Od 1 października ma zacząć obowiązywać nowe rozporządzenie w sprawie recept lekarskich. Resort zdrowia wycofał się z wcześniejszych zapowiedzi wprowadzenia nowych formularzy recept, na których miały znajdować się m.in. znaki wodne i dodatkowe informacje. Zdaniem samych lekarzy to dobra decyzja.

– System informatyczny NFZ już teraz pozwala na kontrolę recept. Już teraz znajduje się na nich zbyt dużo informacji. Konieczność wpisywania nowych powodowałaby częstsze błędy – uważa Tomasz Korkosz, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej (NIL).

Część źle lub błędnie wpisanych informacji na receptach mogą poprawiać aptekarze, jednak nie wszystkie. Dlatego przedstawiciele izb aptekarskich domagali się wprowadzenia sankcji dla lekarzy, którzy notorycznie niechlujnie wypisują recepty.

– Nie wprowadzono żadnego z proponowanych przez aptekarzy zapisów, który by obligował lekarzy do poprawnego wystawiania recept i nie godził w pacjenta, na którego zrzuca się odpowiedzialność za ich niedbalstwo. Tylko materialna odpowiedzialność lekarza za właściwe wystawienie recepty jest w stanie rozwiązać ten problem – uważa Stanisław Piechula, prezes śląskiej izby aptekarskiej.

Projekt rozporządzenia rozszerza jedynie możliwość dokonywania poprawek i uzupełnień przez aptekarza lub felczera. Zgodnie z nim będą oni mogli dopisać znak X (oznacza uprawnienie do zakupy leku refundowanego) w przypadku, jeżeli lekarz nie postawi go w odpowiednim polu druku recepty. Ponadto doprecyzowano, że wszelki poprawki w numerze PESEL, adresie, imieniu i nazwisku pacjenta, aptekarz umieszcza na rewersie recepty, a nie jak dotychczas poprawiając błędnie wpisane dane chorego.

Resort zdrowia zaproponował również zniesienie limitu liczby leków, jakie lekarz może wypisać na jednej recepcie. Obecnie jest to pięć preparatów. Utrzymany ma być natomiast limit pozwalający na umieszczenie na recepcie tylko jednego tzw. leku recepturowego, czyli robionego na podstawie zaleceń lekarza.