycznym. Pracodawcy zatrudniają tam głównie pracowników magazynowych, do przeładunku oraz przesyłki towarów.

– Pracodawcy oferują zwykle umowy miesięczne, które są przedłużane o kolejne miesiące, jeśli pojawiają się nowe zamówienia od klientów – mówi Grażyna Chmielowska z Adecco.

Jej zdaniem firmy próbują się asekurować i dostosowują liczbę rekrutowanych pracowników do liczby zamówień.

– Mamy potwierdzenie na zlecenia z branży motoryzacyjnej tylko na październik, co do listopada pracodawcy zachowują się asekuracyjnie. Jest to powiązane z kończącymi się w tym miesiącu dotacjami rządowymi dla tego sektora – przyznaje Grażyna Chmielowska.

Główną siłą pracowniczą agencji stają się absolwenci szkół bez doświadczenia zawodowego. Przez pracę tymczasową szukają kontaktów z potencjalnymi pracodawcami. Także osoby starsze po 50. roku życia, które po przerwie w pracy nie mają szans na powrót na rynek, walczą z wykluczeniem zawodowym. Głównie kobiety, które zajmowały się wychowywaniem wnuków.

W II kw. 2009 r. obroty agencji pracy tymczasowej wyniosły 210 mln zł.